Hamas zwalnia zakładników. W Izraelu radość z zawieszenia broni miesza się z lękiem

„Wszystko dzieje się za późno – mówi Danielle Aloni, była zakładniczka Hamasu. – To porozumienie mogło zostać podpisane znacznie wcześniej”. Nasza reporterka towarzyszyła rodzinom uprowadzonych, gdy ruszyła pierwsza faza ich uwalniania.
z Tel Awiwu i Yavne
Czyta się kilka minut
Kadr z materiału wideo opublikowanego przez Hamas 19 stycznia 2025 r. pokazujący izraelskie zakładniczki Emily Damari i Romi Gonen, które zostały porwane przez palestyńskich bojowników podczas ataków 7 października 2023 r. // Fot. Hamas Media Office / AFP / East News
Kadr z materiału wideo opublikowanego przez Hamas 19 stycznia 2025 r. pokazujący izraelskie zakładniczki Emily Damari i Romi Gonen, które zostały porwane przez palestyńskich bojowników podczas ataków 7 października 2023 r. // Fot. Hamas Media Office / AFP / East News

„To jak drugi poród” – mówi matka jednej z zakładniczek, obejmując dorosłą kobietę niczym malutkie dziecko. Meirav Leshem Gonen zaledwie kilka godzin wcześniej dowiedziała się, że jej córka, 24-letnia Romi Gonen, wyjdzie z niewoli po 471 dniach przetrzymywania jej przez Hamas. Jest niedzielny wieczór, 19 stycznia.

Romi, porwana 7 października 2023 r. z festiwalu muzycznego Supernova, wychodzi jako jedna z trzech. Razem z nią są 31-letnia Doron Steinbrecher i 28-letnia Emily Damari – obie uprowadzone ze swoich domów w kibucu Kfar Aza 7 października 2023 r., gdy Hamas brutalnie natarł na izraelskie kibuce, mordując 1,2 tys. ludzi w ich domach i na festiwalu i porywając 251 osób w głąb Gazy. 

Sieć i nadające na żywo izraelskie kanały informacyjne zalewa fala zdjęć ściskających się matek i córek, bo to matki jako pierwsze witają je w wojskowych punktach przyjęcia zakładników na granicy z Gazą. W kolejnych godzinach w każdym izraelskim domu wlepia się oczy w telewizor i patrzy jak kobiety, transportowane helikopterami do szpitala Sheba, śmieją się i płaczą na widok bliskich, których nie widziały przez niemal półtora roku. Tysiące ludzi gromadzą się na placu Zakładników w Tel Awiwie, od wielu miesięcy stanowiącym centrum życia rodzin osób uwięzionych. Gdy na ekranach za kobietami zamykają się drzwi białych samochodów Czerwonego Krzyża, te zaś najpierw opuszczają tłum uzbrojonych po zęby bojowników Hamasu, a potem Gazę, na placu wybucha euforia. Ludzie tulą się i płaczą – bo przez ostatni rok każdy tu poczuł się rodziną zakładników, poznawał i żył historiami porwanych. „Wróciłam do mojego życia, do moich ukochanych. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Wdzięczna mojej rodzinie i przyjaciołom” – pisze Damari krótko po uwolnieniu w mediach społecznościowych.

15 stycznia Hamas i Izrael zawarły umowę o zawieszeniu broni, przewidującą trzy fazy uwalniania izraelskich zakładników w zamian za wypuszczenie palestyńskich więźniów i zaprzestanie działań militarnych w Gazie, a także dopuszczenie tam pomocy humanitarnej. Pierwsza sześciotygodniowa faza ma rozpocząć się cztery dni później. 33 izraelskich zakładników ma zostać uwolnionych w zamian za 1,9 tys. palestyńskich więźniów przebywających w izraelskich więzieniach.

