„Wpływ księżyca”: komedia romantyczna, którą warto sobie przypomnieć

Nagrodzony Oscarem scenariusz Johna Patricka Shanleya stawia pytania o znaczenie romantycznych uczuć. W rolach głównych: Cher i Nicolas Cage.
Czyta się kilka minut
Cher i Nicolas Cage w filmie "Wpływ księżyca", rez. Norman Jewison, 1987 r. // materiały prasowe Amazone Prime
Cher i Nicolas Cage w filmie "Wpływ księżyca", rez. Norman Jewison, 1987 r. // materiały prasowe Amazone Prime

Włoski Nowy Jork, miłość i opera. Charakterny „Wpływ księżyca” przypomina, jak wdzięczna, lekka i – co nieoczywiste – oryginalna może być komedia romantyczna. Ta historia miłosna z 1987 r. swoim niezaprzeczalnym urokiem mogłaby obdarzyć tuzin innych filmów. Dlatego wciąż, po niemal czterdziestu latach od premiery, warto przypomnieć sobie ten tytuł. 

Dlaczego „Wpływ księżyca” się nie starzeje

Lata 80. w popkulturze amerykańskiej nasycone są kinem nowej przygody spod znaku Stevena Spielberga i George’a Lucasa. „Wpływ księżyca” powstaje w kontrze do trendu kierowania się ku młodszym widzom. Jewison w miejsce szybkiej akcji proponuje rozmowę. 

Trudno opisać osobliwy klimat tej produkcji, ale spróbujmy: jest czarujący, słodko-gorzki, nie stroni też od dziwaczności. Pierwotnie jej tytuł brzmiał „Panna młoda i wilk”, w końcu zdecydowano się jednak na podkreślenie roli księżyca, kierując naszą uwagę ku magicznemu elementowi spoza ziemskiego porządku – kiedy kosmiczna siła dosięga bohaterów, nie są w stanie obronić się przed miłością.

Fabuła jest prosta: oto rozsądna Loretta Castorini, 37-letnia Włoszka z Brooklynu, niespodziewanie zakochuje się w charyzmatycznym Ronnym Cammarerim – bracie swojego nudnego narzeczonego, Johnny’ego. Poruszamy się w specyficznym środowisku włosko-amerykańskich familii – tyle że Nowy Jork dotknięty jest tu romantyczną transcendencją. Jest więcej niż Nowym Jorkiem: jest jego spełnioną ideą. 

W filmie sprytnie łączą się porządki kultury wysokiej i popularnej: opery – symbolicznej „Cyganerii” Pucciniego – i klimatów spod znaku Franka Capry. Wszystko spaja komediowe wyczucie Jewisona, które realizuje wybitna obsada. 

Cher i Cage w najlepszym wydaniu

Często muzyków grających w filmach traktuje się z pobłażaniem – tu nie trzeba. Cher to rzeczywiście perła: subtelna przemiana, jaką przechodzi grana przez nią postać Loretty, jest wiarygodna i poruszająca. Kroku dotrzymuje jej dwudziestotrzyletni Nicolas Cage, którego charyzma niesie każdą scenę. 

Plakat z filmu "Wpływ księżyca", reż. Norman Jewison, 1987 r. // materiały prasowe

Zobaczcie Lorettę, księgową, stojącą przed Operą Metropolitan z piekarzem Ronnym. Kiedy trafi ich promień księżycowego światła, oszaleją z miłości. To samo przytrafia się ponoć tym, którzy zobaczą film.


WPŁYW KSIĘŻYCA („Moonstruck”), reż. Norman Jewison, 1987 r., dostępne na Amazon Prime


Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 08/2026