W 2004 r. na naszych łamach prof. Karol Życzkowski i dr hab. Aleksander Wittlin, prof. UKSW opublikowali artykuł poświęcony stanowi polskiej nauki, zatytułowany Nim dostaniemy Nobla, zawierający także propozycje zmian, które miałyby podnieść jej poziom. W swoim nowym artykule, który najpierw ukazał się drukiem w Forum Akademickim, autorzy podejmują refleksję nad sukcesami i porażkami polskiej akademii w ostatnich dwóch dekadach. Dziękujemy redakcji Forum Akademickiego za zgodę na przedruk artykułu.
Prof. Karol Życzkowski pracuje w Instytucie Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prowadzi badania m.in. w obszarze układów nieliniowych i złożonych, chaosu klasycznego i kwantowego, teorii informacji kwantowej, teorii głosowania, ekonofizyki i matematyki finansowej. Właśnie został laureatem prestiżowego programu grantowego Europejskiej Rady ds. Badań (ERC), dzięki któremu zrealizuje projekt badawczy poświęcony typowym i atypowym strukturom w teorii kwantowej. To dopiero 13. grant w tej kategorii (ERC Advanced Grant) realizowany w Polsce.
Dr hab. Aleksander Wittlin jest profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i adiunktem w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk. Zajmuje się m.in. teorią kwantową, materią skondensowaną i nadprzewodnictwem.
Niespełna dwadzieścia lat temu opublikowaliśmy w Tygodniku Powszechnym analizę jakości polskiej nauki, przedstawiając postulaty środowiska akademickiego dotyczące potrzebnych zmian systemowych. Redakcja zaproponowała tytuł: „Nim dostaniemy Nobla”, który dotyczył zarówno artykułu, jak i dyskusji, prowadzonej następnie na łamach pisma. Wprowadzane przez kolejne rządy lepiej lub gorzej przygotowane i implementowane zmiany organizacji, struktur, ścieżek karier i systemu finansowania, nazywane „reformami”, wprowadziły przynajmniej niektóre z postulowanych wówczas rozwiązań, lecz tytułowe pytanie pozostało nadal aktualne.
Spróbujmy zatem odpowiedzieć na to pytanie, zarazem proste i skomplikowane. Najprostszą odpowiedź znajdziemy na stronach portalu Fundacji Alfreda Nobla. Przeczytamy tam, że w dziedzinach fizyki i chemii Szwedzka Akademia Nauk przyznaje co roku nagrodę to the person who shall have made the most important discovery or invention, czyli osobie, która wedle oceny Akademii, dokonała największego odkrycia lub wynalazku. A więc, jak wynika z corocznych list laureatów, nikt z polskich naukowców nie spełnił dotychczas tego kryterium. Ciesząc się z współczesnych nagród Nobla w dziedzinie literatury dla Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej i Olgi Tokarczuk, w tym artykule rozważamy brak sukcesów nauki polskiej na skalę światową.
Analizując przyczyny takiego stanu rzeczy, spróbujmy jednocześnie zasygnalizować problemy, z którymi obecnie muszą się mierzyć politycy myślący o przyszłości kraju w perspektywie 10-20 lat. Aby w szybko zmieniającym się świecie Polska mogła rozwijać się zgodnie z oczekiwaniami i aspiracjami społeczeństwa, konieczne jest uzdrowienie i unowocześnienie systemu edukacji oraz prowadzenie badań naukowych na poziomie światowym. Tylko w takich warunkach można będzie zwiększyć efektywność oraz innowacyjność naszej gospodarki.
Lekcja z podręczników
Zacznijmy od szkoły. Polskie programy i podręczniki szkolne sugerują, że wszystko już zrozumiano i odkryto, a uczeń rzadko dowie się w szkole, że wiele problemów naukowych pozostaje nadal otwartych. Uczniów trzeba zaciekawić otaczającym światem. Dobrze jest uzmysłowić licealistom, że postęp w rozwoju mocy obliczeniowej komputerów oraz oprogramowania pozwalającego na powszechne wykorzystanie sztucznej inteligencji dokonał się już za ich życia, a wiedzy o tym, jaki będzie status obliczeń kwantowych za kilka lat, gdy będą kończyć studia wyższe, nie ma dziś nikt. W obliczu tak szybko zachodzących przemian, także na rynku pracy, polskie szkoły powinny odpowiednio zmodyfikować stosowane środki i metody nauczania.
