Z dala

Chodząc sobie ulicami mej macierzystej, z przeproszeniem, metropolii, co rusz natykałem się ostatnimi czasy na pewien intrygujący, jak by to po polsku wyrazić: billboard. "Nie róbmy polityki, budujmy mosty" - zachęcał z wyborczych plakatów najgłówniejszy polityk głównej partii politycznej. Toż to już nie premier, ale pontifex.
Czyta się kilka minut

Zaiste, nie wiem jak gdzie indziej, ale w Warszawie akurat jakiś nowy most by się przydało zbudować. No, kapitalny pomysł - myślę sobie z cichym entuzjazmem: przecież robienie w miejscach publicznych jest naprawdę obrzydliwe - i już chcę oddać głos na apolitycznych pontifeksów, gdy nagle druzgocze mnie mało budujący fakt, że stolica była rządzona przez Panią Prezydent właśnie z partii z dala od polityki, i może dlatego jest miastem z dala od mostów. Wstrzymałem sprint do samorządowej urny, by nieco ochłonąć i przeanalizować uliczny krajobraz. Wszędzie zwisały plakaty typu: "Z dala od polityki", podpisane przez partię pontifeksa, na których politycy dzielili się z potencjalnymi wyborcami swym obrzydzeniem polityką, której nam z pewnością nie narobią (o ile ich właśnie wybierzemy).

Na jednym z pomniejszych plakatów kandydat nawet gestycznie zilustrował rezolutne hasło swej partii, trzymając od siebie z dala (swoje, zapewne) dzieci. Dwoje. Dziewczynkę i chłopczyka.

Wiadomo powszechnie, jaką estymą piarowi doradcy premiera otaczają kulturę i sztukę, przeto postanowili również na swoim poletku wykonać awangardowy przełom na miarę Marcela Duchampa i Johna Cage’a. Kampania samorządowa partii rządzącej była z całą pewnością inspirowana dwoma najbardziej przewrotnymi dziełami sztuki XX wieku. Innowacyjne polityczne hasło "nie róbmy polityki" to pomysł na miarę pisuaru w galerii (Duchamp),  "z dala od polityki" zaś pobrzmiewa kompozycją pod tytułem »4’33"« (Cage).

I tak oto Cage z Duchampem pod rękę zrobili kampanię.

Z dala od polityki

w kraju z dala od mostów.

Inwestorzy z dala od inwestycji.

Literaci z dala od liter.

Lotnicy z dala od lotu.

Kominiarze z dala od kominów.

Piekarze z dala od wypieków.

Piłkarze z dala od piłki.

Chodziarze daleko od chodu.

Borowcy z dala od boru.

Kierowcy z dala od kierownicy

w kraju daleko od szosy.

Masarze z dala od masaży,

a konduktorzy z dala od konduktu.

Amen.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2010