Jeśli chodzi o miejsce Polski na arenie międzynarodowej, tak dobrej sytuacji nie mieliśmy nigdy w historii, a to dzięki temu, że po II wojnie światowej mądrzy politycy postanowili zabezpieczyć świat przed potwornością kolejnego konfliktu na kontynencie. Cokolwiek się myśli o tamtych czasach – wcale nie tak bardzo odległych, zważywszy, że je pamiętam – trudno zaprzeczyć genialności tego ich pomysłu. Stworzyli coś, z czego z czasem powstała Unia Europejska.
Oczywiście, członkostwo czasem dokucza państwom należącym do wspólnoty. To zrozumiałe, bo niezależnie od pięknej retoryki każde państwo chce – trudno mieć o to pretensje – wyciągnąć dla siebie najwięcej korzyści z zasiadania przy wspólnym stole. Z drugiej strony Unia Europejska musi (chce) troszczyć się o dobro wspólne. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by uznać, że pomyłki czy wręcz błędy są w trakcie takich procesów nie do uniknięcia. Powiedziałbym nawet, że jest ich stosunkowo mało. A nawet jeśli ktoś nie podziela tej opinii, to myślę, że będzie miał kłopoty z wymyśleniem lepszego organizmu.
Czy gdybyśmy nie byli w Unii Europejskiej, mielibyśmy w ogóle jakiś wybór?
Nie wiem, czy ci, którzy narzekają na Unię Europejską, naprawdę zdają sobie sprawę, jak byśmy bez tej organizacji dzisiaj wyglądali: jak wyglądałby polski pejzaż, stan polskiej infrastruktury i inwestycji. Wiem natomiast, że polexit byłby powrotem do czasów, w których znajdowaliśmy się na marginesach świata. Po straszliwych doświadczeniach okupacji i niemal równie mrocznych latach stalinizmu PRL nie liczyła się jako państwo, będąc całkowicie zależna od Wielkiego Brata, czyli od Związku Radzieckiego. To nie jest, powtarzam, zbyt odległa przeszłość.
A teraźniejszość? Osobliwością każdej teraźniejszości jest to, że nikt nie wie, co będzie jutro. Tak jest w życiu, że trzeba podejmować decyzje, które decydują o przyszłości i tak jest w dramatycznie większym wymiarze, dotyczącym społeczności narodowej i międzynarodowej. Należąc do Unii Europejskiej, jesteśmy jednak w bloku państw solidarnych – i mamy coraz większy wpływ na kształt wspólnych decyzji. W ostatnich latach, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, treść tego stwierdzenia – o solidarności, o wpływie – nabiera coraz pełniejszego sensu.
Oczywiście, przyszłość jest przed nami zakryta, przynajmniej częściowo. Nie wiemy, co jeszcze Rosjanie wymyślą, jak długo będą atakować Ukrainę i czy na tym zamierzają poprzestać, lecz dokonujemy wyboru. Dla jednych dokonujemy go, bo się nam opłaca, dla innych, bo jest to wybór etyczny, w słusznej sprawie. Obie odpowiedzi są zresztą poprawne.
Pytanie, które ciśnie się na usta: czy gdybyśmy nie byli w Unii Europejskiej, mielibyśmy w ogóle jakiś wybór?
Spotkaj się ze mną podczas ZLOTU POWSZECHNEGO: już 29 maja w Krakowie!
Zlot Powszechny to ogólnopolski zjazd sympatyków Tygodnika Powszechnego, którego centralnym punktem będą rozmowy z udziałem redaktorów, dziennikarzy i współpracowników.
Chcemy, aby Zlot Powszechny był miejscem pogłębionej debaty na najważniejsze dziś tematy społeczne. Miejscem nawiązywania kontaktów, twórczej energii i prawdziwej dyskusji. Bez pośpiechu. Bez uproszczeń. Z uważnością. Wydarzenie odbędzie się w piątek 29 maja w Krakowie w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Uświetni je koncert Grzegorza Turnaua.
Bilety na ZLOT POWSZECHNY są dostępne w serwisie Evenea >>>

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















