Reklama

Wojenny refren

Wojenny refren

z Tel Awiwu
13.05.2021
Czyta się kilka minut
Izrael i Gaza są w ogniu. Rakiety Hamasu ostrzeliwują Tel Awiw, a to tylko jedne z wielu dramatycznych wydarzeń w regionie. Żydzi i Palestyńczycy: „Tkwimy w tym razem, po każdej ze stron”.
Izraelska rodzina ogląda zrujnowane mieszkanie po uderzeniu palestyńskiej rakiety, Petah Tikva (środkowy Izrael), 13 maja 2021 r. / Fot. Oded Balilty / AP Photo / East News
P

Podczas ostrzału rakietowego w Izraelu klatka schodowa lub schron stają się całym światem. Ludzie opowiadają sobie dowcipy, przytulają przerażone psy. Dzielą się jedzeniem, śpiewają, podrywają sąsiadki, które wybiegły z łóżek w piżamach. Ci, którzy nie wiedzą, kim są sąsiedzi, wykorzystują tę chwilę, by ich poznać.

Najtrudniej sytuację wytłumaczyć najmłodszym. Czyjaś matka klaszcze w dłonie, by nie było słychać wybuchów, religijny ojciec recytuje z dziećmi Psalmy Dawida. Ktoś inny śpiewa popularną piosenkę: „A jeśli usłyszysz kolejną syrenę? To tylko znak do rozpoczęcia zawodów: kto pierwszy dobiegnie do bezpiecznego pokoju? I zaraz najpewniej usłyszysz eksplozję – to fajerwerki, bo tym razem znów wygrałeś i wszyscy świętują!”.

Mniej niż połowa domów w Izraelu posiada mamad – osobny „bezpieczny pokój”. Umieszcza się tam kanapy i materace, przynosi zapasy jedzenia i wody. Można w ten sposób bezpiecznie przetrwać noc bez budzenia dzieci. 

Równoległy, wirtualny „schron” tworzy się w internecie. Ludzie piszą o swoim strachu, proszą o słowa wsparcia. Tworzą memy, opowiadają najlepsze anegdoty z klatek schodowych.

Adam, mieszkaniec mieszanej, żydowsko-arabskiej Jaffy, opowiada na jednej z facebookowych grup: „Stoję z sąsiadką Cipi na klatce schodowej. Potem sąsiedzi Zakia i Mustafa otwierają drzwi i zapraszają nas na kawę. Oglądamy razem wiadomości. Zakia opowiada mi o swojej córce, która mieszka w Gazie, a Mustafa rozmawia na WhatsAppie ze swoją wnuczką ze Strefy. Wnuczka mówi, że martwi się o dziadków w Izraelu. Tkwimy w tym razem, po każdej ze stron”.

Kalendarz pokoju i wojny

Ostrzał rakietowy Tel Awiwu rozpoczął się wieczorem 11 maja i jest do tej pory najbardziej zmasowanym atakiem Hamasu na to miasto. Ale też tylko jednym z wielu dramatycznych wydarzeń, które w ostatnich dniach mają miejsce w regionie. 

Zaczęło się z pozoru niewinnie – od zamieszek między Palestyńczykami i policją. Dobrze znanych, wybuchających regularnie, niemal zgodnie z kalendarzem pokoju i wojny, który obowiązuje w tym regionie. Blisko rocznic, które podgrzewają temperaturę: ogłoszenia niepodległości przez Izrael, dla Palestyńczyków – Al-Nakby, katastrofy.

W tym roku pojedyncze akty nienawiści między Żydami i Arabami zaczęły się już w kwietniu. Do prawdziwej eskalacji doszło jednak dopiero w pierwszych dniach maja, po planowanej decyzji izraelskiego Sądu Najwyższego w sprawie wysiedlenia sześciu palestyńskich rodzin w dzielnicy Szejk Dżarrah we wschodniej Jerozolimie. Jerozolimczyków-muzułmanów, świętujących właśnie ramadan zdenerwowała też wcześniejsza decyzja policji o zamknięciu placu przed Bramą Damasceńską – najważniejszym miejscem publicznym wschodniej Jerozolimy.

Oliwy do ognia dolało w poniedziałek 10 maja izraelskie święto – Dzień Jerozolimy, na pamiątkę przejęcia kontroli nad starym miastem w 1967 r. Zbiegło się z muzułmańskim świętem Lajlat Al-Kadr. Zamieszki wybuchły na Wzgórzu Świątynnym i stały się intensywniejsze, gdy prawicowe nacjonalistyczne żydowskie organizacje ogłosiły plan wejścia tam z izraelskimi flagami. Policja ostatecznie marsz odwołała, ale było już za późno. W starciach z policją rannych zostało ponad 300 osób, w większości Palestyńczyków. 

