Wybieram Unię, bo lubię mieć wybór. Polexit byłby powrotem na margines świata

Nie wiem, czy ci, którzy narzekają na Unię Europejską, naprawdę zdają sobie sprawę, jak byśmy bez tej organizacji dzisiaj wyglądali.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Jeśli chodzi o miejsce Polski na arenie międzynarodowej, tak dobrej sytuacji nie mieliśmy nigdy w historii, a to dzięki temu, że po II wojnie światowej mądrzy politycy postanowili zabezpieczyć świat przed potwornością kolejnego konfliktu na kontynencie. Cokolwiek się myśli o tamtych czasach – wcale nie tak bardzo odległych, zważywszy, że je pamiętam – trudno zaprzeczyć genialności tego ich pomysłu. Stworzyli coś, z czego z czasem powstała Unia Europejska.

Oczywiście, członkostwo czasem dokucza państwom należącym do wspólnoty. To zrozumiałe, bo niezależnie od pięknej retoryki każde państwo chce – trudno mieć o to pretensje – wyciągnąć dla siebie najwięcej korzyści z zasiadania przy wspólnym stole. Z drugiej strony Unia Europejska musi (chce) troszczyć się o dobro wspólne. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by uznać, że pomyłki czy wręcz błędy są w trakcie takich procesów nie do uniknięcia. Powiedziałbym nawet, że jest ich stosunkowo mało. A nawet jeśli ktoś nie podziela tej opinii, to myślę, że będzie miał kłopoty z wymyśleniem lepszego organizmu.

Czy gdybyśmy nie byli w Unii Europejskiej, mielibyśmy w ogóle jakiś wybór?

Nie wiem, czy ci, którzy narzekają na Unię Europejską, naprawdę zdają sobie sprawę, jak byśmy bez tej organizacji dzisiaj wyglądali: jak wyglądałby polski pejzaż, stan polskiej infrastruktury i inwestycji. Wiem natomiast, że polexit byłby powrotem do czasów, w których znajdowaliśmy się na marginesach świata. Po straszliwych doświadczeniach okupacji i niemal równie mrocznych latach stalinizmu PRL nie liczyła się jako państwo, będąc całkowicie zależna od Wielkiego Brata, czyli od Związku Radzieckiego. To nie jest, powtarzam, zbyt odległa przeszłość.

A teraźniejszość? Osobliwością każdej teraźniejszości jest to, że nikt nie wie, co będzie jutro. Tak jest w życiu, że trzeba podejmować decyzje, które decydują o przyszłości i tak jest w dramatycznie większym wymiarze, dotyczącym społeczności narodowej i międzynarodowej. Należąc do Unii Europejskiej, jesteśmy jednak w bloku państw solidarnych – i mamy coraz większy wpływ na kształt wspólnych decyzji. W ostatnich latach, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, treść tego stwierdzenia – o solidarności, o wpływie – nabiera coraz pełniejszego sensu.

Oczywiście, przyszłość jest przed nami zakryta, przynajmniej częściowo. Nie wiemy, co jeszcze Rosjanie wymyślą, jak długo będą atakować Ukrainę i czy na tym zamierzają poprzestać, lecz dokonujemy wyboru. Dla jednych dokonujemy go, bo się nam opłaca, dla innych, bo jest to wybór etyczny, w słusznej sprawie. Obie odpowiedzi są zresztą poprawne.

Pytanie, które ciśnie się na usta: czy gdybyśmy nie byli w Unii Europejskiej, mielibyśmy w ogóle jakiś wybór?


Spotkaj się ze mną podczas ZLOTU POWSZECHNEGO: już 29 maja w Krakowie!

Zlot Powszechny to ogólnopolski zjazd sympatyków Tygodnika Powszechnego, którego centralnym punktem będą rozmowy z udziałem redaktorów, dziennikarzy i współpracowników.

Chcemy, aby Zlot Powszechny był miejscem pogłębionej debaty na najważniejsze dziś tematy społeczne. Miejscem nawiązywania kontaktów, twórczej energii i prawdziwej dyskusji. Bez pośpiechu. Bez uproszczeń. Z uważnością. Wydarzenie odbędzie się w piątek 29 maja w Krakowie w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Uświetni je koncert Grzegorza Turnaua.

Bilety na ZLOT POWSZECHNY są dostępne w serwisie Evenea >>>


Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2026