Reklama

Zemsta geniusza

Zemsta geniusza

29.01.2017
Czyta się kilka minut
Właśnie teraz działa w Europie wyjątkowy fałszerz. Podrabia obrazy pochodzące z różnych stuleci, z różnych kręgów artystycznych. I niezbyt wiele na tym zarabia.
„Wenus” z kolekcji Książąt Liechtensteinów / źródło: Wikimedia Commons
"Wenus" z kolekcji Książąt Liechtensteinów / źródło: Wikimedia Commons
M

Międzynarodowym rynkiem dzieł sztuki wstrząsnęła afera fałszerska. Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach nie oszuka się już specjalistów, wysoko wyspecjalizowanych ekspertów, że najnowocześniejsze technologie są niezawodne w wykrywaniu fałszerstw. Okazuje się, że jest inaczej.

Lekcja van Meegerena

Wydawało się, że opinia eksperta jako rozstrzygający argument została skompromitowana już w pierwszej połowie XX wieku, po najsłynniejszej aferze fałszerskiej w historii. Han van Meegeren był Holendrem, zapatrzonym w twórczość minionych wieków – ale jego malarstwo w nie cieszyło się popularnością w dobie awangard. Został więc fałszerzem: zbił na tym majątek, a jednocześnie zagrał na nosie wszystkim krytykom swojej twórczości. Nie robił bowiem zwykłych kopii, tylko fabrykował nieistniejące obrazy. Wyspecjalizował się w twórczości Jana Vermeera van...

25232

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

świetny tekst. poziom Guardiana. Dobrze, że jest na coś takiego miejsce w polskiej prasie

Czekam na więcej dobrych tekstów o sztuce, z obrazkami:)

pierwszego z malarzy - Jana Vermeera. Nie jestem znawcą, ale na pierwszy rzut oka widać, że „Chrystus z uczniami w Emaus” oraz „Młody Chrystus wśród doktorów” to zupełnie inny pędzel niż np http://posztukiwania.pl/wp-content/uploads/2015/08/800px-Jan_Vermeer_van_Delft_021.jpg czoło, owszem wysokie, ale nic poza tym... sorki. a tu " w Emaus" http://posztukiwania.pl/wp-content/uploads/2015/08/2010-De-valse-Vermeers-van-Van-Meegeren-1967479231.jpg

Zgadza się, obrazy van Meegerena tak naprawdę nie są rzeczywiście bliskie dojrzałej twórczości Vermeera. Rzecz w tym, że nie zachowały się wczesne dzieła Vermeera - tylko w Edynburgu jest obraz Chrystus w Domu Marii i Marty (National Gallery of Scotland) a w Hadze obraz Diana z Towarzyszkami (Mauritshuis), oba sygnowane i przez badaczy datowane na ok. 1654-55. Tematyka zupełnie nietypowa dla późniejszej twórczości Vermeera, a i styl artysty z czasem ewoluował. Stąd badacze zakładali, że ta niezachowana wczesna twórczość mistrza z Delft musiała różnić się od jego dzieł późniejszych. Van Meegeren produkując "wczesne Vermeery" wypełnił lukę, spełnił marzenia badaczy o odkryciu zaginionych wczesnych dzieł Vermeera. Pewna nieporadność tych obrazów została odczytana na ich korzyść - uznano, że gdyby ktoś fałszował Vermeera, to tworzyłby obrazy dla niego charakterystyczne w stylu i w treści, a tu właśnie nie pasowało. Pojawiła się myśl: jeśli to wczesne dzieła uczącego się młodego artysty, to może właśnie powinny być takie "niepodobne"? Oczywiście tu jeszcze mogły wejść w grę inne czynniki - van Meegeren chyba mistrzowsko wykorzystał słabość instytucji "uznanego eksperta". W tamtym przypadku owym ekspertem był ceniony znawca twórczości Vermeera, Abraham Bredius, który miał już ponad 80 lat! Byli inni, którzy już wówczas orzekli, że "Chrystus z uczniami w Emaus" nie może być dziełem Vermeera, ale nikt ich nie słuchał - liczyła się opinia Brediusa. Trudno nie zadać sobie pytania, czy sędziwy ekspert nie utracił już nieco ze swej przenikliwości... i czy przypadkiem po prostu na koniec kariery nie chciał spełnić swego wielkiego marzenia: odkrycia wczesnego dzieła Vermeera? Na ile ta chęć podświadomie wpłynęła na jego decyzję? To są naprawdę fascynujące zagadnienia i warte dalszych dyskusji!

Podobne teksty

Robert Kuśmirowski, Piotr Kosiewski
Luc Tuymans, Anna Maziuk
Joanna Zielińska, Łukasz Gazur

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]