Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wstrzymaj oddech, jesteś w Polsce

Wstrzymaj oddech, jesteś w Polsce

20.09.2015
Czyta się kilka minut
Mamy najgorsze powietrze w UE. Przyczynia się do śmierci podobnego odsetka populacji, co w Chinach. A dzieci narażone w łonie matki na jego wpływ tracą aż cztery punkty IQ.
Smog nad Krakowem, widok z kopca Kościuszki, 6 listopada 2015 r. / fot. Kamila Zarembska dla TP
Smog nad Krakowem, widok z kopca Kościuszki, 6 listopada 2015 r. / fot. Kamila Zarembska dla TP
K

KRAKOWSKI KRYZYS SMOGOWY: w piątek 6 listopada w Krakowie stężenie pyłu zawieszonego PM10 przy Alejach Trzech Wieszczów wynosiło 440% normy, a pyłu PM2,5 – 504%. Ten pierwszy osiada w górnych drogach oddechowych i oskrzelach, ten drugi, drobniejszy, przenika do krwi. Pyły, pochodzące głównie z domowych pieców i spalin aut, zawierają m.in. rakotwórczy benzo(a)piren, dioksyny i metale ciężkie.

Gęsty smog pokrywa miasto od początku listopada; lokalne media alarmują, że władze z opóźnieniem reagują na problem – nie powiadamiając w porę szkół czy szpitali lub wzmagając kontrole domowych pieców. Krakowianie organizują się w mediach społecznościowych, wzywając np. do noszenia maseczek – wprawdzie chronią one tylko nieznacznie, ale mają uświadamiać skalę problemu. Nowe „Prawo ochrony środowiska” pozwala samorządom m.in. na wprowadzenie lokalnych norm emisji dla pieców.

Pytanie, czy i kiedy to uczynią. Tymczasem - jak przypominamy w poniższym tekście - według szacunków Komisji Europejskiej, zanieczyszczone powietrze zabija w Polsce ponad 42 tys. osób rocznie. /MK


Nasze odczucia są pewnie inne, gdy w wakacje podróżujemy po kraju: pięknym, z nieskazitelną przyrodą. Istnieje jednak druga, mroczna odsłona naszej rzeczywistości. Wersja jesienno-zimowa. Brudna i szara, zasnuta dymem z kominów, zapachem siarki, palonych śmieci i wszechobecnym smogiem spowijającym miasta i gminy.
 

Trujący koktajl związków
Zanieczyszczenie powietrza w Chinach przekracza wielokrotnie normy Światowej Organizacji Zdrowia. W styczniu 2013 r. odnotowano w Pekinie stężenie toksycznych pyłów PM2,5 sięgające poziomu 800 mikrogramów na metr sześcienny (µg/m3). Takich stężeń toksycznych pyłów nie widziano w Europie od dziesiątków lat.

Według badań przeprowadzonych w 2015 r. przez organizację Berkeley Earth zanieczyszczenie powietrza w Chinach przyczynia się do śmierci aż 1,6 mln ludzi rocznie. Biorąc pod uwagę wielkość chińskiej populacji, oznacza to 1169 zgonów na milion mieszkańców. Co szósty mieszkaniec Państwa Środka umiera, ponieważ powietrze tego kraju to zapylony, trujący koktajl związków chemicznych.
Przyjrzyjmy się zatem Polsce, która – jak sądzimy – pochwalić się może dużo czystszym powietrzem niż przeżywające boom gospodarczy Chiny.

Według szacunków Komisji Europejskiej zanieczyszczone powietrze zabija w naszym kraju ponad 42 tys. osób rocznie. Po uwzględnieniu wielkości polskiej populacji okazuje się, że wskaźnik umieralności wynosi 1091 osób na milion mieszkańców. To nie pomyłka. Zanieczyszczone powietrze w Polsce przyczynia się do śmierci podobnego odsetka populacji, co w Chinach. Aż co dziewiąty zgon w Polsce przypisać można zanieczyszczeniu powietrza.
 

Zły węgiel w złych piecach
Jak to możliwe, że po latach walki z zanieczyszczeniami powietrza, zakładaniem filtrów na kominach elektrowni i fabryk oraz wprowadzaniem norm emisji dla przemysłu, oddychamy takim samym koktajlem toksyn jak przechodzące okres gwałtownego rozwoju Chiny?

