Znak normalności

Trudno się nie dziwić i trudno nie podziwiać skuteczności banku centralnego. Kryzys finansowy jeszcze straszy drugą falą, a amerykański Bank Rezerw Federalnych (Fed) triumfalnie ogłosił kilka tygodni temu rekordowy zysk - najwyższy w swojej 96-letniej historii.
Czyta się kilka minut

Ponad 45 mld dolarów, ku zadowoleniu waszyngtońskiego rządu, dostał budżet państwa. Niewykluczone, że i my wkrótce będziemy mieć podobne powody do zadowolenia. Oczywiście - z zachowaniem proporcji. Do końca kwietnia Narodowy Bank Polski ma czas, aby podać, ile wyniósł jego ubiegłoroczny zysk. Oficjalnie już wiadomo, że bank zarobił - mówił o tym publicznie prezes NBP Sławomir Skrzypek. Nieoficjalnie pada kwota 8 mld zł (tak napisał Reuters i "Gazeta Wyborcza"). Gdyby informacja się potwierdziła, minister finansów Jacek Rostowski mógłby na chwilę odetchnąć - zysk banku centralnego aż w 95 proc. trafia do kasy państwa, a tegoroczny budżet zakłada rekordowo wysoki deficyt - 52,2 mld zł. Miliardy z NBP podreperowałyby więc finanse publiczne.

Minister tworząc tegoroczny budżet, założył, że to, czego nie ma, policzyć się nie da, i nie uwzględnił zysku NBP. Bank długi czas twierdził, że go nie będzie. Politycy Platformy ostro naciskali na Bank, by zysk wykazał. Sami wyliczyli go na kilkanaście miliardów złotych. Bali się, że NBP zarobione pieniądze przeznaczy na rezerwy kursowe, a wtedy budżet nie dostanie nic. Ale to nie byłoby wcale takie proste, gdyż decyzje w tej sprawie podejmuje Rada Polityki Pieniężnej, która wielokrotnie pokazała, że jest samodzielna i niezależna.

Jest czego zazdrościć Amerykanom. Nie tylko pieniędzy. Za oceanem nikt nie wymusza na banku centralnym wypłaty zysku - przynajmniej nie robi tego głośno. Dla Fed jest oczywiste, że w czasach Wielkiego Deficytu każdy cent wpłaty do budżetu liczy się potrójnie.

Jeśli prawdą okaże się informacja, że wielomiliardowy zysk NBP trafi do budżetu, będzie to znak normalności.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”