Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wszyscy jesteśmy Narodowym Funduszem Zdrowia

Wszyscy jesteśmy Narodowym Funduszem Zdrowia

15.01.2018
Czyta się kilka minut
Dla wielu rodzin w Polsce to już rytuał: niedzielny spacer w nieśpiesznym oczekiwaniu pierwszego patrolu z kolorowymi skarbonkami.
XVI Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Częstochowie, 14 stycznia 2018 r.  / FOT. TOMASZ KUDALA / REPORTER
XVI Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Częstochowie, 14 stycznia 2018 r. / FOT. TOMASZ KUDALA / REPORTER
D

Dzieci z nabożeństwem wrzucają do nich drobniaki, za którymi dorośli posyłają często banknot o większym nominale. Motywacja? Nadal nie brak w Polsce takich, którzy widzą w uczestnictwie w finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jedynie udział w dorocznym spektaklu charytatywnego konsumpcjonizmu na pokaz i nie chcą nawet przyznać, że demon, którego rzekomo widzą – cytując Goethego – „wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni”. I to dobro w niepodważalnej, materialnej postaci.

W ubiegłym roku Polacy dali WOŚP ponad 105 mln zł. W tym znów padnie pewnie rekord, bo licznik pod koniec niedzielnego finału pokazywał niemal 20 mln zł więcej niż rok wcześniej. Orkiestra – co widać po wynikach – udowodniła, że jest sprawnym narzędziem transfuzji gotówki do finansowego krwiobiegu polskiej opieki zdrowotnej, który od lat cierpi na anemię. W państwach rozwiniętych na opiekę zdrowotną wydaje się – jak podaje OECD – średnio 8,9 proc. PKB. W Polsce – około 6,5 proc. Jeszcze głębsze dysproporcje widać w strukturze finansowania: w Polsce udział własny pacjentów (bez składek na NFZ) sięga 24 proc., podczas gdy w krajach OECD średnio nie przekracza 19 proc. Mówiąc wprost – jak nie zapłacisz, to się nie wyleczysz. W krajach rozwiniętych na każdy tysiąc mieszkańców przypadają np. statystycznie 52 badania rezonansem magnetycznym i 120 tomografem. Polska, z 23 rezonansami i 55 badaniami tomograficznymi na tysiąc mieszkańców, znowu plasuje się daleko poniżej średniej (dane z 2015 r.). 

Polski system opieki zdrowotnej od lat nie potrafi wyjść z zapaści pomimo (a może z powodu) kuglarskich sztuczek kolejnych rządów, które mieszają w nim, jak mogą, udając, że od samego mieszania przybywa pieniędzy. Nic więc dziwnego, że Polacy dokładają do niego z własnych kieszeni, i nie dziwi też, że wolą przy tym nie korzystać z pośrednika wątpliwej reputacji, jakim jest budżet. To dlatego, a nie na złość prawicy, WOŚP rok po roku bije rekordy, wyposażając szpitale i przychodnie, w co trzeba. Kolejne internetowe zbiórki na kosztowne zabiegi nierefundowane przez NFZ błyskawicznie kończą się uskładaniem niezbędnej kwoty. Polskie serwisy crowdfundingowe wręcz szczycą się tym, że łatwiej zebrać w nich na przeszczep niż na start-up. 

 

Kilka miesięcy temu miałem okazję uczestniczyć w e-kweście na operację ostatniej szansy dla córki znajomego. Cel – milion złotych – osiągnięto w dwa dni. Od tej pory jestem przekonany, że społeczeństwo obywatelskie w Polsce powstanie na gruzach NFZ. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Skąd autor zdobył informację, że w Polsce na opiekę zdrowotną wydaje się 6,5 % PKB? Może autorowi chodziło o inne, a nie publiczne wydatki?

6,5 PKB łącznie (budżet + prywatne). http://www.politykazdrowotna.com/2088,polska-na-36-miejscu-pod-wzgledem-wydatkow-na-ochrone-zdrowia-najnowszy-raport-oecd Autor mógłby to zaznaczyć ten fakt, choćby ze względu na dyskusję toczoną w mediach w ostatnich tygodniach. Pozdrawiam

Warto zauważyć [biorąc pod uwagę inne komentarze] że owo 36. miejsce z raportu określa jedynie poziom finansowania ochrony zdrowia per capita. PIERWSZA UWAGA: w sposób oczywisty poziom finansowania niewiele mówi o poziomie ochrony zdrowia, najlepszym przykładem USA z finansowaniem p/c najwyższym, a służbą zdrowia tak nawet po 'Obamacare' marną, że musielibyśmy się chyba pociąć, gdybyśmy podobną w Polsce mieli. DRUGA UWAGA z raportu jest taka, że w Polsce 25% deklaruje uzależnienie od nikotyny, pali pewnie więcej. Do tego pomiędzy 2010 a 2013 w Polsce zanotowano dramatyczny wzrost ilości wypijanego alkoholu: z 8 l/os do 11 l/os. Wierzyć się nie chce, ale skoro raport, to chyba prawda - 40% wzrost spożycia wódy w ciągu ledwie 3 lat, i oto jesteśmy w czołówce europejskiej. Na zdrowie, proszę Państwa. Nic tak nie leczy Polaków jak wóda.