Według Europejskiej Agencji Środowiska wśród dziesięciu stacji, które odnotowały najwyższe zanieczyszczenie powietrza drobnym pyłem PM2,5, aż siedem znajduje się w Polsce. Co ciekawe, obok Krakowa, zajmującego tradycyjnie pierwsze miejsce w tej niechlubnej rywalizacji, figurują na niej takie miejscowości jak Nowy Sącz czy Godów. Ta ostatnia to niewielka miejscowość blisko granicy polsko-czeskiej, zamieszkiwana przez ok. 3 tys. mieszkańców. Znana jest z tego, że urodził się w niej aktor Franciszek Pieczka i że stężenie toksycznych pyłów zawieszonych stawia ją na piątym miejscu w Europie.

Przykład Godowa dowodzi, że nie trzeba wielkiego przemysłu, ruchu miejskiego i związanych z nim emisji spalin, by oddychać toksycznym powietrzem. Pokazuje również, że problemem jest nie tylko zanieczyszczenie powietrza w dużych metropoliach jak Kraków czy Wrocław, ale w tysiącach polskich miejscowości.

Dlaczego więc Godów i Nowy Sącz znalazły się na liście największych trucicieli? Odpowiedź jest prosta, choć bardzo niewygodna. Winę ponoszą polscy obywatele palący węglem niespełniającym żadnych norm jakościowych, w piecach przypominających XIX-wieczne paleniska. To dym z kominów naszych gospodarstw domowych jest główną przyczyną tak wysokiej umieralności. Przypomnijmy: co dziewiąty obywatel naszego kraju umiera, ponieważ nie potrafimy zadbać o czystość naszego powietrza.

Według szacunków Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami dym z kominów gospodarstw domowych odpowiada za połowę zanieczyszczenia pyłem PM10 i aż 87 proc. emisji rakotwórczego benzo(a)pirenu. Według ostrożnych szacunków ilość wdychanego benzo(a)pirenu w miastach o największym zanieczyszczeniu porównać można do wypalania ok. 2 tys. papierosów rocznie. Jeśli uświadomimy sobie, że co najmniej kilka takich papierosów dziennie wypalają także dzieci, waga problemu staje się przytłaczająca.
 

Palą – zostań w domu
Życie w najbardziej zanieczyszczonych regionach Polski przypomina nieco sytuację, którą widzieliśmy po katastrofie elektrowni jądrowej w Fukushimie. W niektórych ośrodkach prasa publikuje ostrzeżenia przed wysokimi poziomami stężenia pyłów, a radio i telewizja ostrzegają przed wychodzeniem na zewnątrz.

Również Małopolski Urząd Marszałkowski odpowiedzialny za jakość powietrza publikuje ostrzeżenia przed wychodzeniem z domu. W komunikacie czytamy: „Nie należy przebywać na otwartym powietrzu zbyt długo. Dotyczy to zwłaszcza kobiet w ciąży, dzieci i osób starszych oraz chorych na astmę, choroby alergiczne skóry, oczu i choroby krążenia”.

To prawda. Stężenia niebezpiecznych dla zdrowia pyłów i rakotwórczych węglowodorów aromatycznych od października do końca marca przekraczają poziom dopuszczalny kilku-, a nawet kilkunastokrotnie.

Krakowska Rada Miejska wydała uchwałę rekomendującą przedszkolom powstrzymanie się przed wyprowadzaniem dzieci na spacery w dniach o najwyższym zanieczyszczeniu powietrza. Bo przebywanie na zewnątrz może zaszkodzić ich zdrowiu.
 

Dzieci chorują pierwsze
Wpływ zanieczyszczonego powietrza na zdrowie jest oczywisty. Do niedawna nie wiedzieliśmy jednak, jak zawieszone w powietrzu toksyczne pyły i gazy wpływają na rozwój dzieci w okresie prenatalnym i jak rzutują na ich dalsze życie. Wyniki dwunastoletnich badań przeprowadzonych przez prof. Wiesława Jędrychowskiego wraz z zespołem z Collegium Medicum UJ nie pozostawiają wątpliwości.

Badaniu poddano grupę ponad 500 ciężarnych kobiet mieszkających w Krakowie, mierząc ich ekspozycję na pyły zawieszone PM2,5 oraz wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. Monitoring wdychanego przez kobiety powietrza wykazał, że przez większą część ciąży narażone były na zanieczyszczenie powietrza wielokrotnie przekraczające dopuszczalne normy.

Wpływ unoszących się pyłów i spalin na zdrowie w okresie życia płodowego jest dużo większy niż w innych okresach życia dziecka. Jak piszą badacze, „bariera łożyskowa nie chroni w pełni płodu przed kontaktem z czynnikami chemicznymi”.

