Reklama

Zmiana warty

Zmiana warty

w cyklu STRONA ŚWIATA
24.07.2020
Czyta się kilka minut
Sędziwi władcy Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu, najstarsi przywódcy świata arabskiego, trafili do szpitali. Na początku roku, przeżywszy osiemdziesiąt lat, umarł sułtan Omanu. Na tronach monarchii z Półwyspu Arabskiego dokonuje się zmiana pokoleń.
Saudyjski król Salman i emir Kuwejtu Sabah al-Ahmad al-Sabah podczas spotkania w Arabii Saudyjskiej w mieście Dżedda, 6 lipca 2017 r. / Saudi Press Agency / AP / EASTNEWS
E

Emir Kuwejtu, 91-letni Szejk Sabah al-Ahmad al-Sabah zaniemógł już pod koniec zeszłego tygodnia. W sobotę dworscy urzędnicy ogłosili, że został przewieziony do szpitala, ale że są to rutynowe badania i władca czuje się świetnie. W niedzielę, w kolejnym komunikacie, powiadomili, że emir przeszedł operację i że udała się ona wyjątkowo dobrze. W czwartek rządowym samolotem odleciał do Stanów Zjednoczonych na dalszą kurację.

Zagraniczni dziennikarze – w całym świecie arabskim nie ma przyjaźniejszego dziennikarzom miejsca niż Kuwejt – wypatrzyli, że rządowy airbus A340, którym odleciał emir, latał już do Ameryki, do Rochester w Minnesocie i do Nowego Jorku, i wrócił do Kuwejtu na kilka dni przed operacją emira. Wyciągnięto z tego wniosek, że samolot posłano za ocean, żeby sprowadzić lekarzy, którzy przeprowadzą operację Szejka Sabaha. 

W zeszłym roku, podczas podróży do Ameryki, emir trafił do szpitala właśnie w Rochester, do kliniki Mayo, jednej z najlepszych w kraju. Leczy się tam od lat (w 2002 roku przeszedł tam operację usunięcia wyrostka robaczkowego, w 2007 roku operację dróg moczowych, a dwa lata temu wszczepiono mu rozrusznik serca). W zeszłym roku postanowił odwiedzić klinikę przy okazji oficjalnej wizyty w USA. Za ocean wybrał się już w sierpniu, ale po podróży poczuł się na tyle kiepsko, że badania i pobyt w szpitalu trzeba było przedłużyć, a wizytę u Donalda Trumpa w Białym Domu – odwołać. O niedyspozycji emira, który wrócił do Kuwejtu dopiero w październiku, świat dowiedział się tylko z powodu niedyskrecji szefa irańskiej dyplomacji Mohammada Dżawada Zarifa, który ogłosił w internecie, że modli się o zdrowie kuwejckiego monarchy.

Perła i ropa

Szejk Sabah jest piętnastym emirem Kuwejtu i piątym, odkąd to prawie 5-milionowe dziś państwo-miasto nad Zatoką Perską ogłosiło w 1961 roku niepodległość. Wcześniej, wciśnięte między potężnych sąsiadów, Arabię Saudyjską, Irak i Iran-Persję, broniło niezależności, zagrożonej dodatkowo przez ówczesne światowe mocarstwa i imperia Wielkiej Brytanii i osmańskiej Turcji. Mubarak, siódmy emir z przełomu XIX i XX stulecia, uważany za założyciela nowoczesnego Kuwejtu, zdecydował się w końcu, podobnie jak większość innych emirów i szejków z Półwyspu Arabskiego, zawrzeć pakt z Brytyjczykami (stało się to w 1899 roku).

Rządzony przez emirów z dynastii Sabahów Kuwejt utrzymywał się niegdyś z połowu ryb i pereł, szkutnictwa, żeglugi (kuwejckie statki i marynarze cieszyli się sławą na Morzu Arabskim i Oceanie Indyjskim) i kupiectwa. Leżąc na szlaku kupieckich karawan i statków między Indiami, wschodnimi wybrzeżami Afryki oraz Bagdadem, Aleppo, Muskatem, Smyrną-Izmirem i Konstantynopolem-Stambułem, Kuwejt dorobił się bogactwa na handlu.

