Wyobraźmy sobie, że postsolidarnościowy rząd AWS wprowadza w Polsce przepisy, które jedną trzecią etatów w budżetówce rezerwują dla rodzin i potomków działaczy Solidarności zasłużonych w walce z komuną. W dodatku dochodzi do tego w sytuacji kryzysu gospodarczego i wysokiego bezrobocia, który stabilną posadę w administracji czyni poszukiwanym dobrem.
Dokładnie takie tło mają zamieszki, które od kilku dni trwają w stolicy Bangladeszu Dhace oraz w kilku innych dużych miastach tego kraju. Protestują studenci, którzy zajęli kampusy uniwersyteckie i odmawiają ich opuszczenia, mimo że rząd do odwołania zamknął wszystkie uczelnie, a na demonstrantów posyła policję i coraz częściej także uzbrojonych w maczety bojówkarzy rekrutowanych spośród Ćhatra League, młodzieżówki rządzącej partii Awami. Do odwołania wyłączono w Dhace także dostęp do mobilnego internetu, aby utrudnić studentom koordynację protestów.
O co chodzi w konflikcie? Najprościej objaśnić to za pomocą bangladeskiej flagi, w centrum której widnieje krwistoczerwone koło. Wedle jednej z interpretacji, symbolizuje ono świetlaną przyszłość kraju, oddaną tutaj w formie wschodzącego nad nim słońca.

Według innej, czerwień przypomina o straszliwej ofierze krwi, którą w 1971 roku złożył ten kraj, walcząc o polityczne uniezależnienie się od Pakistanu. Bengalskie wyrażenie „ekattorer gonohotja” („ludobójstwo z siedemdziesiątego pierwszego”) do dziś budzi przerażenie wśród mieszkańców pamiętających wiosnę 1971 roku, gdy pakistańskie wojsko i wspomagające je milicje, tłumiąc protesty, zamordowały – wedle różnych źródeł – od 300 tysięcy do nawet 3 milionów ludzi. Te wydarzenia stały się jednym z mitów założycielskich Bangladeszu, a osoby zaangażowane w walkę wyzwoleńczą przeszły do jego historii. Upaństwowieniu mitu 1971 roku z pewnością sprzyja fakt, że władzę w kraju już trzecią dekadę z rzędu sprawuje Awami League, na czele której stoi Szejk Hasina, córka Mudźibura Rahmana, lidera ruchu niepodległościowego, który doprowadził w 1971 roku do ogłoszenia secesji przez ówczesny Pakistan Wschodni (sam Rahmam podczas wydarzeń marcowych przebywał w więzieniu w Pakistanie).
W 2018 roku, po masowych protestach studenckich, władze zniosły wprowadzone 16 lat wcześniej kwotowanie, które w naborze na stanowiska publiczne – zwłaszcza do administracji rządowej, uchodzącej w tym kraju za atrakcyjną posadę – faworyzowało wybrane grupy społeczne, w tym osoby z niepełnosprawnościami oraz mniejszości etniczne. Spośród aż 56 proc. miejsc pracy wyłączonych z wolnego naboru przeszło połowa była zarezerwowana jednak właśnie dla potomków „bohaterów 1971 roku”.
Na początku lipca br. Sąd Najwyższy zdecydował, że zawieszenie kwotowania było niezgodne z prawem. Zbiegło się to w czasie z końcem roku akademickiego. Uczelnie wyższe w całym kraju opuściło właśnie około 340 tysięcy młodych ludzi, z czego – jak szacują studenci – około 3 tysiące miały szanse na państwową posadę, ale właśnie ją utraciły. Studenci domagają się ponownego zniesienia anachronicznych przywilejów. Wniosek w tej sprawie, złożony przez rząd, Sąd Najwyższy rozpatrzy jednak dopiero na początku sierpnia. Tymczasem tylko dzisiaj, 18 lipca, w zamieszkach zginęło 10 osób.
Rząd Szejk Hasiny zapewnia, że jest gotów do rozmów, nie chce jednak prowadzić ich „nad stosem ciał”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