Ciągłe zmiany czeka też szkolnictwo wyższe. Trudno obecnie przewidywać, jakie przedmioty jak będą wykładane na uniwersytetach za dwie dekady, ale pewne jest jedno: rozwój „sztucznej inteligencji” już wpływa na programy nauczania i sposób prowadzenia zajęć, egzaminowania studentów oraz przygotowania prac dyplomowych. Nadrzędnym zadaniem wyższych uczelni będzie modernizacja procesu kształcenia i dobre przygotowanie swych absolwentów do pracy w ciągle zmieniających się warunkach.
Zasadniczym celem działania szkół wyższych i instytutów naukowych jest kształcenie kadr oraz tworzenie wiedzy przez badania naukowe. Porównanie środków przeznaczanych na badania we wiodących krajach świata do polskich wskaźników dostarcza argumentów za znacznym wzrostem nakładów na finansowanie prac badawczych w Polsce. Nadal nie jesteśmy krajem konkurencyjnym do pracy dla utalentowanych naukowców, zwłaszcza tych z zagranicy, wybierających najlepsze możliwe warunki pracy i komfort życia rodziny. Brak zadawalających warunków pracy prowadzi do bolesnej emigracji rodzimych talentów. Pouczająca jest historia Leonarda Eulera – szwajcarskiego matematyka i fizyka, uważanego za jednego z najwybitniejszych uczonych, o którego zatrudnienie w XVIII w. rywalizowali król pruski i rosyjscy carowie, zdając sobie sprawę z tego, jaką wagę ma zapewnienie najwyższego poziomu nauki dla dobrobytu i rozwoju swoich krajów. Nasze nieustające problemy dotyczą poziomu płac, modelu karier, dostępności mieszkań w miastach akademickich, jakości służby zdrowia, jakości szkół, systemu ubezpieczeń, bankowości i wielu innych aspektów współczesnego życia.
Pensje i wymagania
Aby zachęcać młodych ludzi do pracy w polskich instytucjach naukowych, trzeba solidnie zwiększyć stypendia doktoranckie i pensje dla pracowników nauki. Lecz od lepiej opłacanych pracowników polskiej nauki należy równocześnie więcej wymagać. W ciągu ostatnich dwóch dekad można co prawda zaobserwować korzystny wzrost średniej liczby prac publikowanych przez polskich badaczy, ale też sama liczba publikowanych prac oraz liczba ich cytowań w literaturze światowej nie mogą służyć jako jedyne kryterium oceny poszczególnego naukowca czy całej instytucji naukowej!
Wiele uwagi opinii publicznej poświęcano ogłaszanej przez ministra liście punktów przyznawanych za publikacje w poszczególnych czasopismach. Nie odnosząc się na tym forum do, wątpliwego naszym zdaniem, sensu takiej punktacji, taka lista powinna być sporządzana w sposób obiektywny, a wypaczenia z lat minionych trzeba naprawić. Z drugiej strony celem pracy każdego uczonego winno być uzyskiwanie wyników na poziomie światowym, a nie kolekcjonowanie punktów pana ministra! Każdy naukowiec po doktoracie powinien wiedzieć, jakie pisma w jego dziedzinie mają największy prestiż i oddziaływanie i starać się w nich publikować swe artykuły. Warto dodać, że wiele współczesnych czasopism naukowych jest wydawanych jako komercyjne przedsięwzięcia korporacji, które używają kontrowersyjnych narzędzi do podnoszenia widoczności swoich produktów.