Niedziela, 19 stycznia 2025

Nerwy zżerają wszystkich. O 8.30 miało wejść w życie zawieszenie broni w Gazie. Do tego momentu Hamas miał opublikować listę osób, które tego dnia zostaną wypuszczone. Z powodu „kłopotów technicznych”, jak cytowały media Hamasu, nie było to możliwe. Nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o wzbudzenie dodatkowego lęku u czekających rodzin – istotny element każdych negocjacji z Hamasem. Nieoficjalna lista pojawia się około godz. 11.00. 

Chwilę później w doszczętnie zniszczonej przez izraelskie naloty Gazie milknie ogień. Izraelskie media podają, że na ulicach Gazy wybucha radość – również dlatego, że zawieszenie broni uwzględnia uwolnienie w najbliższych godzinach 90 palestyńskich więźniów – w tym wielu kobiet – w zamian za trzy izraelskie zakładniczki. Migawki w izraelskich mediach pokazują pierwsze grupy udręczonych Gazańczyków udających się z powrotem w stronę miejsc, które były wcześniej ich domami.

W Izraelu euforia miesza się z lękiem. W jakim stanie są zakładniczki? Na ile można ufać Hamasowi? Czy rząd znów czegoś nie ukrywa? Do godziny 15.00, gdy pojawiają się informacje, że kobiety ruszyły w stronę miejsca przekazania ich przez Hamas Czerwonemu Krzyżowi, nikt nie jest pewien, czy to dzień łez radości, czy smutku.

Wiele godzin później, gdy radość zamienia się w euforię, a zakładniczki okazują się poruszać o własnych siłach, Hamas wypuszcza filmik. Uśmiechnięte zakładniczki siedzą w samochodzie w drodze do domu. W ich oczach nie widać strachu przed tym, co dookoła – dziesiątkami uzbrojonych, zamaskowanych bojowników. Ci więc istnieją – bo przecież nie widać ich na co dzień w migawkach ze zrujnowanej Gazy, wśród przerażonych kobiet i zapłakanych gazańskich dzieci. Jeden z bojowników trzyma w ręku drogą, profesjonalną kamerę. W Izraelu filmik budzi lęk: jak to możliwe, że po półtora roku ciężkich walk Hamas wciąż ma się dobrze? Jak to możliwe, że wojna, która zasiała już tyle zniszczenia na Bliskim Wschodzie, nie dosięgła tych, którzy są odpowiedzialni za tragedię 7 października?

Nagranie natychmiast rozpala w Izraelu dyskusję. Jest doskonałym argumentem dla skrajnej prawicy, która przekonuje, że zawieszenie broni to zwykła kapitulacja (chwilę wcześniej z tego powodu ze stanowiska w rządzie rezygnuje Itamar Ben-Gewir, kontrowersyjny radykalny minister ds. bezpieczeństwa narodowego). Ale w debacie wykorzystują je też zwolennicy pokoju – twierdząc, że skoro po 15 miesiącach krwawej wojny nie udało się zmieść Hamasu z powierzchni ziemi, to dalszy rozlew krwi nic nie zmieni.

Na nagraniu pojawia się jeszcze jeden niepokojący szczegół: zakładniczki zostają obdarowane przez Hamas „prezentami pożegnalnymi”: papierowymi torebkami z logo Brygad al-Kassam, jego formacji zbrojnej. Są w nich – jak potem doniosą media – mapa Gazy, „certyfikat pobytu” i zdjęcia kobiet z czasu ich pobytu w niewoli. Nie ma oficjalnych komentarzy, prezenty natychmiast rekwiruje do analizy izraelski kontrwywiad Szin Bet. Pomysł obdarowania zakładniczek budzi jednak poczucie obrzydzenia i lęku. W oczach Izraelczyków Hamas wygrywa tę rundę. Mówi: patrzymy na was. Nie jesteście bezpieczni.

