Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Weźmy odpowiedzialność za ŚDM

Weźmy odpowiedzialność za ŚDM

11.04.2016
Czyta się kilka minut
Apelujemy do Kościoła, władz państwowych i samorządowych: usiądźcie w tej sprawie przy okrągłym stole.
Na placu budowy, Campus Misericordiae, Brzegi k. Krakowa, kwiecień 2016 r. Fot. Piotr Tumidajski / FORUM
O

Od dnia, w którym papież ogłosił, że Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie, minęły 32 miesiące. Polski Kościół liczył na organizację tego wydarzenia od wielu lat. Dlaczego dopiero dziś stawiane są poważne pytania o bezpieczeństwo tej imprezy i zdolność miasta do jej organizacji?

W minionym tygodniu media dotarły do raportu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który wskazuje na zagrożenia związane z lokalizacją najliczniejszych pod względem uczestników imprez ŚDM – nocnego czuwania oraz głównej mszy z udziałem Franciszka – na tzw. Polu Miłosierdzia (Campus Misericordiae) w podkrakowskiej wsi Brzegi. Dokument wspomina m.in. o „wysokim ryzyku dla życia i zdrowia ludzi”, braku odpowiedniego zabezpieczenia medycznego czy planów ewakuacji. Organizatorzy wydają się jednak zdeterminowani.

– Plan „B” będzie istniał tylko wówczas, gdy nastąpi jakiś kataklizm, wielka powódź, która uniemożliwi wejście na tamten teren – oświadczył po ogłoszeniu raportu bp Damian Muskus, koordynator generalny komitetu organizacyjnego ŚDM. Dodał również, że teren „zaakceptowała Stolica Apostolska” i „dzisiaj trzeba zrobić wszystko, by uciąć dyskusję na temat lokalizacji”.

Czy rzeczywiście? ŚDM nie będą przypominać żadnej imprezy, którą dotąd organizowaliśmy w Polsce: papieskich pielgrzymek, czuwania po śmierci Jana Pawła II czy Euro 2012. Nigdy wcześniej tak wiele osób nie przyjeżdżało do jednego miasta na tak długo. Pora napisać otwarcie: ryzyko zamachu terrorystycznego podczas ŚDM będzie duże. A terroryzm – choć najbardziej działa na wyobraźnię – tylko otwiera listę zagrożeń. Fakt, że na niewielkim terenie znajdzie się od 2 do 3 mln ludzi, sprawia, że prawdopodobny jest nagły wzrost zachorowań. Lub choćby – masowe zatrucie pokarmowe, które sparaliżuje funkcjonowanie krakowskich szpitali. Tak można sądzić, bo na trzy miesiące przed ŚDM pracujący w nich lekarze nie znają jeszcze organizacji zabezpieczenia medycznego. Jedyna konkretna informacja, jaką im przekazano, to zakaz urlopów na przełomie lipca i sierpnia.

A co z zagrożeniami z pozoru bardziej błahymi? Campus Misericordiae w Brzegach po deszczu może zamienić się w grzęzawisko. Lipiec jest w Polsce najbardziej deszczowym miesiącem, więc opadów należy się spodziewać. Teren będzie wtedy niedostępny dla służb medycznych i porządkowych. Co się stanie, gdy wybuchnie panika? Od południa Campus ogranicza autostrada, przez którą można się przedostać dwoma wąskimi przepustami…

Wojewoda małopolski Józef Pilch już teraz proponuje przeniesienie imprezy na lotnisko w Balicach. Równocześnie podkreśla, że kłopotliwy teren wybrano za rządów Platformy Obywatelskiej. W odpowiedzi Grzegorz Schetyna przekonuje, że kłopoty w Brzegach zaczęły się wraz z przejęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Rząd PiS ripostuje, że w kwestii ŚDM odziedziczył po poprzednikach niemal „puste szuflady”. Od imprezy coraz bardziej dystansuje się prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Komitet organizacyjny ŚDM wydaje się zaś żyć w innym świecie, w którym wszystko jest piękne, jak w piosence Arki Noego: „Nie boję się, gdy ciemno jest, Ojciec za rękę prowadzi mnie”. Niestety, to nie jest odpowiedź na pytanie o bezpieczeństwo największej w historii Polski imprezy masowej.

