Wędrujemy!

Podróż, do której zaprasza nas znany krakowski historyk, odbywa się nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Ma trzy etapy, a ich symbolami są wspomniane w tytule pojazdy.
Czyta się kilka minut

Najpierw cofamy się o ponad dwa stulecia i przemierzamy z zachodu na wschód ziemie Rzeczypospolitej, które po katastrofie rozbiorów znalazły się w granicach Austrii. Bezpowrotnie minęła epoka sarmacko-kontuszowa, zamknięta ostatnim zrywem pospolitego ruszenia szlachty, czyli konfederacją barską. Będziemy jechać wolno i często zbaczać z głównego szlaku, tropiąc ślady świetnej i mniej świetnej przeszłości. Będziemy też obserwować skutki terezjańsko-józefińskich reform. Na naszych oczach dokonuje się bowiem przebudowa struktury społecznej, administracja (i biurokracja) światłego absolutyzmu ujmuje nową prowincję cesarstwa w coraz silniejsze karby. Bezwzględnie łamie przywileje szlacheckie, dokonuje kasaty klasztorów, wspiera natomiast miasta i dąży do tego, by chłopów, dotąd wyłącznie szlacheckich poddanych, przeobrazić w „cesarskich, zdrowych dostarczycieli rekruta i wydajnych podatników”. Spotykając coraz to nowych świadków, wczytujemy się także w relacje austriackich urzędników, wielce krytyczne wobec galicyjskiego zacofania, choć niekiedy potomkowie autorów całkowicie się spolonizowali.

Drugi etap podróży, o sto lat późniejszy, odbywamy w rzeczywistości znacznie odmienionej ustrojowo. Cesarstwo to teraz monarchia dualistyczna, austro-węgierska, a „Królestwo Galicji i Lodomerii” ze stolicą we Lwowie podlega Wiedniowi i cieszy się szeroką autonomią, zbawienną zwłaszcza dla kultury. Dobrodziejstwom autonomii towarzyszy jednak nadal galicyjska nędza, o której pisał Stanisław Szczepanowski. Postępuje emancypacja ludności ukraińskiej, zanika kategoria ludzi mówiących o sobie „gente Rutheni, natione Poloni”. A kiedy wyruszamy w podróż trzecią, u schyłku drugiego tysiąclecia, nie ma już Galicji. „Nie będziemy tego żałować – pisze prof. Grodziski. – Może tylko przyjdzie zastanowić się nad tym, czemu ta nazwa, narzucona przecież przez zaborcę, tak silnie zakotwiczyła się w polskiej świadomości”. Dawny austriacki kraj koronny przecina granica państwowa między Polską a Ukrainą. Zagłada ludności żydowskiej zupełnie zmieniła charakter zwłaszcza mniejszych miast. Wszędzie też, przede wszystkim na wschodzie, widać ślady epoki „realnego socjalizmu”.

Im mniej pewnie czujemy się w teraźniejszości, tym chętniej wyprawiamy się w przeszłość. Łatwo ją nostalgicznie idealizować – dlatego dobrze mieć przewodnika, który, jak autor tej pięknie wydanej i obficie ilustrowanej książki, umie o przeszłości opowiedzieć rzeczowo, choć sentymentu nie kryje. Gdyby zaś kto chciał dalej drążyć temat, znajdzie na końcu obszerną bibliografię. ©℗


Stanisław Grodziski „Wzdłuż Wisły, Dniestru i Zbrucza. Wędrówki po Galicji dyliżansem, koleją, samochodem”, Kraków 2016, ss. 542.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2016