Producenta Ismaila Merchanta i reżysera Jamesa Ivory’ego łączyła wieloletnia relacja romantyczna i zawodowa: obie równie trwałe. W latach 60. duet stworzył firmę produkcyjną Merchant-Ivory, która stała się tak prominentna, że określiła nowy typ kina. Filmy spod tego szyldu często oparte są na literackim pierwowzorze, przedstawiają życie arystokracji i rozgrywają się na początku XX w. w Anglii.
Ekranizacja nagrodzonej Bookerem książki Kazuo Ishiguro „Okruchy dnia” wydaje się naturalnym wyborem dla poszukujących podobnych historii. Efekty? Osiem nominacji do Oscara w roku 1993 oraz miejsce na liście stu najlepszych brytyjskich filmów XX w. opracowanej przez British Film Institute. Oraz jedna z najznamienitszych kreacji Anthony’ego Hopkinsa.
Mamy lata 30., Darlington Hall. Sensem życia bohatera granego przez Hopkinsa jest sprawienie, by posiadłość, w której pracuje, funkcjonowała jak w zegarku. Jest niezrównanym kamerdynerem – perfekcyjne wypełnianie obowiązków to część jego tożsamości. Przestrzega surowego kodeksu: nie opuszcza służby, nie wątpi w pracodawcę i nie poddaje się uczuciom – zwłaszcza tym do pani Kenton. O tak, Stevens świetnie sprawdza się w swojej roli.
Lord Darlington zaś chętnie podejmuje gentlemanów: przedstawicieli rodziny królewskiej oraz krajowych i zagranicznych polityków. Sprawę komplikuje jednak to, że mimo nienagannych manier stoi po ciemnej stronie historii. Co jeszcze dodać? Może to, że „Okruchy dnia” nasycone są głęboką melancholią niewypowiedzianych słów. Takich, które rezonują w człowieku długo po seansie.
OKRUCHY DNIA, reż. James Ivory, 1993 r., Netflix
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