Siostry Evelyn Raviv i Dror Azulai, ubrane na żółto – to kolor symbolizujący w Izraelu uwolnienie więźniów Hamasu. Plac Zakładników, Tel Awiw, 18 stycznia 2025 r. // Fot. Karolina Przewrocka-Aderet

Sobota, 18 stycznia 2025

Słoneczny, szabatowy poranek przerywa ostry dźwięk syren. Rozlega się w większości regionów kraju. Na niebie pojawiają się pociski rakietowe wystrzelone z terytorium Jemenu. Mieszkańcy schodzą do schronów. Mnie alarm łapie na autostradzie – wysiadamy z samochodu i kładziemy się na asfalcie w pobliżu betonowych umocnień – dobrze wiedząc, że to żadne zabezpieczenie. Pociski zostają przechwycone przez Żelazną Kopułę.

Wieczorem na placu Zakładników w centrum Tel Awiwu spotykam dwie siostry. Są ubrane na żółto – to kolor symbolizujący w Izraelu uwolnienie więźniów Hamasu. 

Dror Azulai (okulary, czerwone trampki, trzyma żółtą flagę): – Ze stresu przed jutrem boli mnie brzuch. Z jednej strony mam duże oczekiwania, liczę na to, że zakładnicy, kimkolwiek będą, wyjdą żywi. Choć wiem, że w ostatnim momencie coś może pójść nie tak. W każdej chwili myślę też o tym, że to mogła być moja siostra. Że stałabym tu dzisiaj jako rodzina zakładników – mówi.

Evelyn Raviv trzyma pod pachą różowego słonika – to prezent dla Kfira Bibasa, najmłodszego zakładnika porwanego przez Hamas, który dziś obchodzi drugie urodziny. Na placu Zakładników złożono dla niego maskotki, przyniesiono symboliczny tort. Dziecko zostało uprowadzone z kibucu Nir Oz razem z mamą, 4-letnim bratem i ojcem, gdy miało zaledwie 9 miesięcy. 

Evelyn, która dobrze znała rodzinę Bibasów, miała szczęście: tydzień przed masakrą zorganizowaną przez Hamas opuściła kibuc Nir Oz wraz z córką. Spędziła tam 14 lat swojego życia. 

– Pracowałam w kibucowym zespole ds. reagowania kryzysowego. Widziałam, że patrole wojska są rzadkie, wydawało mi się wręcz, że niewystarczające. Przyszło mi do głowy, że może dojść do tragedii. Próbowałam to zgłosić wyżej, ale odniosłam wrażenie, że nie mam z kim rozmawiać. Wojsko uspokajało: wszystko jest pod kontrolą, mamy was na oku, nie martw się. I na tym rozmowa się kończyła. Mimo tego z początkiem października postanowiłam się wyprowadzić.

7 października wciąż pracowała w zespole ds. reagowania kryzysowego, choć już z innego kibucu. 

– Mieliśmy dzwonić do ludzi i pytać, gdzie się znajdują, żeby zrozumieć obraz sytuacji. Kontaktowałam się z ludźmi w Nir Oz i przekazywałam informacje wyżej. Szybko zdałam sobie sprawę, że dzieje się coś bardzo niedobrego. Dzwoniłam do szefów, ale przekonywali mnie, że przesadzam, i że wojsko jest w drodze. Ostatecznie o Nir Oz zapomniano. Wojsko przybyło tam na końcu, po południu, chwilę po tym, jak z kibucu wyszli ostatni terroryści  – opowiada ze łzami w oczach. – Do tej pory nie wiem do końca, co tam się dokładnie wydarzyło. Do dziś nie umiem sobie z tym poradzić.

Obie kobiety mówią o braku zaufania do rządu i armii. Wierzą w to, że 7 października można było postąpić inaczej. Szybciej zareagować. Uratować więcej ludzi. Uratować wszystkich. 

Kiedy rozmawiamy, na fortepianie ustawionym pośrodku placu Zakładników ktoś gra najsmutniejszą kołysankę Izraela. Piosenkę, wykonywaną pierwotnie przez Yehorama Gaona, napisano w 1973 r. podczas wojny Jom Kippur. „Obiecuję ci, moja mała dziewczynko, że to już ostatnia taka wojna” – śpiewa ojciec córce. 

