Grinderman, „Grinderman"

"Moja twarz się skończyła, moje ciało odeszło - tak zaczyna się utwór "No Pussy Blues zsingla promującego album nowego zespołu Nicka Cave'a. Ta truposzowa fraza zwiastuje jednak płytę pełną eksplodującej energii idzikości serca.
Czyta się kilka minut
 /
/

50-letni Cave, który w połowie lat 90. mocno przystopował, jakby wobec mitycznego kryzysu wieku średniego, wyraźnie już się uporał z tym, co Eros i Thanatos fundują mężczyźnie. Co ciekawe, muzyka Grindermana jest w porywach niemal tak samo gwałtowna i wściekła, jak na płytach The Birthday Party i wczesnych albumach The Bad Seeds, a przy tym bardziej wyrafinowana, no i znacznie lepiej zaśpiewana.

Grinderman to oprócz Cave'a (który z powodzeniem zamienił fortepian na gitarę) jeszcze trzech muzyków, którzy grali z nim wcześniej w The Bad Seeds: skrzypek Warren Ellis, basista Martyn Casey i perkusista Jim Sclavunos. Ale grupa funkcjonuje zupełnie inaczej niż poprzednie formacje wokalisty: nie ma tu zasady lider i akompaniatorzy (tylko mała naklejka na okładce wyjaśnia, że Grinderman to grupa z Cave'em w składzie), a jest praca zespołowa. Świetnie to wpływa na muzykę, która - poza tym, że szorstka i pełna złości - zwraca uwagę precyzją brzmienia. Szczególnie frapujące są partie Warrena Ellisa, który pokazuje, że skrzypce mogą być tak samo "rdzennie" rockowym instrumentem jak gitara. Pomysłowe, choć skromne aranże oraz intuicyjne porozumienie między muzykami sprawiają, że w mocnych, agresywnych kawałkach (rozwichrzone "Depth Charge Ethel", dzikie i prędkie "Honey Bee") chaos i hałas nie osłabiają czytelności linii melodycznych i nie przysłaniają śpiewającego Cave'a, zaś w łagodniejszych utworach ("Go Tell The Woman", "When My Love Comes Down") pojawiają się ciekawe figury kontrapunktyczne (przywołujące ducha King Crimson oraz klasycznej awangardy) w wykonaniu skrzypiec i gitary, które szeleszczą, szumią i zgrzytają do siebie nawzajem.

Słowo Grinderman ("szlifierz") Cave wziął z piosenki Memphisa Slima "Grinderman Blues". Nie tylko nazwa zespołu, ale i sporo utworów ma korzenie w starym, dalekim od komercyjnej gładkości bluesie. Tyle że to jest blues, który słyszał i Sex Pistols, i Alfreda Schnittkego. Kiedy w "No Pussy Blues" Cave skarży się: "I read her Elliot, read her Yeats, I tried my best to stay up late, I fixed the hinges on her gate, but still she just never wanted to", słychać w tym ironiczną skargę truposza, który już w siebie nie wierzy, a na tym świecie trzyma go tylko to, co robi. Ale jaki to wspaniały dowód, że rock niekoniecznie musi być muzyką młodzieżową. Że zajmuje się nim także paru artystów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2007