Węgierskie lekcje

Na chwilę odetchnęliśmy z ulgą, a mamy nadzieję, że ta chwila trwać będzie latami. Właśnie Komisja Europejska głosem przewodniczącego José Manuela Barroso obiecała premierowi Tuskowi inaczej niż dotąd traktować nasze koszty reformy emerytalnej, co pozwoli Polsce przez wiele lat odliczać je od deficytu finansów publicznych i długu. Upraszczając, chodzi o to, że będziemy mogli od nich odejmować część albo nawet całość transferów do OFE.
Czyta się kilka minut

Dzięki zmianie stanowiska Brukseli, Komisja nie będzie uruchamiać wobec nas unijnej procedury nadmiernego deficytu, nawet jeśli przekroczy on 3 proc. PKB lub dług 60 proc. PKB.

Szczegóły na razie nie są znane, ale jedno jest już pewne: powinniśmy być wdzięczni Węgrom za ich radykalizm i populizm, a przede wszystkim za to, że dzięki nim wiemy, czego nie wolno robić. Rząd Viktora Orbana znacjonalizował swoje Otwarte Fundusze Emerytalne, aby uratować mocno zadłużone finanse publiczne. Jednym statystyczno--magicznym posunięciem ich deficyt w 2011 r. ma nie przekroczyć 3 proc. PKB, czyli tyle, ile domaga się od swoich członków UE. Jednak gwałtowna zmiana własności pieniędzy w OFE z prywatnych na państwowe przestraszyła nie tylko zagranicznych inwestorów, co było widać po natychmiastowym wzroście rentowności węgierskich obligacji czy spadku cen akcji na budapesztańskiej giełdzie, ale przede wszystkim wystraszyła Komisję Europejską.

Wnioski z węgierskiej lekcji są wciąż aktualne u nas. Jeśli Bruksela rzeczywiście zdecyduje się nas traktować łagodniej ze względu na przeprowadzoną reformę emerytalną, to my tym bardziej powinniśmy dokończyć porządki w finansach publicznych. Polak, Węgier - to bardziej skomplikowane niż powiedzonko o dwóch bratankach, i oby tak zostało.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51/2010