Wstrzemięźliwy plan na kryzys

Najważniejszą zaletę programu antykryzysowego stanowi to, że się pojawił, a rząd przestał wreszcie udawać, że choć na świecie wszystko się wali, to Polska jest oazą spokoju. Dziś już wiadomo, że kryzysowi nie umkniemy: z tego względu także przedstawiona w niedzielę obniżona prognoza tempa wzrostu gospodarczego na przyszły rok (3,7 zamiast 4,8 proc.) wydaje się mocno optymistyczna, choć bliższa realiom niż poprzednia. Nie sposób zresztą przewidzieć, jak rozwinie się kryzys światowy i jak wpłynie na poszczególne kraje, niewykluczone więc, że trzeba będzie korygować tę prognozę w biegu. Ważne, żeby rząd był do tego gotów - a chyba już jest.
Czyta się kilka minut

Czy zaprezentowane przez premiera założenia planu antykryzysowego są adekwatne do zagrożeń, a państwowe wsparcie - wystarczające? Kwota 90 mld złotych (około 24 mld euro) to w zestawieniu z programami innych państw niewiele, zwłaszcza że w większości nie jest to gotówka, ale gwarancje kredytowe dla banków i firm. Za granicą jednak gros publicznych pieniędzy idzie na ratowanie zagrożonych upadkiem instytucji finansowych; u nas na szczęście nie ma takiej potrzeby.

Sądzę więc, że rząd słusznie skoncentrował się na gwarancjach kredytowych, uruchomieniu państwowych kredytów dla mniejszych firm, inwestycyjnych ulg podatkowych i zwiększeniu wydatków na przedsięwzięcia, współfinansowane przez Unię, która zapowiedziała wcześniejsze przekazywanie pieniędzy z funduszy strukturalnych. Te posunięcia stwarzają szanse zarówno na podtrzymanie działalności firm, dotkniętych kredytową wstrzemięźliwością banków, jak i ograniczenie skali widocznego już spadku inwestycji.

Właśnie dlatego dziwi nieobecność dwóch elementów: częściowych choćby gwarancji dla operacji międzybankowych i dla kredytów eksportowych. Pierwsze pomogłyby skłonić banki do ponownego pożyczania sobie pieniędzy, a w konsekwencji - odblokować kredyty, drugie - poprawić sytuację eksporterów, co jest tym istotniejsze, że sprzedaż za granicę stanowi w Polsce istotny czynnik wzrostu gospodarczego.

Poczucie niedosytu wywołuje też tzw. rezerwa solidarności społecznej, czyli pieniądze (głównie z podwyżki akcyzy na alkohol i niektóre importowane auta) przeznaczone na pomoc ludziom dotkniętym skutkami kryzysu. Jeśli - jak mówił premier - ma to być kwota 1 mld zł, to starczyłaby ona mniej więcej na roczne zasiłki dla 100 tysięcy bezrobotnych. Czy nie przybędzie ich więcej? Przecież już dziś liczne firmy zapowiadają zwolnienia, a poza tym do kraju wróci pewnie część emigrantów zarobkowych, zwłaszcza tych, którzy za granicą pracowali nielegalnie.

Rząd zakłada, że plan antykryzysowy nie spowoduje zwiększenia deficytu budżetowego. To dobra decyzja - ale trzeba mieć świadomość, iż warunki ekonomiczne na świecie mogą ułożyć się tak, że deficyt będzie musiał wzrosnąć.

No i rzecz najważniejsza: żeby ten plan przyniósł efekty, powinien wejść w życie jak najszybciej.

Pozostaje mieć nadzieję, że parlamentarzyści to zrozumieją.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2008