Jacek Taran: Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmniejszyć liczbę więźniów o 20 tysięcy. To dobrze?
Paweł Moczydłowski: Polskie więzienia są drastycznie przeludnione i powinniśmy dążyć do zmiany tego stanu. Natomiast źle się dzieje, że podejmuje się próby regulowania tego za pomocą decyzji administracyjno-politycznych. Takie działania rodzą zrozumiały sprzeciw i stają się paliwem politycznych sporów. To powinno się odbywać w sposób naturalny.
Naturalny, czyli jaki?
Maleje liczba ludności, co sprzyja zmniejszeniu przestępczości, a co za tym idzie, powinna topnieć liczebność populacji więziennej. Tak się jednak nie dzieje, gdyż poprzednia władza, z pobudek populistycznych i dla osiągnięcia efektu politycznego, administracyjnie blokowała możliwość warunkowego opuszczenia więzienia. Doprowadziło to do przeludnienia, które hamuje resocjalizację, przyczynia się do wzrostu agresji, frustracji i sprawia, że więźniowie, którzy wychodzą na wolność, stają się gorsi, niż byli wcześniej. Szybko zostają wchłonięci przez zorganizowaną przestępczość, dla której stają się tanią siłą roboczą.
Co wymaga poprawy?
Nie powinno się na stałe przyjmować zasady, że więzień zawsze musi odbyć karę od początku do końca. Służba penitencjarna powinna być tak zorganizowana, żeby więźniom zależało na uzyskaniu statusu pozwalającego na warunkowe zwolnienie, a jeśli ten status uzyskają, to powinien on być bezwzględnie respektowany. Inaczej będzie to rodzić nieufność do systemu, uniemożliwiać dalszą resocjalizację. Włącza się wtedy myślenie: „Po co mam się starać, skoro i tak nic z tego nie mam?”. W Danii zakłada się, że co najmniej 90 proc. więźniów powinno uzyskać przedterminowe zwolnienie, a jeśli tak się nie dzieje, to uznaje się, że system nie działa tak, jak powinien.
Problemem jest też nadmierna represyjność, co też wynika z nacisków politycznych i społecznych. Więźniowie muszą mieć zapewnioną odpowiednią przestrzeń życiową. Dziś w polskich więzieniach jest to 3 metry kwadratowe na osobę, natomiast Europejski Komitet do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu zaleca, by było to co najmniej 4,5 metra. Oprócz zapewnienia możliwości edukacji i pracy, nie można im zabraniać dostępu do kultury czy organizacji czasu prywatnego. Możliwość relaksu dobrze wpływa na stan emocjonalny, pozwala rozładować napięcie, które łatwo może przerodzić się w agresję. To, że zabierzemy więźniowi PlayStation, nie sprawi, że wyjdzie on z więzienia lepszy, wprost przeciwnie. Powinniśmy też dążyć do minimalizacji użycia kary odosobnienia, nie zawsze jest to konieczne.
Zatem jeśli nie więzienia, to co?
Uważam, że ci, którzy mają wyroki do dwóch lat, w ogóle nie powinni trafiać do więzień. Należy rozwijać systemy kar alternatywnych, które umożliwiają kontrolę nad życiem i miejscem pobytu skazywanych. Dzisiejsze technologie GPS pozwalają to bardzo precyzyjnie kontrolować. Mamy słabo rozwinięty system dozoru elektronicznego i tutaj Ministerstwo Sprawiedliwości powinno podjąć działania zmierzające do zwiększenia jego skuteczności i powszechności.

PROF. PAWEŁ MOCZYDŁOWSKI jest socjologiem, kryminologiem, pułkownikiem Służby Więziennej. W latach 1990-1994 kierował Centralnym Zarządem Zakładów Karnych w Ministerstwie Sprawiedliwości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















