W polityce bywa tak, że gdy katastrofa następuje, lecz o rozmiarach ciut mniejszych niż wieszczono, dotknięci nią skłonni są wmawiać obywatelom i sobie samym, iż nie jest jeszcze tragicznie.
Turyngia i Saksonia nie chcą już FDP, Zielonych i Scholza
Niektóre z sondaży, jakie w Saksonii i Turyngii prowadzono przed wyborami do parlamentów landowych, prognozowały zatem, że w niedzielę 1 września żadna z trzech partii, które od 2021 r. tworzą w Berlinie rząd Olafa Scholza, nie przekroczy progu 5 procent – to byłaby katastrofa w postaci czystej. Koniec końców w niebycie zniknęli w obu landach liberałowie z FDP oraz Zieloni w Turyngii. Kanclerska SPD przeczołgała się w obu landach przez próg; podobnie Zieloni w Saksonii.
Sumując poparcie dla tych trzech partii, okaże się, że w Turyngii jest ono trzy razy, a w Saksonii dwa i pół razy mniejsze niż wynik, jaki uzyskała tam skrajnie prawicowa AfD. Oraz że jest na podobnym poziomie co wynik Sojuszu Sahry Wagenknecht, nowej partii lewicowej, socjalnej i antyimigracyjnej, założonej w styczniu 2024 r.
Właśnie te dwie formacje, kreujące się na alternatywę wobec „kartelu” starych partii, zyskały najwięcej. Bez włączenia którejś z nich, w Erfurcie i Dreźnie nie da się sklecić landowego rządu. Chadecka CDU, podejmująca się tego trudu, wyklucza (słusznie) współpracę z AfD. Zapewne zaprosi więc Wagenknecht – wielbicielkę Stalina, która w niemieckiej dyskusji zawłaszczyła słowo „pokój”, rozumiejąc je jako kapitulację Ukrainy. Polityka zagraniczna nie rozstrzyga się jednak na poziomie landów, możliwe więc, że taka koalicja „wszyscy przeciw AfD”, programowo kuriozalna, się uda.
Wybory w Saksonii i Turyngii rozegrała polityka migracyjna
Wracając do zapowiedzianej katastrofy: Saksonia i Turyngia to był plebiscyt. Jego uczestnicy pokazali czerwoną kartkę rządowi Olafa Scholza i jego polityce. Bo to zwłaszcza masowa nielegalna imigracja i jej skutki w sferze bezpieczeństwa były głównymi tematami tych wyborów (w sondażu prowadzonym równolegle z exit polls 77 proc. deklarowało, że obawia się wzrostu przestępczości, a 67 proc. boi się, że do kraju przybędzie zbyt dużo imigrantów). Kolejne historie opisywane przez media – z tą ostatnią: zamachowca z Solingen – pokazują, że w tym obszarze państwo niemieckie jest dziś po prostu dysfunkcyjne.
„Tsunami gniewu przetoczyło się nad koalicją Scholza” – pisze komentator „FAZ”. Obywatele pokazali, że nie chcą dłużej płacić ceny za niekompetencję i zideologizowanie rządzących. Ale, sądząc po ich reakcjach, będą oni raczej przekonywać samych siebie, że nie jest aż tak źle.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