W ciągu ostatnich kilku lat dość intensywnie leczyłem się i przebadałem. Niemal w całości "na NFZ", bez specjalnych kolejek, bez problemów u 'rodzinnego'. Wyposażenie szpitali w sprzęt - fantastyczne. Obsługa lekarska, pielęgniarska - mogłoby być lepiej, ale i tak kosmiczna poprawa w stosunku do tego, co pamiętam sprzed 10 i więcej lat. Jestem pod wrażeniem. Podobnie zresztą mój znajomy, od ponad 30 lat lekarz w Stanach. Notorycznym narzekajłom zalecam chwile zadumy nad swym żałosnym losem.

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Polska zajmuje 36 miejsce na 44 oceniane, czyli zupełnie blisko końca rankingu OECD. A niektórych aspektach jesteśmy w ogóle na końcu!

Nie znam tej listy, tego rankingu. OECD to organizacja skupiająca 35 WYSOKO ROZWINIĘTYCH państw. Przypomnę, że na świecie jest ok. 200 państw. Nie zgodzę się z tezą "skoro jest tak źle" - proszę o konkrety. Ja prezentuję konkretne własne doświadczenia z ostatnich paru lat. Mały szpital z wielkimi tradycjami w powiatowym mieście na południu Polski, konkretnie w Cieszynie. Plus małe co nieco w prywatnej klinice w Bielsku-Białej, też na NFZ - to już były niemal emiraty.

Rozumiem, że jak Pana ząb zaboli to idzie Pan zawsze leczyć go na NFZ? Jak Pana żona potrzebuje wizyty u ginekologa to też na NFZ? Jak Pan parę razy do roku potrzebuje badań laboratoryjnych to zawsze nie Pan płaci? Wymieniłam przypadki, które za PRL załatwiałam "państwowo" a teraz ani, ani. Za wszystko muszę płacić.

Zęby leczę prywatnie, NFZ finansuje leczenie w bardzo podstawowym zakresie i powinna Pani o tym wiedzieć. W PRL-u też "leczyłem" zęby państwowo - do dziś mam traumę i niepotrzebne ubytki. Bogu niech będą dzięki za prywatnych stomatologów. Żona do swej ginekolog chodzi prywatnie, ale to kwestia wyłącznie upodobania do właśnie TEJ, a nie konieczności. Badania laboratoryjne - owszem, bez problemu. Tak, nawet klika razy w roku. Raz zapłaciłem, bo sobie ekstra zażyczyłem boreliozę - a tego nie ma w pakiecie. Rano dzwonię do przychodni, proszę o umówienie wizyty dajmy na to na 12 czy 15, nie ma problemu zazwyczaj, przychodzę, czekam kilka - kilkanaście minut, robię ekg i co tam trzeba, rozmawiamy z lekarką co mnie boli i co potrzebuję, biorę recepty i ewentualne skierowania, dziękuję pani, do widzenia. Powiedzieć 'Ameryka' - to nic nie powiedzieć. Mała przychodnia na wsi, kilka lekarek na zmianę, do wyboru, do koloru. [Na marginesie, im większy ośrodek, tym gorzej - taka jest moja opinia]. Dziwię się Pani porównaniom do PRL-u - niebo a ziemia, bez dwóch zdań, ale Pani zdaje się tylko o to chodzi, że dziś za kompozytowe plomby ze znieczuleniem i rtg online musi płacić, a kiedyś wyrywali za darmo i niemal na żywca. To wszystko jednak bzdety, bo prawdziwie poważna służba zdrowia zaczyna się za bramą szpitalną - ale tam porównywanie do PRL-u byłoby jeszcze bardziej idiotyczne niż w przypadku dentystów. To jest zupełnie inny świat, kosmos w porównaniu z tym, co było. Przynajmniej tu u nas, na Śląsku Cieszyńskim. +++ A propos, Szpital Śląski w Cieszynie ze swą ponad stuletnią historią, już przed I wojną światową był znany i ceniony w całym Cesarstwie. Za czasów II RP utrzymał dobre imię. PRL jakoś zniósł. Dziś jest świetnie wyposażoną placówką z dobrym i harującym ciężko personelem. Myślę, że nie jest wyjątkiem w skali Polski.

