Jest bardziej niż pewne, że wczorajsze wyniki wyborów prezydenckich w Wenezueli zostały sfałszowane. Według Krajowej Rady Wyborczej (Consejo Nacional Electoral, CNE), organu wyborczego kontrolowanego przez socjalistyczny reżim, Nicolás Maduro zdobył 51,2 proc. głosów i zostaje na trzecią kadencję. Jednak opozycja kwestionuje wyniki, powołując się na liczne incydenty podczas wyborów oraz wyniki exit poll.
Według trzech niezależnych od siebie badań to kandydat opozycji Edmundo González Urrutia zdobył aż 70 proc. poparcia. Na to samo wskazywały też pierwsze wyniki uzyskane metodą quick count na podstawie rezultatów z wybranych losowo komisji wyborczych. Wyniki zaprezentowane przez CNE zaniepokoiły też społeczność międzynarodową. Stany Zjednoczone i Chile jako pierwsze je zakwestionowały. Amerykański sekretarz stanu Antony Blinken ocenił, że „ogłoszone wyniki nie odzwierciedlają woli ani głosów narodu wenezuelskiego”. Prezydent Chile Gabriel Boric stwierdził, że „trudno uwierzyć” w wyniki opublikowane przez Krajową Radę Wyborczą.
Zablokowane komisje
Dla większości Wenezuelczyków to była bezsenna noc. Obywatele, akredytowani przez samą CNE jako obserwatorzy procesu liczenia głosów, nie zostali wypuszczeni do centrów komisji wyborczych po zamknięciu lokali. Mieszkańcy stolicy i małych miejscowości spędzili całą noc przed komisjami, domagając się przejrzystości i dostępu do raportów komisji. W większości przypadków bezskutecznie.
Zmotoryzowane i uzbrojone grupy opłacane przez aktualny rząd, tzw. motorizados, blokowały wejścia do lokali wyborczych i próbowały odstraszyć obywateli. Mieszkańcy miejscowości znajdujących się na granicy z Kolumbią alarmowali również, że obecna na tych terenach terrorystyczna partyzantka ELN zagrodziła im drogę, uniemożliwiając dojazd do lokali i oddanie głosów. Na terenie całego kraju Wenezuelczycy informowali o tym, że niektóre komisje wyborcze nie zostały otwarte przez cały dzień. Wiadomo również o licznych przypadkach awarii systemu, który uniemożliwił oddanie głosu tysiącom obywateli.
Na ulice
Niestety taka sytuacja była do przewidzenia. Opozycja, której główną ikoną jest María Corina Machado, stanowiła realne zagrożenie dla socjalistycznego reżimu Maduro. Corina Machado wygrała w tamtym roku prawybory, uzyskując aż 92,5 proc. głosów przy 64,88 proc. frekwencji. Nie ma wątpliwości, że to ona przejęłaby władzę. Jednak jeszcze przed startem kampanii wyborczej uniemożliwiono jej kandydowanie nakazem sądu, bez podania realnej przyczyny, a oficjalna platforma internetowa, przez którą mogli zapisywać się kandydaci, nie przepuszczała nikogo, kto chciał startować z ramienia opozycji. Tym sposobem jedynym kandydatem demokratycznym stał się emerytowany dyplomata Edmundo González.
Obecnie wszystkie scenariusze są możliwe. Wenezuelczycy zaczynają wychodzić na ulice, domagając się sprawiedliwości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















