Wenezuelczycy wyszli na ulice. Żądają ujawnienia wyników wyborów

W niedzielę odbyły się wybory prezydenckie w Wenezueli, które według tego, co twierdzi reżim, ponownie wygrał Nicolás Maduro. Wenezuelczycy domagają się jednak prawdy.
Czyta się kilka minut
Protest przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich w Wenezueli, Caracas, 29 lipca 2024 r. // Fot. Yuri Cortez / AFP / East News
Protest przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich w Wenezueli, Caracas, 29 lipca 2024 r. // Fot. Yuri Cortez / AFP / East News

Od kilku dni w Wenezueli słychać na przemian strzały i dźwięk garnków, w które uderzają obywatele, protestując przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim. Na ulice wychodzi tysiące Wenezuelczyków, przekonanych, że miniona niedziela była ostatnim dniem socjalistycznego reżimu Maduro. 

Według Krajowej Komisji Wyborczej, organu kontrolowanego przez rząd, wybory wygrał, po raz trzeci z rzędu, właśnie Nicolás Maduro, zdobywając 51,2 proc. głosów i pokonując kandydata opozycji Edmunda Gonzáleza Urrutię. „Znowu nas oszukali”, „Rząd musi upaść” skandują Wenezuelczycy, którzy w zdecydowanej większości nie wierzą w oficjalne wyniki. Mają ku temu powody.

As w rękawie

Według trzech niezależnych od siebie badań exit poll, González Urrutia zdobył aż 70 proc. głosów. Jednak nie trzeba badań, by wiedzieć, że wybory w Wenezueli zostały sfałszowane. Już kilka tygodni wcześniej Wenezuelczycy byli w pełnej motywacji, by ponownie stawić czoło dyktaturze. Tym razem po raz ostatni. Tłumnie uczestniczyli w spotkaniach z Maríą Coriną Machado, główną opozycjonistką nawołującą do wzięcia udziału w wyborach i oddania głosu na jedynego kandydatka opozycji. 

Ona sama nie została dopuszczona do kandydowania, mimo że rok wcześniej, w prawyborach, zdobyła ponad 92,5 proc. głosów. To zresztą był główny powód, dla którego platforma internetowa dla kandydatów na stanowisko prezydenta została skonstruowana tak, żeby ani Corina Machado, ani nikt inny z opozycji nie mógł się na nią zapisać. Opozycji pozostał więc as w rękawie w postaci Edmundo Gonzáleza Urrutii — skromnego, nieśmiałego eksambasadora bez większego doświadczenia w polityce.

Chodźcie z nami

Od poniedziałku, w wyniku starć z policją i wojskiem, zginęło 16 osób, a 132 zostały aresztowane. Liczba ta rośnie z dnia na dzień. W stolicy nie działa metro, sklepy są pozamykane, loty do Wenezueli odwołane. 

„Jedyne czego się boję to tego reżimu. To nie jest rząd, to jest reżim” – odpowiada 81-letnia kobieta pytana przez dziennikarza, czy nie boi się protestować w nocy, mimo że w całym kraju jest w teraz bardzo niebezpiecznie. Motorizados – zmotoryzowane i uzbrojone grupy partyzantów, finansowane przez Maduro, strzelają z broni palnej do protestujących. Młodzi Wenezuelczycy, którzy demokrację cenią sobie bardziej niż życie, rzucają w ich stronę koktajle Mołotowa i podpalają opony, uniemożliwiając przejazd. 

Ale to, ile osób jeszcze zginie, zależy od policji i wojska. Bo Maduro traci poparcie w siłach zbrojnych. W kilku miejscowościach wojsko dołączyło już do protestujących.

Pierwsze reakcje

Wraz z publikacją sfałszowanych wyników pojawiły się komentarze przywódców z regionu. Pierwszy zareagował Gabriel Boric, prezydent Chile, przyznając, że „trudno uwierzyć” w oficjalne wyniki.

We wtorek 30 lipca Kamala Harris napisała, na portalu X, o swoim „głębokim zaniepokojeniu sytuacją w Wenezueli” i wezwała „do natychmiastowego udostępnienia szczegółowych danych sondażowych nt. wyników wyborów. Przemoc, znęcanie się i groźby wobec pokojowych demonstrantów i podmiotów politycznych są niedopuszczalne. Stany Zjednoczone opowiadają się za narodem Wenezueli. Wola narodu musi zostać uszanowana”.

Kłamstwa i terror

Tymczasem prokuratura już zdążyła wszcząć dochodzenie przeciwko Maríi Corine Machado w sprawie sfałszowania wyników wyborów. Równie absurdalne zarzuty, bez żadnych dowodów, wystosowano przeciwko Leopoldowi Lópezowi, jednemu z czołowych opozycjonistów, założycielowi partii Voluntad Popular. 

Wenezuelczycy żyją również porwaniem Freddiego Superlano, głównego koordynatora tej partii. W czasie protestów w 2018 r., w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”, Superlano powiedział: „Wenezuelczycy stracili już wszystko. Już się nie boją. Myślę, że rząd [Maduro] nie docenia tego, do czego zdolny jest nasz lud”.

Dzisiaj, 48 godzin od porwania, nie wiadomo nawet, gdzie opozycjonista jest przetrzymywany.

Możliwe scenariusze

Przez najbliższe dni protesty prawdopodobnie nabiorą na sile. Do czasu, aż Krajowa Rada Wyborcza nie opublikuje raportów końcowych ze wszystkich komisji wyborczych. Jeżeli żołnierze staną po stronie obywateli, Maduro może poprosić o pomoc wojska rosyjskie i kubańskie – jak w czasie protestów w 2017 r. Sankcje, jakie prawdopodobnie Stany Zjednoczone ponownie nałożą na Wenezuelę, mogą doprowadzić do sytuacji przypominającej kryzys lat 2016–2019, z głodem i hiperinflacją włącznie (wtedy wynosiła prawie 2 mln proc. rocznie).

Jeżeli natomiast Maduro, pod wpływem presji Wenezuelczyków i nacisków społeczności międzynarodowej, jakimś cudem odda władzę, Wenezuelę czeka nowy rozdział w historii. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”