W krajach o dłuższej tradycji prowadzenia badań i wydawania czasopism naukowych uczeni wybierają czasopisma odpowiednie dla swego artykułu bez oglądania się na listę ministra. Ponieważ prestiż czasopism zmienia się w czasie, podobnie może ewoluować lista polskiego ministra – to tylko pomocnicze narzędzie dla urzędników, które nie powinno szkodzić pracy uczonych. Każdy dobry uczony (i każdy dobry instytut) uzyska dobrą ocenę niezależnie od konkretnego wyboru rozsądnych parametrów oceny oraz sposobu rzetelnie przeprowadzonej oceny merytorycznej.
Realnym niedomaganiem nauki polskiej pozostaje od lat publikacja wielu słabych artykułów, które nie stanowią żadnego wkładu do nauki. Konkretnym zadaniem listy czasopism powinno być zniechęcenie polskich uczonych do publikowania swych prac w czasopismach „drapieżnych”, wydawanych jedynie dla zysku ich właścicieli. Pieniądze podatnika nie mogą być przeznaczane na pokrywanie kosztów publikacji w takich czasopismach, a jeśli polski autor będzie chciał publikować w nich swoje prace, niech czyni to na własne ryzyko i własny koszt.
Dobrze i źle wydane środki
Jednym z jaśniejszych osiągnięć reform nauki polskiej było powołanie w roku 2010 Narodowego Centrum Nauki – agencji wspierającej badania podstawowe. Centrum wypracowało, jak się wydaje, system rzetelnej oceny wniosków o projekty badawcze na podstawie recenzji ekspertów z zagranicy w oparciu o wzory European Research Council – swego odpowiednika w Unii Europejskiej. Regularnie przyznawane środki na badania dla najlepiej ocenionych wniosków korzystnie zmieniły obraz nauki polskiej ostatniej dekady. Najistotniejszym problemem agencji pozostają jej finanse, gdyż budżet NCN, nie powiększany wraz z postępującą inflacją, pozwalał ostatnio na sfinansowanie jedynie małego odsetka wniosków ocenionych pozytywnie. W chwili obecnej należy zadbać o godziwe dofinansowanie dobrze działającego NCN, natomiast tworzenie osobnych agencji finansujących badania, przykładowo w naukach humanistycznych czy naukach medycznych, nie jest celowe.
Inna sytuacja panuje w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), powołanym do finansowania prac badawczych nastawionych na bezpośrednie zastosowania obronne i komercyjne. Znaczne sumy wydatkowane na te cele nie przyniosły jednak oczekiwanych efektów, unowocześnienia i zwiększania międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki, a nieprawidłowości w wydawaniu środków przez agencję są obecnie badane w kontekście zarzutów korupcyjnych. Dlatego zasadnicze zmiany w funkcjonowaniu NCBiR są niezbędne.
Polski przemysł nadal w małym stopniu podejmuje wyzwania, które mogą prowadzić do wynalazków ważnych w skali światowej. Niektóre firmy są jedynie podwykonawcami pracującymi dla zagranicznych centrali, które dostarczają gotowych technologii. Inne firmy prowadzą w kraju niezbyt zaawansowane laboratoria, które w założeniu mają taniej niż światowi liderzy zapewnić krajowe dostawy lub usługi, lecz ich działalność często nie daje obiecanych wyników i niekiedy sprowadza się do przepalania pozyskanych środków. Aktualnym przykładem w dziedzinie nauk stosowanych są niespełnione obietnice kilku krajowych laboratoriów, które na początku pandemii publicznie obiecywały „polską szczepionkę na Covid” lub cudowne panacea na inne choroby. Finansując prace badawczo-rozwojowe z kieszeni podatnika, możemy domagać się, aby takie nakłady przynosiły gospodarce rzeczywiste korzyści.
Światowe wzorce
Kluczowym problemem nauki polskiej jest z jednej strony jej ciągłe niedofinansowanie, a z drugiej stale posuwający się walec biurokracji. Komputeryzacja spowodowała dramatyczny wzrost liczby niepotrzebnie przygotowywanych dokumentów, niekiedy zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej. Wymuszana sprawozdawczość zajmuje coraz więcej czasu uczonym wszystkich szczebli, a biurokratom daje jedynie pozorne poczucie kontroli nad zarządzanym systemem.
