W marszu na całość!

Mój drogi Piołunie,
Czyta się kilka minut

pięciu biskupów zasiadło w Komitecie Honorowym marszu, który wkrótce poprowadzić ma jedynie słuszna partia. Marszu, który przez stolicę nadwiślańskiego kraju przeciągnie niczym patriotyczny huragan. Tym razem wicher historii dąć będzie w obronie demokracji i mediów, a przeciw wyborczym machlojkom, szwindlom i fałszerstwom. Nikt ich jeszcze wprawdzie nie udowodnił, ale dowody są dla sprzedajnych sędziów i płaczliwych bab. Prawdziwy heros i człek czynu drobiazgami głowy sobie nie zawraca, tylko rusza z posad bryłę świata.

Ale pięciu? Pięciu?! Tylko pięciu! To jest, Piołunie, katastrofa. To jest blamaż, z którego trudno się będzie przed Mrocznym Ojcem naszym, samym Szatanem i całym piekielnym Senatem wytłumaczyć. Mamy w tym pięknym kraju grubo ponad stu biskupów, licząc ordynariuszy, sufraganów i emerytów, a zaledwie pięciu znalazło się odważnych i prawych? Zresztą na razie jedynie w Komitecie zasiedli, autorytetem biskupim inicjatywę zbożną oświecili – czy jednak sami na pewno w tym marszu pomaszerują, hę? Jeżeli zaś pomaszerują, czy w pierwszym szeregu staną? Kulom się kłaniać nie będą? Czy okrzyki z rzeszą stugębną wzniosą aż ku niebu? Czy podchwycą hasło lekuchno kościelnym żargonem zalatujące, a mianowicie takie: „Jarosław, Polskę zbaw!”? Transparenty jakieś przyniosą? Z jakimże napisem? Prozą wyrażonym czy rymem? Częstochowskim czy trzynastozgłoskowcem? Feretron przytaszczą albo relikwiarz?

Ja od ludzi niczego wielkiego, drogi Piołunie, nie oczekuję. Jedynie ciut, ciut konsekwencji. Po co cisnąć po hamulcach, jak można, ba – warto iść na całość?

Dziwne nadeszły czasy, dziwne zaprawdę. Lat temu kilkadziesiąt, gdy o inną zgoła wolność szło, o delikwentów po więzieniach trzymanych, o idealistów skrytobójczo mordowanych i bezimiennie chowanych pod płotem, o chleb dla głodnych i godność dla wszystkich – jakoś się biskupi do demonstracji nie palili. A dziś... Może nie jest więc aż tak źle, jak by się na pierwszy rzut oka zdawało?

Bo, parafrazując Napoleona, wolę mieć pięć lwów niż stado baranów. Przecież szczypta soli smak cały zmienia, a mała nawet świeca w ciemności świeci...

Przyznając się jednak szczerze, niczym na spowiedzi, do perwersyjnych nieco skłonności, chciałbym w imieniu całego piekła prosić o potwierdzenie, czy na owym grudniowym marszu – jak tu i ówdzie słyszymy – pojawi się też... egzorcysta. Czcigodni marszu organizatorzy, my – słudzy ogoniaści i waszych ran całować niegodni – błagamy: nie jednego, nie trzech, lecz trzydziestu, trzystu, trzy tysiące egzorcystów w onym marszu na ulice wyprowadźcie! Jedynie marsz biskupów i egzorcystów może Polską wstrząsnąć, może Polskę obudzić i Polskę z odmętów zatracenia wydobyć!

A za rok, w czerwcu, znowu będzie przeklęte święto ku czci Kawałka Mąki z Wodą. Ale tym razem, drogi Piołunie, może nie będzie wcale tak źle? Jeżeli bowiem idea marszu biskupów i egzorcystów się przyjmie; jeżeli ziarno padnie na żyzny grunt i łanem wysokim obrodzi – nudne procesje z sypaniem kwiatków i czterema kiczowatymi ołtarzyskami zmienią się w przedwyborcze wiece. Zamiast monstrancji z białym Okruchem – zdjęcie odpowiedniego kandydata niesione pod baldachimem, w oparach kadzidła i czołobitności. A zamiast czterech stacji – cztery główne punkty wyborczego programu, żeby się jełopom w głowach uklepało. I żeby tym razem już we właściwym miejscu jeden tylko krzyżyk na karcie postawili, kartę zaś do urny, a nie do klozetu wrzucili. Czego Tobie, drogi Piołunie, sobie i całemu naszemu krajowi umęczonemu życzę – amen!


Twój kochający stryj Krętacz

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2014