Prawdziwe, niemal baśniowe bogactwo przyszło po II wojnie światowej, wraz z wydobyciem i sprzedażą ropy naftowej, na którą pojawiło się niebywałe zapotrzebowanie w zachodnim świecie. Kuwejckie złoża, uznawane za szóste najbogatsze na świecie, uczyniły państwo-miasto jednym z najzamożniejszych zakątków na kuli ziemskiej. Obliczono, że podzielone równo między nielicznych obywateli stawiałoby ich na czwartym miejscu najbogatszych krajów świata. Oczywiście petrodolary nigdy nie były dzielone równo między wszystkich poddanych emirów, a z manny z podziemnych złóż korzystali przede wszystkim szejkowie z panującej rodziny, którzy w latach 70. uchodzili w świecie za uosobienie petrodolarowego awansu i luksusu.

Dobre decyzje

Ale choć kuwejckie „czarne złoto” nie było dzielone nigdy po równo, to jednak sprawiedliwiej i mądrzej niż fortuny, jakie spłynęły na inne kraje znad Zatoki Perskiej. Z portowego, kupieckiego miasta Kuwejt rozrósł się w nowoczesną metropolię, do której ściągały ze świata pielgrzymki skuszonych widmem bogactwa cudzoziemców (ci stanowią dziś prawie dwie trzecie mieszkańców Kuwejtu). Emirowie nie skąpili pieniędzy krewnym i pozwalali im cieszyć się zbytkami, ale budowali też drogi, szkoły, uniwersytety, szpitale. W latach 60. i 70. Kuwejt uchodził za najnowocześniejszy kraj znad Zatoki Perskiej.

Kuwejccy emirowie jako pierwsi uznali, że złoża ropy naftowej kiedyś się wyczerpią, i postanowili gromadzić zyski z jej sprzedaży na specjalnym funduszu rozwojowym, który zajmował się inwestowaniem ich z korzyścią za granicą. Do 2035 roku Kuwejt zamierza uniezależnić się od dochodów ze sprzedaży ropy naftowej.


CZYTAJ WIĘCEJ

STRONA ŚWIATA to autorski serwis Wojciecha Jagielskiego, w którym reporter i pisarz dwa razy w tygodniu publikuje nowe teksty o tych częściach świata, które rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Wszystkie artykuły są dostępne bezpłatnie. CZYTAJ TUTAJ →


Od pierwszych dni niepodległego istnienia Kuwejt wyróżniał się spośród sąsiadów odwagą w politycznych reformach. Miał konstytucję i parlament, do którego pierwsze wybory przeprowadzono już w 1963 roku. W 2005 roku kobietom przyznano czynne i bierne prawo wyborcze. Konstytucja przyznała nawet posłom prawo weta wobec wysuwanych przez rodzinę panującą dziedziców tronu i raz posłowie z tego przywileju już skorzystali. Ze wszystkich arabskich stolic, dziennikarze nigdzie nie cieszyli się tak wielką swobodą jak w Kuwejcie. Z Kairu, Damaszku i Bagdadu przybywali do Kuwejtu arabscy pisarze, którzy prześladowani w swoich krajach, mogli tu cieszyć się swobodą pisania.

Arabska solidarność

Emirowie z Kuwejtu, podobnie jak zmarły w styczniu sułtan Omanu Kabus, nie szukali z nikim wojny, za to ze wszystkimi starali się żyć w przyjaźni, zwłaszcza z rodakami, Arabami. Arabska solidarność, także strategiczny wybór Zachodu na sojusznika i opiekuna sprawiły, że w 1980 roku Kuwejt poparł napaść Iraku na Iran, w którym władzę przejęli wrogo nastawieni do Ameryki ajatollahowie. Po ośmiu latach wojna, w której po obu stronach zginęły prawie 2 miliony ludzi, zakończyła się remisem, a nie licząc Iraku i Iranu, zrujnowanych w wyniku wojny, najwyższą cenę zapłacił za nią właśnie Kuwejt.