A co ze specjalistami u was? Bo ja do kardiologa dostałem miejsce na 29.08.2018. Mam nadzieję, że dotrwam. Dość znaczący zabieg urologiczny: 08.05.2018. Cały czas śledzę, czy oddział ciągle działa. Co będzie, jeśli rezydenci zrezygnują z nadgodzin? Albo pielęgniarki zejdą już wszystkie na emeryturę?

Migotanie przedsionków - załatwiane od ręki, na SOR poza kolejnością, ostatnio [skutecznie] metodą według szkoły 'małopolsko-białostockiej' jak wyjaśniała Pani Doktór [phenazolin]. Na wizytę planowaną u kardiologa pewnie bym też poczekał - nie wiem ile, nie interesowałem się. Mam natomiast taką zasadę: jak czuję, że mam umrzeć, to nie czekam na termin z NFZ, tylko biorę stówkę w garść i jadę prywatnie. Póki co zdarzyło mi się to raz, choć nawet nie umierałem i nie z kardiologiem. +++ p.s. moje doświadczenie jest takie, że terminy są różne w różnych miejscach - i bez problemu znajdowałem krótkie, choćby 10 km dalej. Po drugie, jako że przy granicy, widzimy na co dzień Polaków jeżdżących do Czech na operacje zaćmy, refinansowane przez NFZ. Bez kolejek, bez kłopotów. To też metoda. Chcę powiedzieć innymi słowy, że o swoje zdrowie [póki jesteśmy w stanie] powinniśmy się przede wszystkim troszczyć sami, nie czekać, aż nam z nieba spadnie na wycieraczkę przed drzwiami razem z piękną młodą lekarką. Przy okazji, [nie pierwszy raz tutaj, na forum TP] takie mam wrażenie, że kiedy sobie naszą służbę zdrowia chwalę, wzbudzam co najmniej nieufność, a nieraz wręcz wrogość otoczenia. Cóż kiedy JA NAPRAWDĘ JESTEM ZADOWOLONY póki co, tak trzymać i tak mi dopomóż Bóg...;)

Może dlatego, ze Pańskie doświadczenia wyglądają jak z innej planety, czasami? Nie wszędzie tak wesoło jest. A stówka, za dobrej zmiany, już zmieniła się w dwie stówki. Wczorajsza wizyta u stomatologa - już wiem, że w tym roku 40% dla dobrej zmiany, do góry. Co do lekarza pierwszego kontaktu nie mam zastrzeżeń.

Co do tego rankingu, jeśli Pana to interesuje link został podany w komentarzu wyżej przez p. Jastrzębskiego, można kliknąć i się zapoznać. Nie udawajmy, że jeśli statystycznie mamy o połowę albo i mniejsze nakłady na ochronę zdrowia, jeśli statystycznie mamy znacząco mniej lekarzy "na polską głowę" (a za chwilę może będzie jeszcze mniej), itd., to sytuacja jest dobra. Zapewne wiele zależy od zdolności menadżerskich ludzi zarządzających szpitalami, ale podobno nawet i Salomon z pustego nie naleje. :) No i wiele (a może najwięcej) zależy też od tego jak ważnym "VIP-em" (pod każdym, niekoniecznie tylko politycznym względem) jest ten leczony człowiek. Swoją drogą ciekawe, czy w BB jest też tak dobrze, bo tam zdaje się jeszcze "na starym roku" straszono w mediach zamknięciem jakiegoś oddziału z powodu braku lekarzy.

Do rankingu odniosłem się w komentarzu powyżej. Zwracam uwagę na casus USA, gdzie nakłady horrendalnie wysokie, a do niedawna ubezpieczenie zdrowotne było przywilejem nielicznych. Sytuację znam z pierwszej ręki. Ma Pani oczywiście rację co do Salomona, - ale te 6,5% to przecież nie puste i powtórzę, sprzętu w Polsce jest już dużo i dobrego, diagnostyka i zabiegowy na wysokim poziomie. Kwestia wynagrodzeń lekarzy - no tu się wcześniej czy później któryś rząd pośliźnie, może właśnie zaczął się ślizgać pis. Ale powiedzmy sobie szczerze - jeśli się chce kupować rakiety i samoloty za dziesiątki miliardów, produkować za kolejne dziesiątki megatony kiełbas wyborczych typu 500+ czy deputaty, jednocześnie hojną ręką dosypuje kościołowi, na dodatek notorycznie głosujemy na świętych Mikołajów itede - no chyba jednak trochę nierealistycznie podchodzimy do życia? Albo rakiety, albo szpitale - wydaje się to oczywiste, ale jednak dla większości z nas najwyraźniej nie jest. +++ I jeszcze jedna dygresja. Jakiś czas temu zafundowałem sobie raz i drugi podróże przez Indie i Nepal. Po powrocie było dla mnie jasne, że za wydane na nie pieniądze de facto kupiłem sobie bilet do raju - tak po powrocie odbierałem i po dziś dzień odbieram świat, w którym mamy szczęście my mieszkać i żyć. Marudom zalecam refleksję nad z górą setką krajów co nie zmieściły się w OECD, co w rankingach światowych są daleko za nami. Albo jak ja kiedyś, kupić sobie bilet do raju. +++ p.s. o moich doświadczeniach z BB - proszę uprzejmie, kilka słów poniżej. Na 3 m-ce zawieszono działalność izby przyjęć Beskidzkiego Centrum Onkologii -Szpitala Miejskiego. Pozdrawiam, ep.

