„Zła nie ma”. Japoński film, który zostawia nas z pytaniami

Etyka, ekologia, ezoteryka – a wszystko to w jednej, pozornie prostej historii.
z cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Fot. Gutek Film / materiały prasowe
Fot. Gutek Film / materiały prasowe

Jeśli kogoś męczy oglądanie kilkuminowego spaceru przez las, gdzie pewien ojciec uczy ośmioletnią córkę rozpoznawania gatunków drzew, to nie jest film dla niego. Albo scena, w której odbywają się trudne konsultacje społeczne w sprawie budowy luksusowego kempingu i nikt z nikim nie bierze się za łby. „Zła nie ma” to jednak historia trochę zwodnicza – i dopiero jej tajemniczy finał każe zastanowić się, co właściwie obejrzeliśmy i co oznacza tytuł. 

Fabuła filmu „Zła nie ma”

Takumi mieszka w górskiej wiosce i samotnie wychowuje córkę. Właściwie to mieszka w lesie, żyjąc z rąbania drewna czy sprzedaży źródlanej wody. Wiedzie żywot szorstki i sielski zarazem, choć bywa, że przeszkadzają mu myśliwskie strzały w oddali. Tymczasem miastowa korporacja upatrzyła sobie to urokliwe miejsce pod turystyczną inwestycję. Przysyła do wsi swoich przedstawicieli, żeby przekonali mieszkańców, jak bardzo na tym zyskają. Tyle że powstałe w górze rzeki szambo może zanieczyścić lokalne studnie, co wpłynie negatywnie na jakość życia miejscowych. Ale nie spodziewajcie się typowego społecznego dramatu o konflikcie interesów. Scenarzysta i reżyser Ryûsuke Hamaguchi od początku zapowiada, kto jest głównym bohaterem tej opowieści. Nie będzie zatem spoilerem, gdy powiem, że to Natura, celowo pisana tutaj z dużej litery.

Zabawny i jednocześnie znaczący wydaje się fakt, że inwestor przysyła do wioski dwójkę pracowników… agencji castingowej. Specjaliści od wyłapywania talentów dobrze znają rozmaite socjotechniki pozwalające robić dobre wrażenie. Z początku wysłannicy wielkiego biznesu brzmią niczym boty mówiące gotowymi tekstami, wśród których króluje słowo „optymalizacja”. Hamaguchi unika jednak prostych opozycji czy grubej satyry i mimo wszystko chciałby zobaczyć w nich żywych ludzi. Takich, co nie bardzo wierzą w to, co mówią, a na dodatek mają potem moralne wątpliwości. W pewnym momencie agent i agentka stają się nawet pełnoprawnymi bohaterami filmu, którym spokojnie można współczuć ich niewdzięcznej misji. Na ile odmieniło ich wizytowane miejsce i jego mieszkańcy, a na ile wypełniają do perfekcji swoje role? Może jedyne, na czym im przez cały czas zależy, to uzyskanie akceptacji lokalsów dla powstania tak zwanego glampingu? Na te pytania, podobnie jak na jeszcze inne, będziemy musieli odpowiedzieć sobie sami. 

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Dlaczego „Zła nie ma” do łatwych nie należy

Hamaguchi spokojnym tonem i w kontemplacyjnym wręcz tempie opowiada o świecie podporządkowanym logice szybkiego zysku. Lecz także o tym, że nie wszystko da się podporządkować, zoptymalizować i do cna wykorzystać. Stąd właśnie owe dziecięce zapatrzenia – w korony drzew, kaskady górskiego strumienia, w sarny śmiało podchodzące pod ludzkie siedziby. Są momenty, kiedy ekran wypełnia po prostu naga natura; bywa też, że to z jej punktu widzenia, na przykład dzikiego wasabi, kamera patrzy na ludzi. Nieprzypadkowo nawiązuje się do pandemii, kiedy to właśnie natura tak mocno zadrwiła sobie z ludzkiej arogancji. Gdy więc wreszcie wydarza się w filmie coś, co brutalnie narusza dotychczasowy porządek, przestaje dziwić fakt, że suchy realizm ustępuje miejsca czemuś w rodzaju baśni.

Jako się rzekło, „Zła nie ma” do łatwych nie należy. Nagrodzony Wielką Nagrodą Jury na festiwalu w Wenecji oraz doceniony przez akredytowanych tam krytyków, film wydaje się dużo bardziej rozrzedzony w porównaniu z „Drive My Car” (2021), poprzednim tytułem japońskiego reżysera. Tym razem celowo zredukował do minimum fabułę i psychologię, a wszystko po to, by sprowokować do namysłu. Nie tylko nad nierównowagą sił prowadzącą do wyniszczenia środowiska w wymiarze ekologicznym i międzyludzkim, nie tylko nad dzisiejszą epidemią samotności i zerwanej komunikacji, ale pośrednio również nad tym, że w imię słusznej walki o sprawiedliwość i naturę także można coś prześlepić.

Film „Zła nie ma”, reż. Ryûsuke Hamaguchi. Prod. Japonia 2023. MOJEeKINO, e-kinopodbaranami, Rakuten TV, Polsat Box Go, Premiery CANAL+ 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”