CZYTAJ TAKŻE

 

DOBRY SUŁTAN Z MUSKATU: Na Bliskim Wschodzie, gdzie wojny nie cichną, Oman jest od lat oazą spokoju. Jego przywódca, zmarły niedawno sułtan Kabus, cierpliwie godził zwaśnionych i służył mądrą radą >>>


Nie dość, że Kuwejt łożył pieniądze na irackie wojsko i wojnę, to po jej zakończeniu dyktator z Bagdadu Saddam Husajn, rozczarowany i zagniewany zażądał, by kuwejcki emir darował mu długi, które sięgnęły 65 miliardów dolarów. Emir odmówił. Odrzucił też żądanie Saddama, by Kuwejt i bracia Arabowie znad Zatoki Perskiej ograniczyli wydobycie ropy naftowej, dzięki czemu wzrosłaby jej cena na światowych rynkach.

Uznając odmowę za obrazę (Irak od lat rości sobie pretensje do Kuwejtu i uważa go za swoją prowincję), w sierpniu 1990 roku Saddam najechał na Kuwejt. Poniósł kolejną wojenną klęskę, bo w obronie Kuwejtu wystąpiły inne państwa arabskie, a przede wszystkim jego najważniejszy sojusznik, Ameryka. Na wojnę przeciwko Saddamowi zgłosił się też Osama ibn Ladin, który właśnie wrócił do domu w saudyjskiej Dżiddzie po afgańskiej wojnie przeciwko ZSRR, na którą się zaciągnął z tysiącami arabskich ochotników. Osama zaoferował saudyjskiemu królowi, że na czele afgańskich weteranów ruszy na Saddama. Król jednak odmówił i zamiast tego zgodził się, by w Arabii Saudyjskiej, ojczyźnie Proroka Mahometa i najświętszych dla islamu miejsc, Mekki i Medyny, wylądowały wojska z USA. Dla Osamy był to początek jego wojny z Zachodem, ale dla Saddama początek końca panowania i żywota.

W lutym 1991 roku Amerykanie wyparli irackie wojska z Kuwejtu i ruszyli za nimi do Bagdadu. Darowali jednak życie Saddamowi. Bali się, że po jego obaleniu i zaprowadzeniu demokracji władzę w Iraku przejmą najliczniejsi w kraju szyici, bracia w wierze irańskich ajatollahów. Amerykanie pozostawili już swoje wojska w Kuwejcie (dziś stacjonuje ich tam 13,5 tys.), a 12 lat później znów najechali na Irak, tym razem żeby obalić Saddama i ustanowić w Bagdadzie nowe, przyjazne Zachodowi porządki.

Kuwejtem rządził wtedy przyrodni brat obecnego emira, Dżaber, a Szejk Sabah był jego ministrem dyplomacji. Piastował to stanowisko przez ponad 40 lat, od 1963 roku do 2003, kiedy to emir mianował go swoim premierem w miejsce schorowanego księcia koronnego Szejka Saada.

Zastąpił go ponownie trzy lata później, gdy po śmierci emira Dżabera w 2006 roku rodzina panująca wskazała 76-letniego Saada na następcę. To wtedy, po raz pierwszy i na razie jedyny, kuwejcki parlament sprzeciwił się dynastii i odrzucił kandydaturę Saada jako zbyt chorego, żeby rządzić (umarł dwa lata później). Szejk Sabah zdobył sobie poparcie posłów i został emirem.

