Zabrakło... biurokracji

Najpierw poinformowano, że Janusz Kurtyka będzie pochowany w krypcie krakowskiego kościoła Świętych Piotra i Pawła (w podziemiach tej świątyni ma powstać krypta zasłużonych, będąca przedłużeniem tradycji Skałki, gdzie nie ma już miejsca na nowe sarkofagi). Informacja ukazała się w prasie, potem została odwołana. Pisano: "kard. Stanisław Dziwisz na dwa dni przed pogrzebem prezesa IPN wycofał się z decyzji".
Czyta się kilka minut

Metropolita krakowski powiedział mi, że ogłoszenie informacji o uzgodnieniu miejsca pochówku było przedwczesne. Prezes krakowskiego IPN-u Marek Lasota powołuje się na zachowany w komórce esemes z kancelarii Księdza Kardynała. Choć według organizatorów pogrzebu grobowiec Janusza Kurtyki miał się znajdować poza obszarem planowanego Panteonu, to jednak przygotowująca nekropolię Fundacja Panteonu Narodowego poczuwa się do odpowiedzialności za całe podziemia. Szef Fundacji prof. Franciszek Ziejka wyjaśnia, że "zgodnie z przyjętymi zasadami każda decyzja o pochówku w powstającym Panteonie będzie podejmowana przez jego kapitułę, złożoną z dziewięciu osób: prezydenta Polski, marszałków Sejmu i Senatu, metropolitę krakowskiego, przewodniczącego Episkopatu, prezydenta Krakowa, prezesa PAU, rektora UJ oraz przewodniczącego rady Fundacji". Problem w tym, że ponieważ Panteonu jeszcze nie ma, jego kapituła także nie istnieje.

Trudno którejkolwiek ze stron zarzucać kłamstwo. Niewątpliwie wszyscy byli pełni dobrej woli. Wszystko ustalano w bezpośrednich rozmowach, drogą telefoniczną, esemesami, i teraz każdy ma własną wersję, a dociekanie, co kto i kiedy powiedział, co miał na myśli, a co zrozumiał, prowadzi donikąd.

Prezesa IPN pochowano na Cmentarzu Rakowickim. Liturgii pogrzebowej w kościele Świętych Piotra i Pawła przewodniczył kard. Dziwisz. W przemówieniach nikt do nieszczęsnego incydentu nie czynił aluzji. Nauka z tego płynie taka, że do grzebania zmarłych w narodowych (nawet dopiero planowanych) Panteonach należy przystępować według jasno określonych reguł i że wszystko powinno być udokumentowane na piśmie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2010