Reklama

Biskup, sekrety i klerykalizm

Biskup, sekrety i klerykalizm

16.06.2020
Czyta się kilka minut
Niektórzy hierarchowie mieli uważać, że jeśli abp Wojciech Polak zostanie delegatem episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży, jego funkcja prymasa nada sprawie pedofilii w Kościele zbyt dużą rangę.
Bp Edward Janiak / fot. MAREK BARCZYŃSKI / East News
Bp Edward Janiak / fot. MAREK BARCZYŃSKI / East News
W

W filmie „Zabawa w chowanego” Marek i Tomasz Sekielscy ujawnili, że w 2016 r. biskup Edward Janiak, mimo uzyskanej od rodziców ofiary informacji o przestępstwach podległego mu księdza, nie wszczął dochodzenia kanonicznego, a oskarżonemu duchownemu przydzielił funkcję kapelana szpitalnego, gdzie ten nadal miał dostęp do dzieci. Tym samym złamał kościelne przepisy. Po premierze filmu abp Wojciech Polak – delegat episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży –  oświadczył, że zwróci się do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania przeciwko bp. Janiakowi. Watykan zlecił poprowadzenie dochodzenia abp. Stanisławowi Gądeckiemu, metropolicie poznańskiemu.


Ks. Jacek Prusak po filmie „Zabawa w chowanego”: Jak Kościół bawi się ofiarami


Biskup Janiak – w ujawnionym przez „Gazetę Wyborczą” i Onet.pl liście do biskupów – oskarżył prymasa, że zamiast zajmować się ochroną dzieci i młodzieży w Kościele, „uderzył w biskupa diecezjalnego i wydał na niego wyrok”. A także o to, że „pomimo możliwości skonfrontowania informacji zawartych w filmie z krokami podjętymi przez diecezję kaliską nie chciał zapoznać się z dokumentacją”. Jego zdaniem, „tworzy [to] ogromne zamieszanie i uderza w wizerunek Kościoła”.

Episkopat: biskup Janiak się myli

Arcybiskup Polak odpowiedział na te zarzuty, przypominając przepisy zawarte w motu proprio papieża Franciszka „Vos estis lux mundi”. Zobowiązują one każdego księdza, który otrzyma wiarygodną informację o „działaniach lub zaniechaniach mających na celu zakłócenie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych”, do poinformowania o tym władzy kościelnej. „Tym bardziej jako delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, po zapoznaniu się z materiałem zawartym w filmie »Zabawa w chowanego«, nie mogłem milczeć lub pozostać bezczynny wobec przedstawionych faktów” – napisał prymas w oświadczeniu. Zauważył też, że „złożenie zawiadomienia nie rozstrzyga o winie i daje rzeczywistą szansę ks. bp. Edwardowi Janiakowi na przedstawienie argumentów w swojej obronie”.

Z kolei sekretarz episkopatu bp Artur Miziński zdementował podane przez bp. Janiaka informacje na temat obrad Konferencji Episkopatu Polski z 8 i 9 października 2019 r. Zdaniem biskupa kaliskiego większość biskupów była wówczas przeciwna powołaniu Fundacji św. Józefa. Została ona mimo to powołana – na wyraźne życzenie przewodniczącego episkopatu abp. Gądeckiego i tylko po to, by uniknąć „skompromitowania prymasa”, który już wcześniej podał informację o jej powołaniu i zarządzie, w którym znalazła się osoba świecka – Marta Titaniec. Zasugerował też, że prymas również wbrew woli większości biskupów został delegatem KEP.

W zwięzłym komunikacie bp Miziński pisze, że podczas 382. zebrania plenarnego KEP (12-14 marca 2019 r.) biskupi zdecydowaną większością głosów wybrali abp. Wojciecha Polaka na delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, a z kolei podczas 384. zebrania KEP (8-9 października 2019 r.), również większością głosów, zgodzili się na powołanie Fundacji św. Józefa.

Byle nie wyolbrzymiać

Do tego dementi sekretarza episkopatu warto dopowiedzieć kilka uwag. Z naszych informacji wynika, że podczas marcowego zebrania plenarnego kandydatura abp. Polaka na delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży rzeczywiście ważyła się do ostatniej chwili. Nie podważano jego kompetencji, natomiast silna opozycja uważała, że sprawowana przez abp. Polaka funkcja prymasa Polski nada zbyt dużą rangę sprawie pedofilii w Kościele polskim, jeśli to on zostanie delegatem.

To by oznaczało, że dla dużej części episkopatu traktowanie jako sprawy priorytetowej walki z nadużyciami seksualnymi wobec małoletnich w Kościele jest strategią szkodliwą, gdyż, zdaniem wielu biskupów, wyolbrzymia problem. Podobne stanowisko zajmują m.in. środowiska związane z mediami o. Tadeusza Rydzyka.

