Więzienia poza kontrolą

Raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur po kontroli w zakładzie karnym w Barczewie przynosi wstrząsający opis reżimu, jaki stosowano tu dla utrzymania dyscypliny.
Czyta się kilka minut
Ćwiczenia Służby Więziennej. Barczewo, 4 listopada 2022 r. Fot. Andrzej Lange / PAP /
Ćwiczenia Służby Więziennej. Barczewo, 4 listopada 2022 r. Fot. Andrzej Lange / PAP /

Na podstawie relacji więźniów członkowie delegacji odnotowali stosowanie podtapiania, duszenia, bicia i wykręcania rąk. Osadzonym kładziono na twarz worek z wodą lub mokry ręcznik. Według raportu zastraszanie nie ustało nawet w czasie trwania kontroli. Po rozmowie z kontrolerem więźniowie prowadzeni byli do pomieszczenia ochrony, gdzie wypytywano ich o przebieg spotkania.

Naruszeń prawa opisanych przez delegację KMPT jest więcej. Raport opisuje sytuacje, w których u bitego więźnia doszło do zatrzymania akcji serca. Funkcjonariusze nie wezwali pomocy, tylko sami reanimowali ofiarę. W innym przypadku transpłciową kobietę umieszczono na oddziale dla niebezpiecznych więźniów, mimo że nie była zakwalifikowana do tej grupy.

Z kontroli wynika, że od 2021 r. w Barczewie nie stosowano środków przymusu bezpośredniego. Dr Justyna Jóźwiak z biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wchodząca w skład delegacji KMPT, nie ma wątpliwości, dlaczego tak się dzieje: środki przymusu bezpośredniego są prawnie dozwolone, ale ich użycie musi być transparentne i udokumentowane. Brak dokumentacji w tak dużym i zróżnicowanym zakładzie karnym jak ten w Barczewie może świadczyć o tym, że dyscyplina zaprowadzana była środkami wykraczającymi poza dopuszczone prawem. Jóźwiak podkreśla też, że delegacja KMPT po raz pierwszy spotkała się z tak drastycznymi opisami przypadków tortur. Opis podtapiania, przedstawiony przez osadzonego, był tak precyzyjny, że nie ma wątpliwości co do jego wiarygodności, twierdzi Jóźwiak. Ponadto więźniowie bali się rozmawiać w obecności funkcjonariusza. Nie chcieli odpowiadać nawet na proste pytania o samopoczucie.

Paweł Moczydłowski, socjolog, pułkownik i były szef Służby Więziennej, mówi o wydarzeniach w Barczewie: tak się dzieje, kiedy funkcjonariusze i osadzeni znajdują się w miejscu wyjętym spod kontroli społecznej. Funkcjonariusz uprawniony do stosowania przymusu, zwolniony z odpowiedzialności, będzie eskalował przemoc. Ostatnie lata to ciągłe utrudnianie dostępu do więzień organizacjom pozarządowym. Kontrole poselskie w więzieniach nie istnieją. Moczydłowski problem widzi też w przeludnieniu zakładów karnych. Norma powierzchni przypadającej na osobę osadzoną w Polsce należy do najniższej w Europie zachodniej – wynosi 3 metry kwadratowe na osobę (w wielu krajach Unii to ok. 10-12 metrów kwadratowych). O zmianę tej sytuacji poprzedni rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar apelował już 2016 r.

Podstawą dobrego funkcjonowania więzienia jest połączenie izolacji z resocjalizacją. W przeludnionym zakładzie to niemożliwe, twierdzi Moczydłowski. Dodaje też, że problemem jest kryzys kadrowy w polskim więziennictwie. Funkcjonariuszy jest za mało. Nie potrafią wchodzić w relacje z więźniami. Kontakty oparte są na przemocy. Zarządzanie strachem i wulgaryzmami szybko przestaje działać, więc rodzi się pokusa sięgnięcia po bardziej radykalne środki. Zmiany systemowe postulowane przez byłego szefa więziennictwa to przede wszystkim transparentność i zwiększenie kontroli społecznej. Konieczne jest zrozumienie, że więzienia przemocowe są zaprzeczeniem resocjalizacji i generują dalszą przestępczość.

Obecna władza woli zaspokajać populistyczne oczekiwania społeczeństwa, niż skupić się na realizacji celów resocjalizacyjnych, podsumowuje Moczydłowski. Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich, mówi, że sprawa będzie miała dalszy ciąg. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2023