Upadek Maduro. Co mówią Wenezuelczycy po wydarzeniach w Caracas?

Wielu Wenezuelczyków cieszy się z ataku USA w ich kraju. Liczą, że koniec dyktatury – nie tylko Maduro – będzie ostateczny. Ale są miejsca, gdzie reżim może liczyć na poparcie.
Czyta się kilka minut
Wenezuelczycy mieszkający w Chile świętują upadek reżimu prezydenta Nicolasa Maduro. Lima, 3 stycznia 2026 r. // Fot. Javier Torres / AFP / East News
Wenezuelczycy mieszkający w Chile świętują upadek reżimu prezydenta Nicolása Maduro. Lima, 3 stycznia 2026 r. // Fot. Javier Torres / AFP / East News

Nazwijmy ją Maríą Rodriguéz. Prawdziwego nazwiska boi się podać ze względu na swoją rodzinę. Ona sama mieszka dziś w Danii – należy do dużej, wielomilionowej społeczności wenezuelskich emigrantów rozsianych po świecie.

– Kiedy rano zadzwonił do mnie brat, mówiąc, że Caracas zostało zbombardowane, serce podeszło mi do gardła – opowiada María Rodriguéz. – Mam kuzynkę, która mieszka dosłownie naprzeciwko Fuerte Tiuna, największego kompleksu wojskowego w Caracas, który został zbombardowany. Na całe szczęście akurat tej nocy wraz z rodziną była poza miastem – dodaje z ulgą.

Wenezuelczycy liczą na zmiany po ataku USA na cele wojskowe

María Rodriguéz przyznaje, że jej rodzina, podobnie jak większość Wenezuelczyków, cieszy się z takiego obrotu spraw. Przyznaje, że w jej otoczeniu, w Danii, mało kto jest w stanie zrozumieć, jak można się cieszyć z takie ataku na własny kraj.

– Ciężko jest wytłumaczyć komuś spoza Wenezueli, dlaczego się cieszymy – komentuje María w rozmowie z „Tygodnikiem”. 

– Jeśli ktoś nie wie, jak wygląda życie w moim kraju, to zazwyczaj komentuje to zdaniem „Jak Amerykanie mogli coś takiego zrobić?!”.

María podkreśla, że nie chodzi o radość z samej interwencji USA, tylko o nadzieję, że po dekadach dyktatury w końcu coś się zmieni.

Sytuacja w Wenezueli po ataku USA: bojówki w Caracas, spokój na prowincji

– Byłam na urodzinach koleżanki, kiedy przyszła mi na WhatsAppa wiadomość o bombardowaniach w Caracas i La Guaira – opowiada w rozmowie z „Tygodnikiem” Daniela Salazar (imię także zmienione). Podczas rozmowy przez internetowy komunikator Daniela pokazuje filmiki, na których widać gruzy i rozwalone blachy leżące na środku drogi w miejscowości La Guaira.

Daniela, która mieszka w Barquisimeto, w północno-zachodniej części kraju, co chwila dostaje relacje od przyjaciół ze stolicy. 

– W Barquisimeto jest spokojnie, ponieważ całe miasto jest prorządowe. Od 20 lat mamy tego samego burmistrza, który wspierał rewolucję Hugo Cháveza od samego początku – opowiada.

Spokój, o którym mówi Daniela, polega na tym, że w przeciwieństwie do Caracas na ulice nie wyjechały tu bojówki, które zastraszają ludzi i upewniają się, aby wrogowie reżimu nie wyszli na ulice i nie zaczęli świętować.

– Od jakiegoś czasu jeżdżę na Uberze. Dzisiaj ceny za przewóz skoczyły nawet do 50 dolarów, bo nagle cały transport został zawieszony, ale wolę nie ryzykować – tłumaczy. Chce kończyć rozmowę, z obawy, że służby reżimu namierzą telefon.

Wenezuelczycy – i ci w kraju, i ci na emigracji – czekają teraz na rozwój wydarzeń. Nie wiedzą, co nastąpi. Na razie pewne jest tylko to, że jesteśmy świadkami największej interwencji sił USA na kontynencie południowoamerykańskim od wielu dekad.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

// grafika na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”