Streaming przyzwyczaja nas do podpowiadanych przez algorytm nowości, ale skrywa także niedostępną nigdzie indziej klasykę kina. W tym stogu siana, jakim jest wór rekomendacji na platformie Netflix, błyszczy pewna włoska igiełka. To „Posada”, pierwszy pełnometrażowy film Ermanna Olmiego, który w czasach swojej premiery (1961) zgarnął trzy nagrody festiwalu w Wenecji.
„Posada”: trudne wchodzenie w dorosłość
Jest jednocześnie satyrą na ówczesne miejskie życie, jak i opowieścią o pierwszej pracy i młodzieńczej miłości. Nastoletni Domenico (w tej roli naturszczyk Sandro Panseri) ze względu na problemy finansowe rodziny musi porzucić edukację na rzecz pracy w nowoczesnej firmie w Mediolanie. Podczas przedziwnej rekrutacji poznaje ciemnowłosą Antoniettę (jedyna rola Loredany Detto), która patrzy na chłopaka przychylnym okiem.
W przerwie piją kawę, spóźniając się niemal na dalsze testy. Nastolatek wkłada ostatecznie nieco za duży płaszcz dorosłości i przyjmuje posadę gońca. Pech polega na tym, że dziewczynie zlecono zadania w innym budynku. Ciemne oczy Domenica z powagą obserwują nowy świat, wypatrując możliwości spotkania sympatii, która jest tak blisko, a jednocześnie nieskończenie daleko.
Nowa praca jak dożywocie w kafkowskim świecie
Chłopak poznaje także z czasem biurowe zależności i reguły. Okazuje się, że otaczający go pracownicy przynależą do niemal kafkowskiego porządku. Albo po prostu stanowią kontrast względem świata, z którego Domenico pochodzi. Kiedy chłopak awansuje, brzmiąca jak spełnione marzenie obietnica stałej pracy zaczyna przypominać wyrok dożywocia.
To wysmakowane kino czasów innego zupełnie filmowego tempa zachwyca i zaskakuje aktualnością obaw i diagnoz. I niemal siedemdziesiąt lat od premiery wciąż bez wstydu mierzy się z teraźniejszością.
POSADA, reż. Ermanno Olmi, 1961 r., Netflix
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















