Reklama

Wśród ludzi w drodze

Wśród ludzi w drodze

08.04.2019
Czyta się kilka minut
FOT. GRAŻYNA MAKARA
K

Kryzys społecznego postrzegania duchownych (na który niektórzy duchowni swoją korporacyjną pychą albo, dla odmiany, maskowanym rozwagą tchórzostwem ciężko zapracowali) jest dla wielu powodem, by znów pytać o rolę, jaką w Kościele mogliby odgrywać świeccy. Wiele razy pisałem już o praktykowanym u nas „podhalańskim” modelu eklezjologii zakładającym, że Ewangelia jest w sensie dosłownym podręcznikiem hodowli: księża uwierzyli, że naprawdę są pasterzami, więc ich zadaniem jest latać za nami z kijem i zaganiać; my zaś uważamy się za owce, których aktywność ogranicza się do tego by (raz w tygodniu) beczeć i dawać się strzyc.

Tęsknota (i wołanie o ratunek), z jaką wielu z nas zwraca się dziś ku świeckim, nie może jednak ograniczyć się do pytania o to, w jakie nowe przyparafialne aktywności można by ich teraz ubrać. Czy oddać im do zarządzania kościelne finanse, budowy, szkoły,...

6644

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zachwyciło mnie to sformułowanie: "podhalański model eklezjologii". Tylko nie wiem, czy Autor kiedyś spotkał prawdziwego bacę w jego naturalnym środowisku. Mi raz przytrafiło się rozmawiać. Tak na prawdę to mama rozmawiała, ja tylko stałem obok z rozdziawioną paszczą. Baca mieszkał w przenośnej, piętrowej budzie. Parter zajmowały dwa wielkie białe psy, a piętro baca. Nie jestem pewien, czy całość sięgała mu do pasa. W pewnym momencie mama się zaniepokoiła - "my tu sobie gadamy, a Panu owce się rozbiegną". Na to baca roześmiał się do łez i pokazał paniusi z miasta jak pięknie psy pilnują owiec. Wracając do porównania - nie brakuje nam polityków, którzy zabiegają o poparcie bacy...

Chętnie bym się zaangażowała w działania Kościoła, ale wybór pomiędzy chórzystą a lektorem to żaden wybór. Mam wrażenie, że ciągle się nas "nawołuje" do troski i zaangażowania, ale jak przychodzi co do czego to nie ma ani jak ani gdzie działać.

Z artykułu jasno wynika, że, żeby działać w Kościele, nie trzeba wcale być w jego oficjalnych strukturach. Wspomniany lekarz czy przedsiębiorca nie zastanawiali się nad wyborem lektor-chórzysta a jednak działają w Kościele. Kościół to my.

...w ramach kościoła - mój Boże, przecież do wyboru tyle ciekawszych i o niebo bardziej przyzwoitych dokoła [przynajmniej u nas, w Cieszyńskiem...ツ]

Nie musi to być struktura kościoła. Jest mnóstwo organizacji, o różnych profilach działalności, wystarczy się rozejrzeć wokół. I zapisać, i spróbować się zaangażować. I tyle.

„my zaś uważamy się za owce, których aktywność ogranicza się do tego by (raz w tygodniu) beczeć i dawać się strzyc” Nie wiem czy się za takich uważamy, zdecydowana większość z nas uważa siebie za kogoś wyjątkowego, ponadprzeciętnego, w pewnym sensie wybitnego. W rzeczywistości od najwcześniejszych lat programowani jesteśmy do tego by nami manipulować i „strzyc” nas całe życie. Od czasu do czasu, by poprawić nam samopoczucie, jakiś ważniak kościelny, mizdrzy się do świeckich, puszczając jakieś głodne kawałki, ale tak po prawdzie są oni dla kościelnych przysłowiowym wrzodem na dupie.„Nasza religia od samego początku tak właśnie była pomyślana” W wymyślaniu naszej religii Jezus zasadniczo robi za figuranta i nie ma wpływu na jej kształt, jeśli chodzi o ścisłość to wymyślił ją Konstanty Wielki. Potrafił w chrześcijaństwie dostrzec potencjał, a potem nic już nie było takie samo. Nie za bardzo rozumiem, próbuje pan człowiek, który nie rozumie mechanizmu sprawowania władzy kościelnej, sugerować co i jak powinno się robić, czym powinno być. Jest Pan najlepszym przykładem upierdliwości dla zwierzchników kościoła. Powiem więcej, jest pan na najlepszej drodze do tworzenia jakiejś sekty. Księża przysięgają posłuszeństwo, marne to zabezpieczenie, ale w połączeniu z innymi mechanizmami działa. Oni tam u steru wichrzycieli nie potrzebują i z tym się zgadzam. Proszę nie opowiadać głodnych kawałków o bogatych ludziach rozdających swój dobytek na prawo i lewo potrzebującym. Pieniądze nie rosną na drzewach, trzeba je zarobić, jak się ich ma nieco więcej, znaczy to, że inni na nas pracują, może Jezus by chciał aby pracownikom godnie zapłacić i darować sobie faryzejstwo. Przepraszam ale ja jakoś nie dostrzegam aby bogaci byli skłonni do bezinteresownego rozdawnictwa, to raczej skąpstwo buduje ich fortuny. Niezwykle zacne to, że chrześcijanin został lekarzem, tez znam takiego profesora, bardzo wziętego, za kilkuminutową wizytę kasuje tysiąc, ale się opłaca, bo może wkręcić na zabieg, a ścieżka prowadzi tylko przez jego gabinet, w którym krzyż wisi. Dla ścisłości, jeśli ogień się pali w innym miejscu, nie w Kościele Katolickim, to fajnie tak przekonuje nawet nasz Papież, ale to już nie jest nasz Kościół ale pański i Pana kolegów.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]