Jako władca pozostawał wierny polityce ostrożnego unikania politycznych, a zwłaszcza wojennych konfliktów (w 2003 roku poparł inwazję Amerykanów na Irak z kuwejckiej ziemi, ale nie miał w tej sprawie wiele do powiedzenia), a także wszelkich eksperymentów. Podczas półtorarocznej irackiej okupacji zginęło ok. 1,5 tys. Kuwejtczyków, a wycofując się iraccy żołnierze, na rozkaz Saddama, niszczyli wszystko, co wpadło im w ręce, od samochodów i sklepowych witryn po wiadukty i szyby naftowe. Po wojennej traumie Kuwejt odbudował się, ale emir robił wszystko, by nie trafiać na pierwsze strony gazet i czołówki telewizyjnych dzienników. Trzymał się na uboczu, a jeśli angażował się w dyplomację, to podobnie jak sułtan Omanu, by łagodzić spory (wojna w Jemenie, spór Kataru z Arabią Saudyjską, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Egiptem), jednać zwaśnionych czy kwestować na rzecz powojennej odbudowy (Irak, Syria).

Sukcesje i spory

Kuwejcki dwór ogłosił, że na czas niedyspozycji emira jego obowiązki sprawować będzie jego przyrodni brat i następca tronu, książę koronny Szejk Nawaf, który od dziesięcioleci sprawuje rozliczne funkcje ministerialne w rządzie, w tym ministra obrony i spraw wewnętrznych. 

Szejk Nawaf ma już jednak 83 lata i jest najstarszym księciem koronnym na świecie, i nie wykluczone, że kuwejccy posłowie, gdyby przyszło im rozstrzygać o tym, kto na dobre zajmie miejsce obecnego emira na jego tronie, ponownie odrzuciliby kandydata rodziny panującej. 

Co więcej, sukcesja może ożywić spory i zmącić spokój, panujący na kuwejckim dworze. Zgodnie z tradycją emirem wybierani są potomkowie po mieczu dwóch synów i następców siódmego emira, Mubaraka, Dżabera i Salima. Jeśli potomek Dżabera jest akurat emirem, na swojego następcę i premiera bierze sobie kuzyna z linii Salima. Intronizacja Sabaha nastąpiła tylko formalnie zgodnie z tradycją. Jego poprzednik, Saad, był z linii Salima, ale panował tylko kilka dni i został zmuszony do abdykacji i wielu jego krewnych nie pogodziło się, że zostali pominięci przy wyborze jego zastępcy. A dodatkowo książę Nawaf, podobnie jak Sabah, wywodzi się z Dżaberów.

Władcy z półwyspu

Do szpitala, niemal jednocześnie z emirem Kuwejtu, trafił także król Arabii Saudyjskiej, 84-letni Salman. Powodem niedyspozycji władcy było zapalenie woreczka żółciowego. Sędziwy monarcha sam rozstrzygnął już kwestię sukcesji, wyznaczając na księcia koronnego i następcę swojego syna, 35-letniego Mohammeda, któremu od trzech lat powierza coraz większy zakres władzy. Mohammed ibn Salman bez skrupułów pozbywa się wszelkich konkurentów do tronu, ale jego gwałtowny temperament i brutalne metody rządów sprawiają, że ma w rodzinie znacznie więcej wrogów niż przyjaciół.


CZYTAJ TAKŻE

CZAS SYNÓW, CZAS WNUKÓW, CZYLI WOJNA PAŁACOWA: Książę koronny Mohammed obawia się, że po śmierci ojca jego rywale do władzy spróbują podważyć wolę zmarłego monarchy. Dlatego jeszcze za jego życia postanowił dać im nauczkę >>>


Spośród pozostałych monarchów z Półwyspu Arabskiego sędziwi emirowie rządzą jeszcze tylko w Adżmanie (89-letni Humajd V an-Nu’ajmi) i Szardży (81-letni Sultan III al-Kasimi) – dwóch z siedmiu emiratów tworzących Zjednoczone Emiraty Arabskie. Władcy pozostałych, Abu Zabi (prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich), Dubaju (premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich), Ras al-Chajmy, Umm al-Kajwajn i Fudżajry, a także Bahrajnu są siedemdziesięciolatkami, a najmłodszy, emir Kataru, to 45-latek.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]