Reklama

Czas synów, czas wnuków, czyli wojna pałacowa

Czas synów, czas wnuków, czyli wojna pałacowa

w cyklu Strona świata
10.03.2020
Czyta się kilka minut
Sędziwy saudyjski król Salman powoli dożywa swoich dni, a namaszczony przez niego na dziedzica syn, książę koronny Mohammed obawia się, że po śmierci ojca jego rywale do władzy spróbują podważyć wolę zmarłego monarchy. Dlatego jeszcze za jego życia postanowił dać im nauczkę.
Król Salman i książę koronny Mohammed na plakacie w jednym z centrów handlowych, Jiddah (Arabia Saudyjska), 7 marca 2020 r. / Fot. Amr Nabil / AP Photo / East News
W

W piątek, na rozkaz (podpisał go ponoć sam król) księcia koronnego Mohammeda ibn Salmana pałacowa gwardia aresztowała dwa tuziny jego kuzynów – książąt, których wezwał o poranku przed swoje oblicze. Wśród zatrzymanych znaleźli się młodszy i ostatni z rodzonych braci króla, książę Ahmed, oraz królewski bratanek, Mohammed ibn Najef, niegdyś koronny książę, wyznaczony na dziedzica tronu, odsunięty od władzy i korony przez stryjecznego brata, imiennika.

Ten ostatni został aresztowany w pałacu wraz z bratem Nawafem. W czwartek wieczorem wrócili z pustynnego polowania z sokołami, ulubionej rozrywki książąt i szejków znad Zatoki Perskiej. W domach czekało na nich wezwanie do pałacu koronnego księcia. Na siódmą rano. Już nie wrócili do domów. W sobotę aresztowany został także syn księcia Ahmeda, Najef, były szef wywiadu wojskowego. Aresztowani książęta nie zostali wtrąceni do więzień, lecz osadzeni w pomniejszych królewskich pałacach i rezydencjach. Pozwolono im nawet zadzwonić do domów, do krewnych. 

Wszyscy zostali przesłuchani przez oficerów królewskiej policji i wywiadu. Pałac Saudów nie wydał żadnego oficjalnego komunikatu, ale zagraniczne gazety i telewizje twierdzą, że królewski brat Ahmed ibn Abdulaziz i bratanek Mohammed ibn Najef zostali oskarżeni o knucie spisku, mającego na celu dokonanie zamachu stanu, detronizację króla Salmana i niedopuszczenie do tego, by koronę przejął namaszczony przez niego na następcę syn, książę koronny Mohammed. Według Mohammeda spiskowcy próbowali wciągnąć w zmowę zagraniczne mocarstwa, z Amerykanami włącznie.

Siedmiu wspaniałych

Gdyby Saudyjczycy dowiedzieli się o tym z telewizji lub gazet – wieści o czystce podały amerykańskie gazety, ale dwór Saudów do dziś nie powiadomił o niczym swoich poddanych – ich zdumienie wzbudziłby zwłaszcza areszt księcia Ahmeda, uchodzącego za ukochanego brata króla Salmana i człowieka niezbyt zainteresowanego władzą. 

84-letni Salman i jego 78-letni brat Ahmed są ostatnimi żyjącymi z „Siódemki Sudairytów”, saudyjskiej wersji „Siedmiu wspaniałych”, którą utworzyło siedmiu synów założyciela królestwa króla Abdulaziza (1932-53), by po ojcu przejąć władzę w monarchii. Siedmiu braci, synowie Hassy as-Sudairi, ósmej i ukochanej żony Abdulaziza (żadna inna z żon nie dała mu tak wielu synów) od lat odgrywają w liczącej około 10 tysięcy członków rodzinie panującej Saudów i Arabii Saudyjskiej główne role. Najstarszy, Fahd, rządził jako król w latach 1982-2005. Drugi według starszeństwa Sultan przez pół wieku był ministrem wojny, a za panowania króla Abdullaha (2005-2015) był także księciem koronnym i następcą tronu. Koronnym księciem i oficjalnym dziedzicem tronu oraz ministrem policji przez prawie 40 lat był także czwarty z braci, Najef. Obaj nie doczekali intronizacji i ostatecznie, po śmierci Abdullaha, w 2015 roku królem został kolejny z braci, obecnie panujący Salman, szósty według starszeństwa. Kolejny z braci, zmarły w 2017 roku Abdurrahman pełnił wiele rządowych funkcji. Tylko Turki zerwał z braćmi, polityką i władzą.