„Tygodnik” dowiedział się też, że pomysłodawcą powołania Fundacji św. Józefa był abp Gądecki. Statut i Radę fundacji bez większych trudności zatwierdzono na październikowym zebraniu KEP. Wówczas pojawiła się też informacja w Katolickiej Agencji Informacyjnej, że fundacją pokieruje zarząd złożony z Marty Titaniec, współinicjatorki Inicjatywy „Zranieni w Kościele”, oraz ks. dr. Tadeusza Michalika z diecezji tarnowskiej, zaangażowanego w działania na rzecz prewencji przed wykorzystaniem seksualnym. Z kolei na listopadowym zebraniu KEP zatwierdzono poprawki do statutu, rozszerzono skład rady oraz kilkukrotnie głosowano nad składem zarządu.

Myląc październikowe i listopadowe zebrania episkopatu i mówiąc o perturbacjach z fundacją, bp Janiak ma prawdopodobnie na myśli ten ostatni fakt.

Kultura klerykalna

Nasuwają się dwie uwagi. Z listu bp. Janiaka wynika, że jest on zaskoczony reakcją abp. Polaka („uderzył w biskupa diecezjalnego”). To wyraźny dowód klerykalnej mentalności, która uznaje biskupa za stojącego poza możliwością jakichkolwiek rozliczeń.

Druga uwaga dotyczy także mocnej wciąż „kultury klerykalnej”. Elementem ją współtworzącym jest brak transparentności działań kościelnej władzy. Właśnie dlatego obrady Konferencji Episkopatu Polski powinny być jawne.


Polecamy: Po stronie ofiar - specjalny serwis "TP" o sprawie wykorzystywania seksualnego, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Oczywiście trzeba było wepchnąć pięć groszy na temat klerykalizmu. Rozumiem że redaktorzy TP gdy nie piszą o klerykalizmie to nie spią po nocach

to cecha charakterystyczna wszystkich tych janopawłowych nominatów biskupich

Proszę zwrócić uwagę czytając Tygodnik, jak autorzy rozumieją klerykalizm i czy pisząc o nim chcą komuś dopiec, czy też raczej, aby pokazać, że czas zmienić myślenie o Kościele i naszej w nim roli.

Nie czuję potrzeby aby zajmować się Kościołem. Od tego są powołani przez Chrystusa kapłani i Biskupi

Kiedyś odczuwałem potrzebę zajmowania się Kościołem, ale teraz już nie. Zrozumiałem, że istnieje sam dla siebie a nie dla ludzi.

jako wierni również jesteśmy Kościołem i mamy na niego wpływ, a właściwie powinniśmy. Niestety taka postawa prowadzi do utrzymania klerykalizacji i wyżej opisanych problemów. Owszem kadra duchowna powołana jest do pewnych zadań, ale my świeccy też mamy swój udział i odpowiedzialności. Piszę to z perspektywy osoby, która działa przy jednym z kościołów rektoralnych i z mojej perspektywy i organizacji/struktury akurat tego kościoła wierni mają sporo do powiedzenia, a ksiądz-rektor jest otwarty na współpracę.

Kradzież, rozpowszechnianie i komentowanie przez media prywatnego listu Biskupa do drugiego Biskupa jest brakiem kultury i przestępstwem.

to nie są proszę Pana/i sprawy prywatne, ci biskupi zgarniają od nas co roku około 8 mld zł, angażują się otwarcie i publicznie w politykę, chcą mieć i mają wpływ na życie społeczne i ustawodawstwo w Polsce - w tej sytuacji, a zwłaszcza w kontekście afer pedofilskich w które biskupi sa wplątani zarzuty 'kradzieży' itepe są tak kuriozalne, że aż nieśmieszne

Nie piszę o czasach apostolskich i wstępnym formowaniu się hierarchii, ale już okrzepłym historycznym Kościele trwającym ponad półtora tysiąca lat. Uproszczony model był taki, biskupi na oficjalnych zjazdach formułują doktrynę, podają ludowi zestaw wierzeń, listę dogmatów, dopuszczalne formy kultu, a wierny lud ma obowiązek je przyjąć. Dla wierzących w Ducha Świętego i Jego realną obecność w Kościele katolickim będzie to tym co Bóg objawia Swojemu Kościołowi. Kościół katolicki na drugie imię ma Tradycja, a lud ma się modlić i ćwiczyć w cnocie posłuszeństwa (nie absolutnego, np kazus św. Franciszka czy wielu później kanonizowanych reformatorów). Po II Soborze Watykańskim sytuacja pozornie się rozmyła, podkreślana jest nowa ewangelizacja, apostolskość świeckich, charyzmaty D.Św, w teorii szeregowy wierny jest "żywą komórką w eklezjalnym ciele Kościoła", ale w praktyce Kościół zawsze patrzy w tylne lusterko i nie przeczy Tradycji.

Czyli po raz kolejny potwierdza się, że KK nie jest dla ludzi myślących, pytających i poszukujących. To co podaje się "na tacy" należy przyjąć za pewnik i nie zadawać "głupich" pytań. A tradycja? Gdyby Jezus narodził się w obecnych czasach na pewno chodziłby w portkach, i ... też by go ukrzyżowali. Może nie fizycznie, ale na pewno medialnie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]