Reklama

W pogoni za utopią

W pogoni za utopią

07.12.2003
Czyta się kilka minut
Kim był Paul Gauguin, nikomu przypominać - mam nadzieję - nie trzeba. A kim była Flora Tristán? Z odpowiedzią na to pytanie będzie gorzej.
G

Gdy jednak wystukamy jej nazwisko w wyszukiwarce internetowej, pojawią się adresy mnóstwa różnojęzycznych stron. Dowiemy się z nich, że Flora Tristán, pisarka, socjalistka, obrończyni praw kobiet i prekursorka feminizmu, córka Francuzki i peruwiańskiego arystokraty, żyła w latach 1803-1844 (7 kwietnia minęło dwustulecie jej urodzin). Jej rodzice za sprawą wydarzeń historycznych stracili majątek, a osiemnastoletnia Flora wyszła za swego pracodawcę, grawera André Chazala. Małżeństwo było nieudane i Flora odeszła, zabierając dzieci, rozwodu jednak otrzymać nie mogła i przez kolejne lata uciekała przed prześladującym ją mężem, który trzykrotnie uprowadzał jej córkę Alinę. W końcu po postrzeleniu żony Chazal trafił do więzienia, Flora zaś, z pamiątką w postaci tkwiącej w ciele kuli, rozpoczęła działalność społeczną i pisarską. Wydała “Wędrówki pariaski" (zawierające m. in. relację z wyprawy do Peru, gdzie bezskutecznie szukała wsparcia u zamożnych krewnych ojca), oskarżycielski reportaż z Londynu i książkę propagującą ideę Jedności Robotniczej. Zmarła podczas podróży po Francji, podczas której - wciąż nękana przez policję - starała się zaszczepić swe idee robotnikom.

Co jednak łączy tych dwoje? Ano to, że wielki malarz był wnukiem Flory Tristán (urodzonym zresztą cztery lata po śmierci babki), synem wspomnianej Aliny. I jeszcze to, że Mario Vargas Llosa, sławny pisarz peruwiański, niedoszły prezydent swego kraju i od wielu lat żelazny kandydat do Nobla, poświęcił im obojgu swoją nową powieść.

Autor “Rozmowy w Katedrze" przyzwyczaił nas do kunsztownego łączenia fikcji i faktów, do budowania powieściowych światów na rusztowaniu autentycznych wydarzeń. Tak było w “Wojnie końca świata", opowiadającej o millenarystycznym powstaniu canudos w XIX-wiecznej Brazylii i jego kronikarzu Euclidesie da Cunha, tak było w niedawnym “Święcie kozła", gdzie analiza mechanizmów dyktatury dokonana została w oparciu o dzieje dominikańskiego tyrana Trujilla.

W “Raju tuż za rogiem" historia Flory przeplata się z historią jej wnuka. W kolejnych rozdziałach już to towarzyszymy Florze w jej ostatniej podróży, a słuchając toczącego się w jej umyśle dialogu (czy też może rozmowy narratora z bohaterką) poznajemy jej przeszłe życie; już to wraz z Gauguinem wędrujemy na wyspy Polinezji. Po pierwszym pobycie na Tahiti w latach 1891-1893, poświadczonym, prócz obrazów, tłumaczoną na polski książką “Noa Noa", malarz powrócił tam w roku 1895, by w osiem lat później umrzeć na Hiva Oa w archipelagu Markizów. W retrospekcjach wraca przeszłość: wczesne lata spędzone u rodziny w Peru, dokąd Aline i Clovis Gauguinowie uciekli z dziećmi przed politycznymi represjami (Clovis, dziennikarz republikański, zmarł na morzu przed dotarciem do Limy), praca marynarza, nieudane małżeństwo z Dunką Mette Gad, pierwsze próby artystyczne, malowanie w bretońskim Pont Aven i “wspomnienie szalonego Holendra": dramatyczny epizod, gdy na prośbę Theo van Gogha Paul przeniósł się do jego brata Vincenta do Arles.

Co, poza więzami krwi łączącymi bohaterów, uzasadnia splecenie tych dwóch życiorysów w jednej powieści? Powody są dosyć oczywiste: nonkonformizm i radykalizm Flory i Paula, odrzucenie przez nich społecznych konwencji i konwenansów, pościg za tytułowym rajem. Dla Flory jest nim świat wolny od nędzy, niesprawiedliwości i ucisku, który powstanie dzięki sojuszowi robotników i kobiet. Dla Paula ów raj znajduje się na Markizach, wśród ludzi żyjących w zgodzie z naturą, zachowujących “niewinną nagość, pogaństwo, zabawę i muzykę, uprawiający święte obrzędy, komunikatywną sztukę tatuażu, rytualny zbiorowy seks"...

Misja Flory, choć budzi podziw swą determinacją, ma zarazem rysy nieco groteskowe, a chory na syfilis malarz wegetuje na marginesie kolonialnej społeczności, realizacja zaś snu o Markizach będzie już ostatnim, bardzo krótkim rozdziałem jego biografii. I tam zresztą dopadnie go cywilizacja w osobach żandarma Claverie i biskupa Martina, i właśnie do biskupa należeć będzie ostatnie słowo. Pochowa malarza w miejscu przez siebie wybranym, na katolickim cmentarzu, mimo protestów zaprzyjaźnionego z Gauguinem pastora i mimo szczerego przekonania, że zmarły był “nieprzyjazny Panu Bogu i wszystkiemu, co przyzwoite na tej ziemi".

Wszystko to jednak zdaje się mało ważne wobec faktu, że Flora w skazanym na przegraną działaniu odnalazła sens swojej egzystencji, a Paul dzięki ucieczce na wyspy Oceanii rzeczywiście odmienił swoją sztukę. Szkicując w swej powieści panoramę utopijnych poszukiwań XIX wieku, Mario Vargas Llosa nie kryje sympatii dla swych bohaterów. Jakkolwiek szalone byłyby ich wybory, nie kładzie się jeszcze na nich cień złowrogiej utopii zinstytucjonalizowanej. A przez gęstą od faktów i postaci narrację przeziera pochwała jednostki zbuntowanej w imię ideału.

MARIO VARGAS LLOSA, “RAJ TUŻ ZA ROGIEM". Przeł. Danuta Rycerz. Poznań 2003, Dom Wydawniczy Rebis. Seria “Mistrzowie Literatury".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]