Najmłodszy, Ahmed, choć był tylko wiceministrem i ministrem (zaledwie przez pół roku) policji, również przynajmniej dwukrotnie był przymierzany do roli koronnego księcia i następcy tronu. Za każdym razem ustępował młodszym, już nie synom, lecz wnukom założyciela monarchii Abdulaziza – najpierw Mohammedowi, synowi Najefa, a w końcu jego imiennikowi, synowi Salmana, obecnemu księciu koronnemu. O ile jednak starszemu, dziś 60-letniemu Mohammedowi ibn Najefowi sekundował, to awansowi Mohammeda ibn Salmana się sprzeciwił jako jeden z trzech członków ponad 30-osobowej Rady Wierności, zatwierdzającej sukcesję.


Czytaj także: Wojciech Jagielski: Saudowie witają gości


Przegłosowany, nie pełnił już żadnych rządowych stanowisk, a jesienią 2017 roku, po wyniesieniu Mohammeda ibn Salmana do godności księcia koronnego, wyjechał nawet z kraju i przeniósł się do swojej londyńskiej posiadłości. Na obczyźnie pozwalał sobie na otwartą krytykę brata-króla, a zwłaszcza bratanka-księcia koronnego za zbrodniczą inwazję saudyjskiej armii na Jemen. Wrócił po roku, na życzenie starszego brata, by zademonstrować jedność Saudów wobec skandalu, wywołanego przez oskarżenia koronnego księcia o zlecenie zabójstwa sławnego dziennikarza Dżamala Chaszogdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule. W Rijadzie odwołał wszystko, co złego powiedział o księciu koronnym, i przysiągł, że władza go nie interesuje. Książę koronny Mohammed mógł potem głosić, że powrót krytycznego wobec niego, ale wciąż ukochanego stryja jest najlepszym dowodem, jak bardzo jest postępowy i wyrozumiały wobec tych, którzy się z nim nie zgadzają.

Czas wnuków

Kiedy w 2015 roku obejmował władzę, król Salman na swojego następcę wyznaczył bratanka Mohammeda, syna starszego brata Najefa, niedoszłego króla, który umarł, zanim doczekał się wyniesienia na tron. Po półwieczu rządów synów Abdulaziza, założyciela królestwa (miał ich ponad trzy tuziny), 60-letni dziś Mohammed miał zostać pierwszym z wnuków, który przejmie władzę w państwie. Przygotowywał się do tej roli starannie i od lat. Otrzymał dobre wykształcenie na amerykańskich uniwersytetach, a potem praktykował jako adiutant ojca Najefa, koronnego księcia i ministra policji. Po śmierci ojca zajął jego stanowisko i odniósł wielkie zasługi w wojnie z Terrorystyczną Międzynarodówką, Al-Kaidą. Amerykanie z CIA nie mogli się go nachwalić, nazywali „księciem od walki z terrorystami” i nagrodzili specjalnym medalem.

