W Watykanie ukazał się właśnie „Mały leksykon końca życia”. Czytając autoprezentację obecną na stronie Papieskiej Akademii Życia, można dojść do przekonania, że mamy do czynienia ze zwykłym tekstem porządkującym i precyzującym zagadnienia związane z delikatną sferą etyczną. 88-stronicowa broszura, wydana na razie po włosku, zawiera – jak czytamy – „jasne definicje i nauczanie Kościoła katolickiego na temat bioetyki, w celu wyjaśnienia nieporozumień i wspierania świadomego dialogu”. Tymczasem publikacja już wywołała dyskusję i oskarżenia o zmianę doktryny Kościoła w ważnych punktach.
Prezes Papieskiej Akademii Życia i pomysłodawca leksykonu abp Vincenzo Paglia broni się, stwierdzając, że dokument potwierdza sprzeciw Kościoła wobec eutanazji i wspomaganego samobójstwa, ale jednocześnie ma na celu osiągnięcie konsensusu, który z szacunkiem uwzględnia różne wrażliwości i przekonania religijne. Hierarcha ujawnił, że papież, który otrzymał egzemplarz leksykonu 8 sierpnia, wyraził uznanie dla pracy wykonywanej przez Akademię. Leksykon – zajmujący się m.in. transplantacją, kremacją i uporczywą terapią – trafił także do wszystkich włoskich biskupów, z sugestią, by rozpropagowali go wśród księży. Nie oni jednak są ostatecznymi adresatami publikacji – są nimi katolicy biorący udział w publicznych dyskusjach na trudne bioetyczne tematy.
Ignorowany głos
A takie głośne i gorące debaty co jakiś czas wybuchają w światowych mediach. Zauważa je Paglia we wstępie do leksykonu: „Jest faktem pozytywnym, że cała wspólnota czuje się zaangażowana i wezwana do wspólnego wypracowywania sensu najdelikatniejszych wydarzeń egzystencji”. Dyskusje te zwykle wieńczone są prawnymi precedensami. Dlatego mają duże społeczne znaczenie i abp Paglia chce, by głos katolików był brany w nich pod uwagę. Czy tak się dzieje?
Przewodniczący Papieskiej Akademii Życia nie pisze tego wprost, ale między wierszami odczytać można sugestię, że głos ten był utożsamiany do tej pory ze sztywnym doktrynalnym stanowiskiem Kościoła z oficjalnych dokumentów, odbieranym jako fundamentalistyczny i przez to niebranym pod uwagę. Paglia chciałby, żeby stanowisko katolików w publicznej debacie unikało dwóch skrajności. Zauważa: „Wkład chrześcijan dokonuje się w obrębie różnych kultur: nie z góry – jak gdyby posiadali prawdę daną a priori – ani z dołu – jak gdyby głosili opinie, które nie zobowiązują ich do dawania świadectwa o wspólnej sprawiedliwości”.
Podejście, które proponuje, trudne jest do precyzyjnego ujęcia, dlatego łatwo je atakować. W każdym razie nie tylko chrześcijanie mają coś ważnego do powiedzenia i oni także czegoś się w takich dyskusjach uczą. „W ten sposób ustanawia się relacja wzajemnego uczenia się między wierzącymi i niewierzącymi” – pisze abp Paglia i przypomina, że w perspektywie chrześcijańskiej ważne jest rozumienie człowieka „uwikłanego w Ewangelię Jezusa”.
Co to jednak znaczy, gdy ktoś staje przed pytaniem, czy przez lata podtrzymywać życie bliskiej osoby znajdującej się w stanie wegetatywnym?
Zmiana nauczania?
Na łamach portalu „The Pillar” bioetyk Charles Camosy przypomina, że dotychczas Kościół stał na stanowisku, iż sztucznego odżywiania i nawadniania nie wolno przerywać, o ile nie szkodzą pacjentowi. Tymczasem leksykon sugeruje, że można je uznać w pewnych przypadkach za uporczywą terapię, którą wolno, a nawet należy przerwać. „W rzeczywistości to, co jest wprowadzane do organizmu, jest przygotowywane w laboratorium i podawane za pomocą urządzeń technicznych, na receptę i poprzez interwencję medyczną. Nie są to zatem proste procedury pielęgnacyjne i lekarz jest zobowiązany do uszanowania woli pacjenta, który odmawia ich podjęcia w sposób świadomy, nawet wyrażony z góry, w oczekiwaniu na możliwą utratę zdolności do wyrażania siebie i wyboru” – czytamy w leksykonie.
Zdaniem Camosy’ego leksykon zamiast pomagać w poruszaniu się w „gąszczu zawiłych kwestii” związanych z końcem życia, jak zapowiada we wstępie abp Paglia, „w najlepszym razie wprowadza zamieszanie w najbardziej delikatnych przypadkach”.
Granice dialogu
Czytając leksykon, warto zdawać sobie sprawę, czym on w istocie jest. Papieska Akademia Życia nie należy do urzędów kurii rzymskiej, nie wypowiada się zatem wprost w imieniu papieża. Można powiedzieć, że jest jego think-tankiem, który może proponować rozstrzygnięcia bardziej odważne niż np. Dykasteria Nauki Wiary. W tym sensie o wiele głębiej może wejść w dialog ze światem, stając się głosem Kościoła lepiej przez świat „słyszanym”.
Abp Paglia wierzy w skuteczność dialogu (biorącego pod uwagę m.in. współczesną wiedzę) w docieraniu do skomplikowanej prawdy, natomiast nie wierzy, że Kościół ma dostęp do trudnych prawd zagwarantowany „z góry”. Poważnie traktuje też współczesne rozstrzygnięcia prawne. Gdy przyjrzymy się epilogom wspomnianych wyżej głośnych spraw, wszystkie skończyły się sądową decyzją o zaprzestaniu sztucznego karmienia.
W 1990 r. Amerykanka Terri Schiavo doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu w wyniku zatrzymania krążenia, które wystąpiło prawdopodobnie w związku z zaburzeniami metabolicznymi spowodowanymi bulimią. Po 8 latach mąż wszedł w spór sądowy z rodzicami Terri o odłączenie jej od sztucznego żywienia. Sprawę wygrał w 2005 r., po wielu bataliach sądowych, w które zaangażował się Kongres i prezydent USA.
Równie gorącą dyskusję wywołał we Włoszech przypadek Eluany Englaro, która wpadła w stan wegetatywny w wyniku wypadku w 1992 r. Przez 17 lat była podtrzymywana przy życiu przez sztuczne odżywianie.
Wypadkowi uległ, popadając w stan wegetatywny, także Francuz Vincent Lambert w 2008 r. W 2019 r. na wniosek żony sąd pozwolił wstrzymać sztuczne odżywianie.
Rzeczywistość stawia przed dylematami, które wcale nie jest łatwo rozstrzygać przy pomocy – zdawać by się mogło – precyzyjnych rozróżnień.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















