Aga Zaryan „Umiera piękno"

Czyta się kilka minut

"Zamiast powiedzieć: ząb mnie boli, jestem głodny, samotny, my dwoje, nas czworo, nasza ulica - mówią cicho: Wanda Wasilewska, Cyprian Kamil Norwid, Józef Piłsudski" - pisał w słynnym wierszu-manifeście Marcin Świetlicki. Ale minęło trochę ponad dziesięć lat i płyta zespołu Lao Che "Powstanie Warszawskie" czy książka Zbigniewa Libery i Darka Foksa "Co robi łączniczka" pokazały, że nie ma żadnego albo-albo i można sensownie mówić o ludziach i ideach minionych, lecz ważnych. Potwierdza to kolejny album wydany przez Muzeum Powstania Warszawskiego - płyta jazzowej wokalistki Agi Zaryan.

Zaryan nie próbuje ani oddać na gorąco atmosfery powstańczej walki (jak Lao Che), ani być chłodną, ironiczną analizą mitu bohaterstwa jako elementu kultury masowej (jak album Libery i Foksa), tylko opowiada o codzienności wojennej Warszawy. Muzykę skomponowano do napisanych w tym okresie wierszy, a sama wokalistka mówi: "Skupiliśmy się na człowieku. Na życiu normalnego człowieka w ekstremalnych warunkach. Chcieliśmy pokazać, że wtedy też było życie - ludzie brali śluby, zdawali matury, rodziły się dzieci, kobiety czekały na ukochanych wracających z wojny". Rdzeń zespołu to jazzowe trio: pianista Michał Tokaj, kontrabasista Michał Barański i perkusista Łukasz Żyła. Po stricte jazzowych albumach "My Lullaby" i "Picking Up The Pieces" tym razem dodano smyczkową orkiestrację. Miękka maniera wokalna Agi Zaryan (przywołująca skojarzenia z Magdą Umer) i "słowiańskie" akcenty brzmieniowe uwalniają muzykę z gatunkowych schematów. Szkoda, że samym kompozycjom brakuje wyrazistości i pomysłów melodycznych (wyjątkiem otwierające album "Kalinowym mostem chodziłam" ze świetnie wygranym kontrastem między łagodną melodią i marszowym rytmem perkusji), bo muzyka chyli się w zbyt gładki sentymentalizm.

Dlatego ważniejsze wydają się wiersze. Szczególnie Krystyny Krahelskiej, która zginęła drugiego dnia Powstania ("Wiersz o nas i o chłopcach" i "Miłość" bezpośrednio zapowiadają poetykę Haliny Poświatowskiej). Zwraca też uwagę "Żoliborz" Miry Grelichowskiej (sugestywny obraz dzielnicy, w którą wchodzi wojna), tytułowe "Umiera piękno" Świrszczyńskiej (jej suchy, "rzeczowy" liryzm ściska za gardło) i gorzka "Piosenka o Powstaniu" Jana Twardowskiego (wtedy żołnierza AK).

Babcia Agi Zaryan była łączniczką, a dziadek walczył w zgrupowaniu "Kryska". Sama wokalistka wychowała się na Żoliborzu. Wiersze pisane przez uczestników wojny i Powstania śpiewa tak, jakby śpiewała wiersze o sobie: o swojej ulicy, o swoim bólu, głodzie i samotności. Zgodnie z sugestią Norwida: "Przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek dalej (...) Nie jakieś tam coś, gdzieś, gdzie ludzie nigdy nie bywali".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2007