Znikąd

Paryż. Paryża. Paryżowi... Co wieczór w obecności kilkuset Francuzów sadystycznie odmieniamy ich Dantona, Robespierre’a i Desmoulinsa przez wszystkie nasze barbarzyńskie siedem przypadków. Starając się wprząc teatralne tournée w proces wychowawczy, zabieram córki w pierwszą zagraniczną podróż. Niech się dziewczyny troszkę otrzaskają w wielkim świecie.
Czyta się kilka minut

Wielki świat robi wrażenie na panienkach. W związku z tym, że w Paryżu jest - cytuję córki - "trochę inaczej", wspólnie dociekamy przyczyn. Chodzimy po stolicy "starej Europy", aby dojść dlaczego. Odpowiedź, że Francja to jeden z tych europejskich krajów, które są "Too big to fall" - że użyję mało francuskiego określenia z żargonu bankierów inwestycyjnych - jest tyleż prawdziwa, co trudna do przekazania wprost dzieciom poniżej lat dziesięciu. Więc, w uświęconej republikańską świeckością tradycji "flaneura", nieśpiesznie spacerujemy wokół tematu, często przysiadając w narożnych lokalach.

Ponieważ "Sprawa Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej jest spektaklem historycznym rozgrywającym się pod koniec XVIII wieku, znakomicie rymuje się z innym przedstawieniem z akcją z dokładnie tego samego okresu, o którym moje pociechy opowiedziały mi podczas jednej z kawiarnianych rozmów istotnych w Dzielnicy Łacińskiej. Był to mianowicie szkolny spektakl o treści wielce pouczającej, a okolicznościowo tragicznej, reżyserowany przez panią wychowawczynię, czyli Panią Anitkę. Moja córka Jadwiga (która często dostaje odpowiedzialne zadania) wcieliła się w rolę Polski, ofiarnie występując w symbolicznym trzyczęściowym styropianowym kostiumie-mapie. Gdy nastąpił nieszczęsny dziejowy moment, Jadwinia zgodnie ze scenariuszem dobitnie wygłosiła tekst: "Od tej chwili na 123 lata przestaję istnieć na mapie". Niestety, później miał miejsce mały skandal, ponieważ uosabiający Prusy, Rosję i Austrię koledzy gdzieś się zapodziali, a Pani Anitka przez pomyłkę do dokonania aktu trzeciego rozbioru spontanicznie wyznaczyła... trzech ułanów. (Po gorących protestach obu stron pomyłka została naprawiona, ale uraz Jadwini do ułanów pozostał).

Kapitalna scena, w swojej mimowolnej groteskowości dotykająca prawdy. Nawet Jarry by tego nie wymyślił. A córkom oczywiście kiedyś wytłumaczę, że nasza "Sprawa Dantona" z wszystkimi naszymi wspaniałymi aktorami, wspaniałymi deklinacjami, wspaniałym personelem i innymi wspaniałościami i przyległościami, z nami włącznie - cała nasza naszość przyjechała do tego ich Paryża znikąd.

Znikąd, czyli z Polski.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2009