Zlecenie od Benettona

Czterysta trupów, tysiąc rannych: tylu doliczyli się (na razie) ratownicy, rozkopujący gruzy na przedmieściach Dhaki, stolicy Bangladeszu.
Czyta się kilka minut

Zawalony ośmiopiętrowy budynek mieścił kilka fabryk tekstylnych; pracowało tu trzy tysiące ludzi, głównie kobiet. Musiały pracować: wprawdzie dzień wcześniej budynek, postawiony nielegalnie, ewakuowano (na ścianach pojawiły się rysy), ale właściciele zarządzili, że fabryki będą szyć nadal. W Bangladeszu koszty pracy w przemyśle tekstylnym są najniższe na świecie – roboczogodzina kosztuje pracodawcę 23 centy, gdy nawet w Chinach jest to jeden dolar – i szwaczka nie ma wyboru: na jej miejsce zawsze są inne chętne.

Nie jest winą europejskich konsumentów to, w jakich warunkach pracują szwaczki w Bangladeszu. Konsument ma zerowy wpływ; często zresztą nie ma pojęcia, skąd pochodzi towar, co najwyżej może to sugerować cena. Choć nie zawsze: Bangladesz szyje nie tylko dla tanich dyskontów, lecz też dla firm uważanych za markowe i modne – w zawalonym wieżowcu szyto np. dla Benettona (koncern zastrzega, że z jego strony było tylko jedno zlecenie).

Nie jest to też – do pewnego stopnia – winą polityków z Bangladeszu. Do pewnego, bo skoro dwóch na pięciu posłów parlamentu Bangladeszu to właściciele zakładów tekstylnych, konflikt interesów jest oczywisty. Ale i tak pole manewru tutejszej polityki jest niewielkie, skoro w 160-milionowym kraju, drugim (po Chinach) największym eksporterze ubrań, przemysł tekstylny daje chleb dwudziestu kilku milionom ludzi, a ceny dyktują zachodni odbiorcy. Dla nich nie będzie problemem przeniesienie zleceń do Birmy, gdyby Bangladesz wprowadził płacę minimalną.

Jeśli więc ktoś na Zachodzie powinien mieć poczucie winy za takie katastrofy – w Bangladeszu to już kolejna, choć największa – to przede wszystkim zleceniodawcy, czyli zarządy koncernów i sieci handlowych. Także oni mają ograniczenia (konkurencja itd.), ale i tak od nich zależy najwięcej. Wolą jednak nie wnikać, jaka jest cena – ta niemonetarna. Teraz dwie zachodnie firmy, które zlecały produkcję w Dhace (Loblaw z Kanady i Primark z Anglii) zapowiedziały, że pomogą rodzinom ofiar. Przynajmniej tyle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2013