W czasopiśmie medycznym „NEJM” opisano właśnie obiecujące wyniki badania klinicznego: udało się przywrócić wzrok dwudziestu sześciu osobom z niemal całkowitą utratą widzenia. We wszystkich przypadkach przyczyną było zwyrodnienie plamki żółtej (AMD) – najczęstsza przyczyna nieodwracalnej utraty wzroku. AMD zwykle zaczyna się około sześćdziesiątki, a w zaawansowanym stadium objawia się nieostrym widzeniem pośrodku pola widzenia, które może przerodzić się w całkowitą ślepotę.
Przyczyną najczęstszej, tzw. suchej odmiany jest stopniowe zamieranie komórek pochłaniających światło, zlokalizowanych w tylnej części siatkówki, na tak zwanej plamce żółtej. To szczególnie kłopotliwe miejsce, ponieważ odpowiada za widzenie tego, co znajduje się dokładnie przed nami. W Polsce prawdopodobnie ok. 2 mln osób ma jakąś postać AMD; na razie nie ma żadnej naprawdę dobrej terapii.
Przywrócenie wzroku u pacjentów ze zwyrodnieniem plamki żółtej
Sytuacja może się jednak odmienić. „Tam, gdzie wcześniej była całkowicie ślepa plama martwej siatkówki, widzenie zostało przywrócone”, mówił czasopismu „Nature” oftalmolog Frank Holz, jedna z osób odpowiedzialnych za nowe badanie. „Pacjenci mogą teraz czytać litery i całe słowa oraz normalnie funkcjonować w życiu codziennym” – dodawał. Testowane rozwiązanie nosi nazwę PRIMA i jest połączeniem dwóch głównych elementów.
Na dnie siatkówki – tam, gdzie u chorej osoby znajduje się plamka uszkodzonej tkanki – umieszczany jest cieniutki płaski implant, mający grubość zaledwie 1/30 milimetra. Jest on skonstruowany z materiału, który pochłania światło i pobudza znajdujące się obok nerwy, działa więc w zasadzie tak samo jak zdrowe komórki siatkówki.
Jest też bezprzewodowy, czerpiąc energię z tego samego światła, które trafia do oka. Sprytne, jest jednak haczyk – materiał ten reaguje tylko na światło podczerwone. Aby więc implant działał poprawnie, konieczne jest zamontowanie na okularach dodatkowego urządzenia, które „tłumaczy” ze zwykłego światła na podczerwone.
Nie jest więc to jeszcze, niestety, całkowicie samodzielne urządzenie po prostu zastępujące chorą tkankę na dnie oka: konieczne jest też noszenie kamery-projektora na jednym ze szkieł okularów. Przyzwyczajenie się do tego urządzenia zajmuje kilka miesięcy, jednak później mózg przystosowuje się i pacjenci podobno zapominają z czasem, że to, co widzą, nadaje im tak naprawdę zamontowany przed okiem projektor. Jest też niespodziewana korzyść z takiego rozwiązania: kamerą zbierającą obraz można manipulować, przybliżając i oddalając obraz, jak w aparacie fotograficznym.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















