Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zaczynając od moich ulic

Zaczynając od moich ulic

05.10.2011
Czyta się kilka minut
Jestem tu. Dwa te słowa zawierają wszystko, co można powiedzieć. od nich się zaczyna, do nich się wraca.
Z

Zaczynają "Widzenia nad Zatoką San Francisco". Można by na nich skończyć, a są punktem wyjścia (bo nie przewodnikiem) dla mojej wędrówki po Kalifornii. Sprawiły, że zataczając tajemniczy, nieprzewidywalny krąg od czasu, kiedy po raz pierwszy czytałem je ponad dwadzieścia lat temu, znalazłem się w San Francisco, nocą. Są powodem, dla którego o szóstej rano, jeszcze w mroku, odpalam samochód, włączam wycieraczki i ruszam w drogę, próbując zobaczyć coś niekoniecznie konkretnego. Niekoniecznie wiem, co.

Wschód słońca i zachód wybrzeża. Zachłanne oczy, puste kilometry, godziny samotnej jazdy, kanapka w Drive In, kawa w 7Eleven. Mózg jest jak gąbka - nieregularna forma nasiąkająca wszystkim.

Siąpi, pada, leje. Spływające po szybach krople deszczu zmieniają kształty przedmiotów, drzew, ludzi - bez wyjątku. Dominuje świat krzywych linii i nieostrych konturów. Nic ze słonecznej Kalifornii, nici z wyobrażeń o niej.

Richmond, Albany, Oakland, Alameda, Crockett, El Ceritto, Belfast, Hercules i Stinson Beach. Santa Cruz, San Mateo, San Pablo i inne miasta świętych, bezrobotnych dzielnic, prostych dróg, szumiących freewayów. Obrazy przemykają przez głowę jak film na podglądzie. Jak je zrozumieć? Jak odbyć tę podróż z pomocą zaledwie kilkuset zdjęć?

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]