Pierwszą oznaką nieprawidłowego rozwoju jest niższa masa urodzeniowa. Dzieci poddanych badaniu kobiet rodziły się lżejsze średnio o 128 g i miały mniejszą długość ciała o 0,9 cm niż dzieci z grupy porównawczej. Warto zauważyć, że do tej drugiej grupy należały dzieci zamieszkujące Kraków, z tą tylko różnicą, że ich narażenie na zanieczyszczenia w okresie płodowym było mniejsze. Gdyby porównać krakowskie dzieci do mieszkających w czystszych regionach kraju, różnice zapewne byłyby jeszcze wyraźniejsze.

Zaobserwowano, że u dzieci o niższej masie urodzeniowej występuje tzw. świszczący oddech poprzedzający zwykle objawy astmatyczne. Dalsza obserwacja dzieci pokazała, że już w wieku 4 lat objętość wydychanego przez nie powietrza była mniejsza o 100 ml.

Dzieci obserwowanych kobiet były również bardziej narażone na infekcje układu oddechowego. Stwierdzono dużo większą podatność na nawracające zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc. Szansa zachorowania była aż trzykrotnie wyższa, a wśród dzieci astmatycznych aż pięciokrotnie wyższa niż w grupie kontrolnej.

Ucierpiał także rozwój psychomotoryczny dzieci. Przebadane pięciolatki narażone w czasie ciąży na wyższe stężenia węglowodorów aromatycznych wdychanych przez matki wykazały w testach inteligencji wyniki gorsze niż ich rówieśnicy. Różnicę badacze porównują z deficytem prawie 4 punktów IQ!
 

Dymy bez kontroli
Trudno zrozumieć, dlaczego wprowadzono przepisy dla dużych zakładów zatruwających powietrze bądź określono normy emisji spalin dla samochodów, a nie robi się tego samego dla domowych pieców.

Posiadacze samochodów zaakceptowali konieczność corocznych przeglądów i badania spalin. Dym z domowych pieców kontroli poddawany być nie musi. Palimy więc, czym chcemy, i nie chodzi tylko o najgorsze sorty węgla. Przykład Wrocławia, gdzie ilość wyrzucanych zimą śmieci maleje, pokazuje, że domowe palenisko traktujemy często jak spalarnię odpadków.

Pewną nadzieję na poprawę sytuacji daje uchwalona 11 września w Sejmie nowelizacja ustawy „Prawo ochrony środowiska”, która umożliwia samorządom wprowadzenie lokalnych norm emisji dla pieców.

6 października prezydent Andrzej Duda podpisał tę ustawę. Możemy teraz liczyć, że samorządy zabiorą się za porządki na swoim terenie. Teraz piłeczka jest po stronie samorządów. A nie wszystkie się do tego kwapią. Np. władze Zakopanego – miasta, w którym poziom zanieczyszczeń pyłem PM10 w roku 2014 przekroczony został w ciągu czterech zimowych miesięcy – zapowiedziały, że nie zamierzają wprowadzać na swoim terenie norm dla węgla i pieców. Nawet jeśli będzie taka możliwość. ©

PIOTR SIERGIEJ jest dziennikarzem popularnonaukowym, współpracuje z Krakowskim Alarmem Smogowym.

Galeria zdjęć
  • Smog nad Krakowem, widok z kopca Kościuszki, 6 listopada 2015 r. / fot. Kamila Zarembska dla TP
  • Smog nad Krakowem, widok z kopca Kościuszki, 6 listopada 2015 r. / fot. Kamila Zarembska dla TP

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Prezydencie! Pozwól nam żyć!

... lud pali folią, styropianem i pociętymi oponami, a nad miasteczkiem, w którym pracuję wisi smog więc gdzieś między domem i pracą biorę głębszy wdech. Ale... bezrobocie 30%, pensja średnia "na rękę" - 1300, węgiel drogi, drewno na asygnatę, inne media w odległych aglomeracjach.

Przeciętny Polak nie potrafi dobrze palić w piecu, bo nikt go tego nigdy nie próbował nauczyć. Wszystkie drogie proekologiczne kampanie prowadzi się pod hasłem "weź kredyt, wymień piec", w kompletnym oderwaniu od realiów ekonomicznych zwykłego człowieka. Tymczasem zmieniając wyłącznie sposób palenia w piecu oszczędza się ok. 1/3 opału i przestaje kopcić. Sam palę tak ponad 5 lat i szczerze polecam spróbować: http://czysteogrzewanie.pl/jak-palic

Panie Józefie, świetny odnośnik! Takie informacje powinny być wbijane do głów "merytorycznym młotkiem", lub mniej boleśnie, rozsyłane wszelkimi dostępnymi środkami informacji, zwieńczone egzaminem na "spalanie". Sam obserwuję po swoim otoczeniu brak takiej podstawowej wiedzy, jak chroniąc siebie toż samo chronimy innych, efekty - muszę odkaszlnąć każdego dnia…
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]