Skala starć

Tego samego dnia Hamas i Islamski Dżihad rozpoczęły ciężki ostrzał rakietowy Izraela. Najpierw najbliższych miejscowości, potem Jerozolimy, w kolejnych dniach także Tel Awiwu i centrum Izraela, potem Hajfy i innych miast na północy. Ostrzał izraelskich miasteczek położonych tuż przy Strefie Gazy trwa od kilku dni niemalże nieprzerwanie. Mimo wysokiej skuteczności systemu Żelazna Kopuła, który zestrzeliwuje gazańskie rakiety, dochodzi do tragicznych wypadków. Kawałki rakiet uderzyły w budynki mieszkalne i szkołę, raniąc setki osób, a kilka zabijając.


Czytaj także: Karolina Przewrocka-Aderet: Przeszczep pokoju


Znacznie więcej ludzkich istnień kosztowała odpowiedź armii Izraela w Strefie Gazy. W obronie swoich mieszkańców Izraelskie Siły Zbrojne zbombardowały gazańskie wysokościowce, w których mieściły się biura Hamasu. Mimo że cywilom wysyła się wcześniej smsy ostrzegawcze, w nalotach izraelskich w Gazie zginęło dotąd, według lokalnych szacunków, 67 osób, w tym 17 dzieci, a 400 osób zostało rannych. Według izraelskiej armii kilkanaście osób spośród zabitych to bojownicy Hamasu. 

Zaskakująca jest, nieznana do tej pory, skala udziału izraelskich Arabów w zamieszkach, które rozlały się po mieszanych, arabsko-żydowskich miejscowościach w całym Izraelu – Lod, Hajfie czy Jaffie. Grupy Arabów ścierają się z żydowskimi nacjonalistami ze skrajnie prawicowych grup, takich jak kibicowska La Familia czy Lehava, sprzeciwiająca się m.in. małżeństwom mieszanym i chrześcijańskiej obecności w Izraelu. Oprócz bezpośrednich starć, grupy atakują sklepy i podpalają samochody. Przerażeni mieszkańcy zamykają się w domach i narzekają na opieszałość policji.

Uwikłani w politykę

W tym samym czasie w Izraelu trwają próby uformowania nowego rządu po tym, jak w ubiegłym tygodniu, niecałe dwa miesiące po czwartych z rzędu wyborach, Beniamin Netanjahu stracił mandat do utworzenia nowego gabinetu, a prezydent Reuven Rivlin przekazał go Yairowi Lapidowi – liderowi centrystów, który z kolei zaprosił do współpracy Naftalego Bennetta z prawicy. To bardzo dziwna koalicja: od lewicy, przez arabską partię islamistyczną, po prawicę, połączona jedną wspólną ideą: pozbycia się Netanjahu. Po stronie palestyńskiej również nie brakuje politycznych problemów: prezydent Mahmud Abbas po raz kolejny odsunął w czasie wybory, narażając się na zarzuty, że jego Fatah boi się utraty władzy na rzecz Hamasu. Taki wynik wyborów oczywiście nie byłby też na rękę Izraelowi.

I znów, jak w refrenie piosenki, tej samej, znanej tu od lat – eskalacja konfliktu zbiega się w czasie z momentem, gdy Netanjahu powinien oddać władzę. Niby przez przypadek ustępujący premier, który jeszcze chwilę wcześniej sam negocjował współpracę z arabskimi politykami w celu uratowania własnego rządu, teraz oskarżany jest o podgrzewanie atmosfery w celu wykazania, że tylko on jest w stanie trzymać w ryzach chwiejne izraelsko-palestyńskie status quo. Choć niewątpliwie żydowsko-arabskie zamieszki w izraelskich miastach są też pokłosiem antyarabskiego dyskursu, który przebija z wypowiedzi premiera od lat.

Dramatyczne wydarzenia ostatnich dni pokazują też, że oba narody – choć na poziomie ludzkim zainteresowane przecież życiem w pokoju – cierpią z powodu partykularnych interesów ich czołowych polityków. Dopóki na scenie politycznej nie pojawi się ktoś, kto odważy się zrobić mniej popularny krok w stronę pokoju, nie ma na niego szans. 

Być może obecna sytuacja polityczna w Izraelu jest szansą na wyjście z impasu. Czas pokaże, kto wygra tę – ponownie toczącą się wokół być czy nie być Bibiego – wojnę.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W ciągu ostatniego stulecia w Palestynie osadnictwo żydowskie osiągnęło wielki sukces, rozwijając się od niemal zera do dziewięciu milionów mieszkańców. W tej sytuacji manifestacje nacjonalistycznych organizacji żydowskich są przyczyną poczucia upadlającego upokorzenia dla Palestyńczyków. Moim zdaniem jest to sytuacja zero jedynkowa.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]