Piątek, 17 stycznia 2025

Daniel Lifshitz, wnuk Odeda, zakładnika z izraelsko-polskim obywatelstwem: Apeluję o pomoc humanitarną, zarówno dla naszych zakładników, jak i dla Gazańczyków. Musimy mieć pewność, że pomoc dociera do nich, nie do Hamasu. Plac Zakładników, Tel Awiw, 17 stycznia 2025 r. // Fot. Karolina Przewrocka-Aderet

Izraelskie media publikują listę nazwisk 33 osób, których uwolnienie w pierwszej fazie zawieszenia broni uzgodniono z Hamasem. W Gazie wciąż przebywa 91 izraelskich zakładników. Armia przewiduje, że 34 osoby już nie żyją, ale nie podaje żadnych nazwisk. 

Wśród rodzin na placu Zakładników panuje poruszenie. Nie ma pewności, kto z tej listy jest żywy. Nikt nie wie też, na ile faktycznie można ufać ustaleniom rządu z Hamasem.

Daniel Lifshitz (jego ponad 80-letni dziadek Oded, ostatni z zakładników w Gazie z izraelsko-polskim obywatelstwem, jest na liście do uwolnienia): – O stanie mojego dziadka nie wiem nic od listopada 2023 r. [to wtedy została uwolniona pierwsza grupa zakładników, którzy relacjonowali później stan pozostałych – przyp. KPA]. Mój żołądek skręca się z niepewności. Tak naprawdę nie mogę się na powrót dziadka przygotować. Bo niby na co? Na festiwal radości czy raczej na pogrzeb? Ale to pierwszy raz, gdy czuję, że jesteśmy bliscy jakiegoś rozwiązania, że sprawy idą do przodu.

Daniel liczy na międzynarodowe wsparcie. – Na potępienie działań Hamasu jako organizacji terrorystycznej, nie tylko wobec zakładników, ale też wobec swoich własnych obywateli. Apeluję o pomoc humanitarną, zarówno dla dziadka, dla naszych zakładników, jak i dla Gazańczyków. Musimy mieć pewność, że pomoc humanitarna faktycznie dociera do nich, nie do Hamasu, który przechwytuje te pieniądze, budując swoją militarną siłę – mówi Daniel.

Anat Angrest, matka Matana, młodego żołnierza porwanego z bazy wojskowej, którego nie ma na liście uwolnionych przez Hamas. Plac Zakładników, Tel Awiw, 17 stycznia 2025 r. // Fot. Karolina Przewrocka-Aderet

Anat Angrest (matka Matana, młodego żołnierza porwanego z bazy wojskowej; nie ma go na liście do uwolnienia): – Prawica żąda kontynuacji walk w Gazie, nie chcą porozumienia. My, rodziny zakładników, bardzo boimy się tych skrajnych sił politycznych, które wpływają na decyzje premiera – mówi do mikrofonów dziennikarzy z całego świata, którzy tłumnie zgromadzili się na placu Zakładników. – Jesteśmy tutaj, aby premierowi powiedzieć, że ma wsparcie rodzin uprowadzonych i bezwzględnej większości obywateli Izraela, aby kontynuować działania na rzecz zawieszenia broni i umowy z Hamasem, nadal ratować życie, a nie słuchać głosów ekstremistów. Obywatele kraju chcą widzieć zakładników żywych, a nie martwych. Dość pogrzebów, dość ofiar! Dość tej wojny!

Sylvia Cunio, w ataku 7 października do Gazy zostali uprowadzeni jej obaj synowie – David i Ariel. Ten ostatni – z dziewczyną, Arbel Yehud. Arbel jest na liście 33 nazwisk do uwolnienia. Synów Silvii na niej nie ma.Plac Zakładników, Tel Awiw, 17 stycznia 2025 r. // Fot. Karolina Przewrocka-Aderet

W miejscowości Yavne, pół godziny od Tel Awiwu, spotykam kobietę, której historię śledzę od dwóch lat. W maju 2023 r. spotkałam ją w kibucu Nir Oz, a zapoznał nas Alex Dancyg. 7 października ten polsko-izraelski historyk Zagłady i kibucnik został porwany, a latem 2024 r. rodzina potwierdziła jego śmierć w Gazie.

