Reklama

Walki biskupów

Walki biskupów

19.06.2020
Czyta się kilka minut
Sytuacja, w której episkopat jawi się jako monolit, ani nie jest powszechna w dziejach Kościoła, ani nie pozwala ujawnić się prawdzie.
7. rocznica wyboru papieża Franciszka, msza z udziałem Episkopatu w świątyni Opatrzności Bożej, 12 marca 2020 r. / Fot. Jakub Kamiński / East News
P

Po obejrzeniu filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” prymas Polski abp Wojciech Polak zgodnie z prawem kanonicznym zwrócił się do Watykanu o wszczęcie postępowania przeciw ordynariuszowi kaliskiemu bp. Edwardowi Janiakowi. Bp Janiak poczuł się zaatakowany i napisał do innych polskich biskupów list, w którym ostro krytykuje abp. Polaka. Ocenił w nim, że działania prymasa są przyczyną ogromnego zamieszania i uderzają w wizerunek Kościoła.

Ostry spór między biskupami - który przedostał się do mediów - musiał zaskoczyć polskich katolików. Być może dla wielu stał się trudnym doświadczeniem. Proboszcz parafii św. Maksymiliana w Tychach, ks. Grzegorz Strzelczyk napisał nawet na parafialnym profilu facebookowym, że jest mu przykro, iż ludzie muszą być świadkami „tego gorszącego spektaklu”. Może jednak - patrząc z perspektywy Kościoła Powszechnego - wracamy w Polsce do normalności.

Napięcia w historii Kościoła

Polscy biskupi w ostatnich dziesięcioleciach bardzo dbali, by Konferencja Episkopatu prezentowała się na zewnątrz niemal jak monolit. Nawet jeśli co bardziej dociekliwi i lepiej poinformowani wiedzieli, że pomiędzy poszczególnymi hierarchami toczą się spory i rodzą się napięcia, to trudno było znaleźć jakąkolwiek publiczną krytykę skierowaną wobec któregoś z biskupów przez innego. Być może przyczyna takiej postawy tkwi w czasach komunizmu - gdy istniała uzasadniona obawa, że władze państwowe mogą wykorzystać wszelkie różnice pomiędzy hierarchami katolickimi na szkodę Kościoła.

Warto jednak mieć świadomość, że ta sytuacja jest raczej nietypowa. Przez wieki, a także i dzisiaj w innych miejscach świata, biskupi potrafili i potrafią jawnie się krytykować i ze sobą dyskutować.

Na początku czwartego wieku w Aleksandrii prezbiter Ariusz spierał się publicznie ze swoim biskupem na temat bóstwa Chrystusa. Po paru dziesięcioleciach okazało się, że rację miał biskup - ale w czasie, gdy spór wybuchł, nie było to oczywiste, a publiczna krytyka tego, co głosił biskup, nawet jeśli formułowana przez księdza jego diecezji, nikogo nie gorszyła.


Czytaj także: Artur Sporniak: Biskup, sekrety i klerykalizm


Zanim jednak Kościół doszedł do ustalenia nauki o równości Ojca i Syna, biskupi byli w tej kwestii mocno podzieleni. Pisali listy - do siebie nawzajem oraz do poszczególnych Kościołów - nie ukrywając różnicy zdań oraz nie bojąc się publicznie i ostro krytykować swoich adwersarzy w episkopacie.

Temperatura wzajemnej krytyki nie opadała przez wieki. Mniej więcej sto lat po sporze ariańskim, inna kwestia chrystologiczna poróżniła patriarchów Aleksandrii – Cyryla, i Konstantynopola - Nestoriusza. I oni pisali polemiczne listy. Cyryl, później ogłoszony świętym, potrafił tak skrytykować Nestoriusza, że ten rozpoczął jedną ze swoich odpowiedzi słowami: „Zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie w twoim zadziwiającym liście odpuszczam”. Korespondencja między Cyrylem a Nestoriuszem - choć formalnie były to listy osobiste - pomimo braku druku, internetu i innych mediów stała się na tyle publiczna, że w dużej mierze pomogła na Soborze Efeskim formułować ortodoksyjną doktrynę, a i dzisiaj możemy ją czytać.

