Prąd będzie droższy przez prezydenta / rząd – niepotrzebne skreślić. Bez względu na to, co Państwo skreślą, rachunki i tak pójdą w górę. Odpowiedzialni są i rząd (nie tylko obecny), i prezydent (też nie tylko obecny).
Polityczne przepychanki wokół cen energii
Obecny rząd odpowiada za taki stan rzeczy, bo do ustawy o rozwoju lądowej energetyki wiatrowej pozwolił dokleić przepisy o zamrożeniu cen energii do końca 2025 r. Skąd w ustawie takie zapisy? Minister klimatu tłumaczyła to brakiem czasu przed przerwą wakacyjną w Sejmie. Bardziej prawdopodobne jednak, że chodziło o presję na prezydenta – zawetowanie ustawy miało go czynić winnym za podwyżkę cen energii.
Ponieważ Karol Nawrocki tę sklejkę zawetował, ta właśnie nuta wybrzmiała – premier grzmiał „o złej woli albo koszmarnej niekompetencji prezydenta”. Nawrocki wykonał jednak unik.
Złożył w Sejmie projekt ustawy z – jak twierdzi – „literalnie wyjętymi” z ustawy wiatrakowej przepisami o mrożeniu cen energii. Jego kancelaria odtrąbiła nawet „podpisanie projektu ustawy”, jakby już ona obowiązywała. A że droga do uchwalenia długa? W razie czego winna będzie większość parlamentarna.
Cena polskiej energetyki
Nie są to polityczne szachy, tylko podwórkowa przepychanka o to, kto ma większą łopatkę. Prawdziwy problem to nie tylko nasze rachunki do końca roku, ale też to, jak ceny energii będą się kształtować później. Bo bez rozbudowy wiatraków będą one po prostu wysokie. Za to odpowiadają wszyscy, którzy się do tego przyczynili, z Nawrockim włącznie.
Ten ostatni, wetując ustawę, powoływał się na „społeczne protesty”. Tyle że żadnych masowych protestów w tej sprawie nie było i nie ma, a sondaże pokazują, że większość Polaków popiera i zawetowaną ustawę, i rozwój lądowej energetyki wiatrowej. Mało tego, odrzucona ustawa przewidywała, że decydujący głos będą miały gminy – gdyby mieszkańcy rzeczywiście protestowali, wiatraków by nie stawiano.
Polska w ogonie Europy
Prezydent argumentował, że realną obniżkę cen energii zapewni rezygnacja z unijnego systemu handlu emisjami ETS. Nie wyjaśnił tylko, jak chce to osiągnąć, bo Polska sama nie zawiesi regulacji UE.
Mogłaby oczywiście zbudować w tej sprawie koalicję z innymi krajami, ale nikt takiej koalicji z nami nie chce, bo reszta wspólnoty od lat rzetelnie pracuje nad swoją transformacją (w 2024 r. źródła odnawialne stanowiły w Europie 47 proc. produkcji energii, a w Niemczech ponad 59 proc., u nas niespełna 27 proc. miksu, przy 57 proc. udziału węgla).
Na tle Unii jesteśmy najbardziej zapóźnieni. Dlaczego? Bo rząd / prezydent – niepotrzebne skreślić.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