Silvia, przed atakiem pracownica kibucowej pralni, tak odpowiadała mi wówczas na pytanie o poczucie bezpieczeństwa w kibucu: „Przywykliśmy już do tego strachu. Czasem się boimy, ale jak mogłabym stąd wyjechać? Mam czworo dzieci i siedmioro wnuków, wszyscy tu mieszkają. Kiedyś podczas ostrzału z Gazy, gdy podjechały po nas autobusy ewakuacyjne, pojechałam razem z wnukami, i wróciłam chwilę później. Nie mogłam żyć bez mojego domu. I teraz już nie wyjeżdżam, mimo że al-Kassam uderzył raz w dom mojego syna, na szczęście wtedy pusty. Więc to nie jest tak, że jesteśmy tu absolutnie bezpieczni. Ale tak się czujemy”.

Zapytałam ją wtedy również o stosunek do zwykłych Gazańczyków, mieszkających o kilometr dalej. Zgadzała się z lewicową linią kibucu, w którym wierzono w potencjalny przyszły pokój. Mówiła: „Biedacy. Bo przecież co taki zwykły człowiek zawinił? Jasne, wiem, tam są też terroryści. Ale przecież większość z nas wszystkich chce tu żyć w spokoju”.

W ataku 7 października do Gazy zostali uprowadzeni jej obaj synowie – David i Ariel. Ten ostatni – z dziewczyną, Arbel Yehud. Arbel jest na liście 33 nazwisk do uwolnienia. Synów Silvii na niej nie ma.

– My, rodziny zakładników, nie mamy stałego kontaktu z rządem – mówi kobieta. – Nikt nas na bieżąco nie informuje o tym, co się dzieje. Podczas poprzedniego uwolnienia zakładników, w listopadzie 2023 r., rodziny dowiadywały się o sytuacji zaledwie kilka godzin wcześniej. Nie wiemy, co będzie dalej. Jedna wielka niepewność.

Do kibucu Silvia nie wróci. – Po co mam być w miejscu, w którym dzieci nie będą mnie odwiedzać? Nie mam tam czego szukać. Z drugiej strony, to zawsze będzie mój dom. Co by się nie stało, nigdy go do końca nie zostawię. 

 

***

Danielle Aloni, była zakładniczka, wraz z córką Emilią więziona w Gazie przez 7 tygodni, wróciła do domu w listopadzie 2023 r. Plac Zakładników, Tel Awiw, 17 stycznia 2025 r. // Fot. Karolina Przewrocka-Aderet

Danielle Aloni (była zakładniczka, wraz z córką Emilią więziona w Gazie przez 7 tygodni, wróciła do domu w listopadzie 2023 r.) zwraca uwagę na to, jak harmonogram uwalniania zakładników zależy od politycznego interesu tych, którzy mają tu coś do ugrania: – To wszystko dzieje się za późno. To porozumienie mogło zostać podpisane znacznie wcześniej. Trzeba było włożyć więcej politycznego wysiłku, przecież tam są kobiety, dzieci, osoby starsze. Mają mało czasu. Nie mam wątpliwości, że powrót Trumpa jako prezydenta dał poważny impuls do podpisania i wprowadzenia w życie tego porozumienia. Cokolwiek by się nie działo za kulisami, mam nadzieję, że to, co dobre, rozpocznie się w niedzielę.

W tym samym czasie na placu Zakładników przedstawiciel organizacji rodzin uprowadzonych oświadcza: „Nasza praca się nie kończy: nie spoczniemy, dopóki do domów nie wrócą wszyscy zakładnicy. Ci żywi i ci martwi”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Obiecuję ci, córeczko, że to ostatnia taka wojna