Mało brakowało, by swoje sukcesy w wojnie z dżihadystami książę przypłacił życiem. Al-Kaida kilka razy próbowała go zabić. W 2009 roku nasłała na księcia zamachowca samobójcę, niejakiego Abdullaha al-Asiriego z Jemenu. Udało mu się zwieść ochroniarzy i podczas świętego miesiąca postu, ramadanu, wprosić się na audiencję w Dżiddzie. Spece od terroryzmu twierdzili, że Jemeńczyk zastosował do zamachu nowatorską metodę i ukrył bombę we własnym ciele, w odbytnicy. Zamach się jednak nie powiódł. Bomba rozerwała Jemeńczyka, ale książę, jak zapewniali Saudyjczycy, został tylko lekko ranny. Oficerowie z CIA twierdzili jednak, że jego kontuzje były poważniejsze, a podczas leczenia uzależnił się od środków przeciwbólowych. Gazeta „New York Times” pisała nawet, że właśnie z powodu tego uzależnienia w 2017 roku król Salman odebrał bratankowi tytuł koronnego księcia i powierzył go własnemu synowi, również Mohammedowi, ledwie 30-letniemu, którego wcześniej mianował już ministrem obrony. Teraz to on, a nie jego starszy, stryjeczny brat imiennik, miał zostać pierwszym z pokolenia wnuków, który zasiądzie na saudyjskim tronie.

Odwołany Mohammed ibn Najaf stracił też posadę ministra policji. Podobno nie chciał ustąpić i został do tego przymuszony, a potem osadzony w pałacowym areszcie, pod okiem szpiegów nowego księcia koronnego. „Nie mam nic przeciwko temu – powiedział ponoć zrezygnowany. – Odpocznę nieco z Bożą pomocą”.

Młody książę

Młody książę zabrał się szybko do rzeczy i wkrótce przejął władzę w państwie z rąk sędziwego ojca. Obiecując rewolucyjne zmiany, zamierzał zjednać sobie saudyjską młodzież, stanowiącą prawie dwie trzecie 30-milionowej ludności kraju (jedną trzecią stanowią cudzoziemcy). Zapowiedział, że poszuka i znajdzie inne poza ropą naftową źródła dochodów, a wahabicki, skrajnie konserwatywny i wojowniczy nurt islamu, ustanowiony religią państwową, zastąpi islamem bardziej otwartym i postępowym, a przede wszystkim sprawi, by państwową ideologią stał się patriotyzm, saudyjski i arabski nacjonalizm, a nie religia. Obiecał też unowocześnić królestwo i otworzyć je na świat, zaprosić zagranicznych turystów, a swoim poddanym pozwolić się cieszyć sportem i rozrywką, zabronioną przez konserwatywnych mułłów jako grzech.

O ile Saudyjczycy, a przede wszystkim cudzoziemcy zachwycali się rozmachem i odwagą rewolucyjnych pomysłów Mohammeda ibn Salmana, od samego początku w zakłopotanie, a nierzadko w przerażenie wprawiały ich metody, jakie w swoich rządach stosował.

Jeszcze jako minister wojny posłał saudyjskie wojsko na wojnę do sąsiedniego Jemenu, by bronić władzy tamtejszego prezydenta, obalonego przez rebeliantów. Interwencja, która miała przynieść przyszłemu królowi zwycięstwo błyskawiczne i bezapelacyjne, zakończyła się uwikłaniem w przewlekłą wojnę partyzancką, a saudyjskie lotnictwo bombardując jemeńskie miasta naraziło się na oskarżenia o wojenne zbrodnie.


Czytaj także: Wojciech Jagielski: Wojna w wojnie


Wkrótce po intronizacji na księcia koronnego Mohammed kazał aresztować prawie pół tysiąca swoich kuzynów i osadzić ich w hotelu Ritz-Carlton w Rijadzie. Oskarżył ich o szwindle i korupcję, i dał do wyboru: więzienie albo wolność w zamian za zwrot wszystkiego, co sobie przywłaszczyli (czyli za haracz). Jedni zapłacili od razu, inni opierali się, ale w końcu również ulegli. Podliczono, że książę w ten sposób zdobył ponad sto miliardów petrodolarów.

