Kolor roku 2025: Pantone Mocha Mousse. W Polsce znamy jego prawdziwą naturę

Gdy ogłoszono wybór tegorocznego koloru Pantone, nie musiałam długo czekać, by pojawiły się memy uwydatniające skrycie polski charakter barwy kawusiowej. To nie jest bowiem zwyczajny brąz ani cienki beżyk.
Czyta się kilka minut
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara

Wiedza ludowa głosi, że jaka Wigilia, taki cały rok. Nowe świeckie tradycje zaś przynoszą nowe wróżby, np. z palety kolorów Pantone. Od kilkunastu lat ta amerykańska firma ogłasza kolor najbliższego roku i nie jest to deklaracja błaha, gdyż oznacza, że wybrany kolor przez co najmniej najbliższy rok będziemy widzieć na tekstyliach, projektach graficznych, elementach wyposażenia gospodarstwa domowego, w internecie itp. Wybór opatrzony jest opisem bogatym w symboliczne konotacje koloru i sugestie dotyczące odczuć, jakie powinien wywoływać.

Tegoroczna wróżba z palety kolorystycznej przyniosła rezultat tyle niewesoły, co znajomy. Wybór na rok 2025 nazywa się niewinnie i sympatycznie: Mocha Mousse – ot, piankowy deserek, ulotny figielek, smaczna kawusia. Pantone obiecuje, że kolor ten przynosić będzie skojarzenia zarazem przytulne i eleganckie, które sprawdzą się w schludnych wnętrzach. Kawa z mlekiem, miękka sierść labradora i łagodny dotyk zamszu, cynamon, przyjemna nostalgia za latami 70. – takie deklaracje otrzymujemy, a podtekst brzmi: idzie o bezpieczeństwo, bo podobno wszyscy teraz za nim tęsknimy.

Nie każdy kupuje jednak taki zbytek dobrodziejstwa. Amerykańska dziennikarka specjalizująca się w modzie, Viv Chen, w swoim poczytnym tekście z pasją krytykowała tendencję do koniunkturalnego bezpieczeństwa, przejawiającą się w sprawach tak pozornie błahych jak wybór koloru roku. Pozornie, bo służą one za barometr szerszych trendów w społeczeństwie. A spokojne beże niosą przekaz konformistyczny. Jeśli coś jest neutralne, to pasuje do wszystkiego i do niczego, jest nieznośnie letnie, pozbawione charakteru, bezproblemowo łatwe do przerobienia na jeszcze jedną franczyzę. Mocha Mousse, jak twierdzi Chen, to nie jest odcień przyjemny i mięciutki, a znieczulający, otępiający, zarazem snobistyczny i pozbawiony śmiałości. „Smutny beż to wielki biznes”, kwituje.

Jest jednak jeszcze jedna, lokalna warstwa. Gdy ogłoszono wybór tegorocznego koloru Pantone, nie musiałam długo czekać, by pojawiły się memy uwydatniające skrycie polski charakter barwy kawusiowej. To nie jest bowiem zwyczajny brąz ani cienki beżyk. Tu doskonale go znamy, nie znosimy go, zatruwa nam życie, a zarazem okazuje się tak boleśnie na pierwszy rzut oka znajomy. Nasz rodzimy krajobraz obfituje w urodę koloru, szczyci się złotem zbóż, czerwienią maków, feerią polskiej jesieni, ale też doświadcza nas tym okrutnym, przygnębiającym okienkiem w roku, które wydaje się dłuższe od pozostałych pór i otacza nas z każdej strony odcieniem podejrzanie zbliżonym do Pantone Mocha Mousse. To znajomy kolor scenerii PRL, błota pośniegowego i pasztetowej swojskiej, smutnych kaloszy i zmokłego palta. Podkolanówek matowych w odcieniu mokka, obciskających bezlitośnie liczne damskie łydki. Niekochanych tkanin i dzianin z asortymentu pomniejszych domów towarowych. Linoleum i gumoleum. Skromnego luksusu na miarę możliwości, czyli kremu sułtańskiego, deseru wymarzonego przez „Dziewczyny do wzięcia”. A współcześnie – rozjechanej gleby przygotowanej pod wyizolowane i nieprzystosowane do ludzkiej skali inwestycje.

Mocha Mousse to nasza polska klątwa. Zapewne to krewny „prafarby”, którą zidentyfikował podczas swojego pobytu w NRD francuski badacz symboliki barw Michel Pastoureau – był to kolor „niemiły dla oka i kaleczący duszę, najbrzydszy z możliwych, a w dodatku było w nim coś brutalnego i niecywilizowanego”. Podejrzewam, że mogło chodzić o kolor zbliżony do odcienia surowych podrobów, którym dekorowano np. okładki na terminarze i książeczki zdrowia, a który w palecie Pantone wydaje się chyba najbliższy odcieniowi „Deep Taupe”. Na kolor roku 2025 jesteśmy przygotowani i znamy jego prawdziwą naturę – nie jest nią subtelna smaczna kawusia, lecz przygnębiająca podszewka polskiej rzeczywistości, która od czasu do czasu uporczywie o sobie przypomina. To kolor, od którego chce się odruchowo kląć.

Memosfera już zauważa to podobieństwo: zdarzyło mi się kilkakrotnie natknąć na charakterystyczny kwadrat Pantone na tle soczystego błocka czy asortymentu branży wędliniarskiej. Najciekawsze jest jednak to, że to nie pierwszy raz, gdy wielki amerykański dyktator barw wydobywa mimowolnie polski kontekst. Mijający rok upływał nam bowiem pod patronatem odcienia nazwanego Peach Fuzz, który moim zdaniem nie został wcale zainspirowany smakowitą brzoskwinią, a zabudową ulicy Wysłouchów w Krakowie.

Mus to mus // Olga Drenda

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Smacznej kawusi