Redakcji „Tygodnika” zależy na tym, aby Światowe Dni Młodzieży odbyły się w Krakowie. To miasto na to zasługuje. Będzie to także być może jedyna okazja, aby gościć w Polsce papieża Franciszka. Kilka dni po kolejnej rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem – efektu niekompetencji i prowizorki organizacyjnej polskich władz – pora jednak zapytać o ryzyko, które bierze się z nonszalancji, lekceważenia procedur i wzajemnego przerzucania się odpowiedzialnością podczas planowania Światowych Dni Młodzieży.

Dlatego apelujemy do Kościoła, władz państwowych i samorządowych: usiądźcie w tej sprawie przy okrągłym stole. Rezygnując z licytowania się, kto zawinił, kto czego nie dopilnował. Zrezygnujcie z pytań, czy Kościół powinien był konsultować się z miastem, zanim zgłosił akces Krakowa, i czy Kraków za tę inicjatywę powinien być mu wdzięczny, czy czuć się „wmanewrowany”; czy rząd PO przeszarżował, czy też może rząd PiS czegoś zaniedbał.

Porzućmy myślenie magiczne lub życzeniowe. Przyznajmy, że musi istnieć „plan B”, a pod uwagę należy brać wszystkie możliwości: od przeniesienia imprezy na krakowskie Błonia (nawet jeśli miałoby to oznaczać paraliż miasta) po w ostateczności nawet jej odwołanie bądź zorganizowanie (np. w roku 2017) w innym kraju – jeśli okaże się, że na zapewnienie bezpieczeństwa jest za późno. To nic, że Polska poniesie wtedy wizerunkową stratę, a sam komitet organizacyjny – straty finansowe. Stawką jest przecież ludzkie zdrowie i życie. Jeśli ma być sympatycznie, musi być bezpiecznie – nawet żarliwa modlitwa nam tego nie zapewni, jeśli nie pomogą jej gwarancje państwa i pewność jego służb. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, publicysta, autor wywiadów, kierownik działu Kultura. W „Tygodniku” od 1988 r., Współtwórca telewizyjnych cykli wywiadów „Rozmowy na...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

mieć w Dolomitach zalecenia speców od bezpieczeństwa można mieć tylko wtedy gdy jest się pewnym, że nic złego się nie wydarzy, czyli że co? islamistom zapłacili by nie atakowali? a pozostałe żywioły mają wymodlone? czy jak? bo nie bardzo rozumiem pewności siebie organizatorów.

Typowo polskie podejście do sprawy. "Jakoś to będzie". Przypominam, że przed katastrofą Tupolewa słynne stało się powiedzenie, że: "polski pilot nawet na drzwiach od stodoły poleci". Jakoś z Casą a potem z Tupolewem się nie udało. Teraz będziemy zrzucać odpowiedzialność z jednej partii na drugą. A czy ktoś z decydentów kościelnych kogokolwiek pytał o zdanie? Czy Dziwisz pytał kogoś o zdanie w sprawie umieszczenia wiadomych zwłok na Wawelu? Czy zastanawiał się do jakiego rozłamu w społeczeństwie doprowadzi? Wiedzący najlepiej powodują, że musimy drżeć, a potem wstydzić się przyznawać do swojego pochodzenia. Zupełny brak odpowiedzialności. Zadufanie i brak wyobraźni.

Przeczuwam, że może się wydarzyć coś bardzo, bardzo złego. Nikt nie powinien brać za to odpowiedzialności w imię chorych ambicji.

Jezeli ten artykul jest chociaz po czesci efektem mojego komentarza pod jednym z artykulow TP to swiadczy to o tym ze warto go czytac i komentowac. Wpominalem o tragedi W Duisburgu. To tam okazalo sie ze dyletanctwo organizatorow moze spowodowac ze sami uczestnicy zgromadzenia moga stanowic dla siebie smiertelne zagrozenie.

A jeśli spadnie grad wielkości kurzych jaj i pielgrzymi nie będą mieli się gdzie schować, albo na pobliskiej autostradzie zapali się cysterna pełna benzyny, lub co gorsza, zabraknie prądu i słowa Papieża będziemy mogli czytać tylko z ruchu jego ust, przez lornetkę? No właśnie, czy dostateczna ilość lornetek została zabezpieczona przez miasto/państwo/kościół? Życie to dość ryzykowna impreza. ŚDM najlepiej oglądać w TV, bezpiecznie, i w przerwie na reklamy można rzucić okiem co grają na Polsacie.

Ta impreza nie na chwałę Bożą, a od samego początku dla zadośćuczynienia pysznym ambicjom polskich hierarchów jest organizowana - nie uważam za stosowne mieszania w to instytucji państwa ani nas wszystkich. Najrozsądniej byłoby odwołać.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]