Czytając Pana wypowiedzi mam wrażenie, że zdrowie Panu dopisuje. Odnośnie PRL źle mnie Pan zrozumiał. Nie ma sensu porównywać służbę zdrowa z dzisiaj z tą sprzed 30 prawie lat. Wszędzie się zmieniło. Chodziło mi o to, że zawsze mógł Pan iść i skorzystać z dentysty czy ginekologa. Teraz na wizytę u dentysty z NFZ czeka się (jak ma Pan szczęście) 2 miesiące, ginekolog podobnie. Nie ma Pan wyjścia, trzeba płacić i tyle. Moja mama mieszka w Bielsku Białej. Jak miała poważne kłopoty z sercem zawieźliśmy ją na SOR do szpitala niedaleko Szyndzielni. Po 12 godzinach czekania poprosiła nas, żeby ją odwieźć do domu. Nawet nie było szans załatwić prywatnej wizyty u kardiologa, o państwowej nie wspomnę. Całe szczęście, że się zmienia wygląd szpitali tylko jest ale. Byłam na operacji 4 miesiące temu. Przed stawieniem się do szpitala kazano mi zrobić badania, poszłam do lekarza ogólnego i co? Muszę za nie płacić. W szpitalu trzeba było mieć listę zakupionych specyfików (z ligniną, watą itp), swoje sztućce i kubek, swój papier toaletowy. Nie mam zastrzeżeń do pracy pielęgniarek i lekarzy, ale miałam wrażenie, że to taśma produkcyjna. Im więcej zrobisz tym więcej szpital zarobi. Pana sto złoty za wizytę to nie wiem komu Pan chce nią zapłacić.

Proszę Pani, skoro Pani trąca temat - swoje lata mam i przebieg też, zawieszenie siada, karoseria rdzewieje, silnik się dławi, gaźnik prycha, a rura wydechowa - no też nie pierwszej młodości przecież;). Ale ja z natury jestem optymistą, to po pierwsze, a po drugie - trochę się podremontowałem własnie przez ostatnich kilka lat i jest nieźle. W BB w małym prywatnym szpitalu "P.. B....." robiono mi niedawno równie małą operację, NFZ, wszystko szybko, sprawnie i przyjemnie, na dodatek mieli bardzo dobre jedzenie. W Wojewódzkim ja też, ale jakieś 10 lat temu już, miałem niespecjalnie udane podejście z moją Mamą - no ale to jest moloch a nie szpital, poza tym nie wiem, jak tam teraz. Badania - 'rodzinny' zleci tylko te, które ma w kontrakcie. A jeśli nie chce nawet takich dać - momentalnie bym mu powiedział co o tym myślę i się z nim pożegnał. Moje lekarki na wsi, właścicielka przychodni - są SUPER, i nie tylko dlatego, że nie sknerzą na skierowaniach. Prywatni specjaliści w Cieszynie i okolicy 50 - 150 zł. Tyle w temacie, znajomym z Warszawy i innych Mordorów nieraz radziłem, by w cholerę rzucili to paskudne miasto i przeprowadzili się na Śląsk Cieszyński, ziemię piękną, z bogatą i ciekawą historią, i z ludźmi, co faktycznie nieraz na z innej gliny ulepionych w porównaniu z tymi "z Polski" wyglądają. +++ p.s. nie mam ŻADNYCH osobistych czy rodzinnych, prywatnych czy służbowych związków ze służbą zdrowia - poza tym, że od czasu do czasu korzystam

patrzmy tylko na rece rzadowi,bo zlikwidowal juz wszystkie mozliwe dodatkowe filary ubezpieczeniowe bez pytania nas o zgode na to ,to teraz jak zobaczy ze potrafimy sobie na sprzet do szpitali sami nazbierac to zlikwiduja NFZ i radzcie sobie sami pw nie dawajcie na tace lecz z uzbieranym koszykiem drobniakow idzcie do swego pana doktora,moze was przyjmie jesli jeszcze nie wyjechal za granice
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]