Patrząc na osiągnięcia oraz problemy nauki w Polsce w ciągu ostatnich 25 lat, warto postawić kilka pytań dotyczących organizacji nauki, zachęcając środowisko do otwartej i pogłębionej dyskusji. Fundamentalnym problemem każdego kraju jest sprawiedliwa i efektywna alokacja wypracowanych zasobów, w tym także środków na badania naukowe. Czy polskie społeczeństwo, którego podatki wykorzystuje obecny system finansowania nauki, otrzymuje w zamian to, co najlepsze? W szczególności, czy przyjęty po roku 1989 sposób organizacji nauki odpowiada potrzebom państwa i aspiracjom obywateli?
Tak postawione pytanie ma charakter uniwersalny, a wiele krajów eksperymentuje z różnymi metodami finansowania nauki. W listopadzie 2023 r. tygodnik „The Economist” analizując te zagadnienia, zwracał uwagę, że „talent w zdobywaniu grantów” niekoniecznie wiąże się z jakością prowadzonych badań. Katalin Karikó, ubiegłoroczna laureatka nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, nie uzyskała stanowiska profesora na uniwersytecie Pensylwanii, gdyż nie udawało się jej pozyskiwać dla uczelni wystarczającej liczby grantów. Jako przykład pozytywny podano szczodre finansowanie badań niezależnych naukowców przez HH Medical Institute, założony w stanie Maryland przez miliardera Howarda Hughesa, bohatera filmu Awiator. Przez 70 lat istnienia Instytutu jego naukowcy byli nagradzani Nagrodą Nobla ponad 30 razy – więcej niż wynosi liczba wszystkich nagród otrzymanych przez uczonych z ZSRR i Rosji.
Nauka na poważnie
Czy w Polsce na uniwersytetach, w instytutach Polskiej Akademii Nauk lub w instytutach resortowych prowadzi się systematyczne badania efektywności gospodarczej nauki? Co wiemy, a czego nie wiemy na ten temat? Czy obecny wielostopniowy system stopni i tytułów naukowych, w dużej mierze powstały ponad sto lat temu, obudowywany licznymi protezami i modyfikacjami, rzeczywiście służy rozwojowi nauki, czy wręcz przeciwnie – zniechęca utalentowanych młodych ludzi do podjęcia decyzji o poświęceniu się pracy naukowej?
Zauważając liczne bolączki hamujące rozwój nauki w Polsce, warto podkreślić też korzystne zmiany, które zaszły w ciągu ostatniego dwudziestolecia. W systemie słusznie minionym „wymiana naukowa” oznaczała wyjazdy zagranicę stosunkowo nielicznych pracowników polskich uniwersytetów i instytutów naukowych. Dziś praktycznie każdy polski uczony ma możliwość zdobywania doświadczeń naukowych poza krajem ojczystym. Co więcej, „wymiana” stała się bardziej symetryczna, gdyż wielu zagranicznych doktorantów przygotowuje w Polsce swe rozprawy doktorskie, a coraz więcej naukowców z zagranicy chce odbywać u polskich uczonych swe staże po doktoracie. Dzięki temu, przynajmniej w niektórych dziedzinach wiedzy, utrzymujemy owocne kontakty z nauką światową.
Polityków polskich należy nieustannie przekonywać, że istotne ulepszenie systemu edukacji i autentyczny rozwój badań naukowych są niezbędne dla zwiększenia innowacyjności i efektywności naszej gospodarki oraz zapewniania krajowi dobrobytu. Pierwszoplanowym zadaniem rządu jest zagwarantowanie stabilnego finansowania edukacji i nauki, utrzymanego na odpowiednim poziomie. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego odpowiada za dobrą organizację pracy na uniwersytetach i w instytutach naukowych. A także za rozsądny system wymagania dobrej pracy od dobrze opłacanych polskich naukowców. I niewiele ponadto. Może wystarczy po prostu: dużo wymagać, dobrze płacić i nie przeszkadzać!
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