W przeciwieństwie do swoich poprzedników, którzy by utrzymać jedność rodziny panującej dzielili się władzą z braćmi, braćmi przyrodnimi, bliższymi i dalszymi kuzynami, Mohammed ibn Salman zazdrośnie nie wypuszcza jej z rąk. Przejął kontrolę nie tylko nad armią, ale także policją i wywiadem, gospodarką. Znany z niepohamowanej ambicji, ascetyzmu i pracowitości, okazał się także władcą okrutnym i bez skrupułów. Zwłaszcza w polityce i poczynaniach zagranicznych.

Jesienią 2017 roku kazał uwięzić i zmusić do dymisji premiera Libanu, przybyłego z oficjalną wizytą do saudyjskiego królestwa. Wypowiedział przymierze z Palestyńczykami, za to z ochotą, choć dyskretnie, zaczął współpracować z Izraelem przeciwko wspólnemu wrogowi, Iranowi. Fatalną opinię księcia awanturnika i okrutnika utwierdził mord wspomnianego już saudyjskiego dziennikarza i dysydenta, obywatela USA Dżamala Chaszogdżiego, dokonany jesienią 2018 roku w saudyjskim konsulacie w Stambule. Amerykańska CIA bez cienia wątpliwości orzekła, że Chaszogdżiego zabito na zlecenie księcia Mohammeda. Ben Hubbard, dziennikarz „New York Timesa” i autor biografii saudyjskiego księcia, twierdzi, że ważniejsze od tego, czy Mohammed rzeczywiście rozkazał zabić dziennikarza, jest to, że podlegli mu oficerowie wywiadu i policji, a także dyplomaci uznali, że zabicie dziennikarza na terenie ambasady jest usprawiedliwioną karą za jego krytyczne artykuły.

Po zabójstwie Chaszogdżiego niewzruszonymi obrońcami księcia pozostali tylko amerykański prezydent Donald Trump, który w pierwszą zagraniczną podróż oficjalną udał się właśnie do Arabii Saudyjskiej, i jego zięć Jared Kushner, osobisty przyjaciel Mohammeda. Trumpa nie zraziły do księcia nawet raporty CIA. Pytany o nie przez dziennikarzy zawsze odpowiadał, że nie wolno mu ani nie chce komentować wywiadowczych informacji.

Czekając na tron

Martin Chulov, dziennikarz londyńskiego „Guardiana” i jeden z najlepszych znawców saudyjskiego dworu, uważa, że powodem ostatnich aresztowań w Rijadzie jest obawa koronnego księcia, że jego przeciwnicy w ostatniej chwili spróbują zagrodzić mu drogę na tron. Chulov twierdzi, że o ile wysuwane przeciwko aresztowanym książętom oskarżenia o próbę przeprowadzenia zamachu stanu są przesadą, o tyle szpiedzy Mohammeda podsłuchali, jak stryj Ahmed rzeczywiście naradzał się z krewnymi, jak nie dopuścić do wyniesienia księcia koronnego na saudyjski tron. W tym celu stryj Ahmed próbował zmontować koalicję w Radzie Wierności, która zatwierdza królewskie postanowienia w sprawach sukcesji.

Zdaniem znawców Arabii Saudyjskiej czystki w Rijadzie dowodzą, że młody książę niepokoi się o sukcesję i niecierpliwi, kiedy do niej dojdzie. Intronizację najskuteczniej zapewniłoby mu ustąpienie ojca z tronu jeszcze za życia. Rodzina Saudów nie zwróci się przeciwko staremu królowi, ale Mohammed narobił sobie wśród krewnych niemało wrogów, którym nie podoba się jego jedynowładztwo. Za młodym księciem nie przepadają też konserwatywni i wszechwładni mułłowie, którzy nie akceptują jego reformatorskich zapędów. Aresztowanie stryja i stryjecznego brata, jednych z najbardziej wpływowych książąt w rodzinie, ma być ostrzeżeniem, jakiego książę koronny postanowił udzielić pozostałym kuzynom – skoro podniósł rękę na najważniejszych, nie zawaha się uderzyć pomniejszych.

Polecamy: Strona świata: specjalny serwis z reportażami i analizami Wojciecha Jagielskiego

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]