Współczesne spory

Świadkami ostrych, a publicznych dyskusji pomiędzy biskupami możemy być i dzisiaj. Kard. Walter Brandmüller nie tylko był jednym z autorów tzw. Dubiów, czyli wątpliwości skierowanych do papieża Franciszka po adhortacji apostolskiej „Amoris Leatitia”. Kilka miesięcy temu opublikował w niemieckiej katolickiej gazecie krytyczną opinię na temat zaaprobowanego przez episkopat Niemiec dokumentu przygotowawczego tzw. Drogi Synodalnej. Argumentuje tam, że większość niemieckich biskupów popiera tendencje protestantyzacji katolicyzmu i osłabia strukturę hierarchiczną Kościoła. Główny architekt owej drogi synodalnej, kard. Reinhard Marx z Monachium był publicznie krytykowany przez kard. Gerharda Mullera. Ten ostatni zaś doświadczył takiej krytyki ze strony innych kardynałów: Oskara Maradiagi i Waltera Kaspera. Podobne publiczne dyskusje i wzajemna krytyka swoich działań zdarzały się także pomiędzy biskupami amerykańskimi, np. abp. Charlesem Chaputem z Filadelfii i kard. Blase'em Cupichem z Chicago.

Wzajemna krytyka biskupów dotyczyła i dotyczy spraw różnej wagi i ma różną temperaturę. Czasami chodzi o fundamentalne kwestie doktrynalne, czasami - o strategię duszpasterską albo o sposób zarządzania instytucją Kościoła. Bywa, że oceny brzmią delikatnie, bywa - że mają postać poważnych zarzutów - z oskarżeniem o herezję włącznie. Motywacja takich dyskusji także bywa różna. Czasami wydaje się, że w grę wchodzą osobiste ambicje i interesy, innym znów razem - że jest to przejaw szczerej walki o prawdę i najbardziej ewangeliczny (przynajmniej w mniemaniu uczestników sporu) sposób istnienia Kościoła.

Co gorszy, a co dobre

Być może w Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich walk na słowa pomiędzy biskupami. Czasy komunizmu minęły, ale prawdopodobnie wielu biskupów sądzi, że ujawnienie różnic, napięć i podziałów między nimi nadal zaszkodzi wizerunkowi Kościoła i może zgorszyć wiernych. Zaryzykowałbym jednak hipotezę, że wizerunkowi Kościoła bardziej szkodzi wyczuwana przez ludzi hipokryzja i udawanie jedności tam, gdzie jej nie ma. Gorszy zaś nie tyle spór pomiędzy hierarchami, co właśnie powszechne biskupie milczenie, gdy któryś z członków polskiego episkopatu powie albo zrobi coś głupiego lub złego.

Jeśli tak, to dobrze się stało, że list biskupa Janiaka przedostał się do opinii publicznej. Jeśli przyczyni się to do większej przejrzystości kościelnych instytucji - wszystkim to wyjdzie na dobre.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jednym z najbardziej popularnych wojskowych powiedzeń, było ujowo ale jednakowo.Obawiam się że to wojskowe powiedzenie, mogłoby ( niestety)służyć za motto naszego (mojego) Episkopatu. Ci panowie nie robią nic, albo prawie nic,by w Kościół tchnąć ożywczy podmuch życia. Dobrze że robi to za nich Duch Święty, a oni noszą tylko naręcza kwiatków podczas procesji. Skaldowie śpiewali kiedyś .."ludzie listy piszą..." Biskupi, jako widać też. A i dobrze, nich dobry Bóg im w tej posłudze, płynącej z serca błogosławi. Pewnikiem z tego urodzi się jakieś dobro, dla Kościoła, nie tylko dla biskupów.Co daj Panie Boże.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]