Pożegnanie Adama Strzembosza: on naprawdę był pierwszym sędzią RP

Jeszcze kilka miesięcy temu parodiował go Andrzej Duda. Krytyka ze strony takiego autorytetu musiała uwierać prezydenta-prawnika.
Czyta się kilka minut
Profesor Adam Strzembosz. Warszawa, 15 listopada 2023 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News
Profesor Adam Strzembosz. Warszawa, 15 listopada 2023 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News

Wśród matek i ojców III RP miał zadanie trudne i niewdzięczne. W kraju, gdzie ponad prawo i procedury stawia się bombastyczny patriotyzm i „dobro narodu”, pojmowane wedle własnego widzimisię – budował niezawisły i rzetelny system sprawiedliwości. Pod koniec życia z klasą i odwagą stanął w jego obronie.

Adam Strzembosz: twarz ulicznych protestów, twarz Solidarności

To było haniebne i symboliczne zarazem. Cztery miesiące temu, w jednym z wywiadów odchodzący prezydent Andrzej Duda szyderczo parodiował sędziwego Adama Strzembosza. Nie ma wątpliwości, jak Bóg i historia osądzą, który z tych dwóch ludzi, zobligowanych do strzeżenia Konstytucji, powinien się wstydzić, a który – cieszyć ze spełnionego obowiązku.

Ale warto zauważyć, że tamten małostkowy wybuch nienawiści – paradoksalnie – potwierdził, jak wielkim autorytetem był prof. Strzembosz. To krytyka z jego właśnie strony boleśnie uwierała prezydenta Dudę. Nic dziwnego, skoro mowa o człowieku, którego nazywaliśmy Pierwszym Sędzią RP i sumieniem prawników.

Dziś pamiętany jest przede wszystkim z ulicznych protestów przeciwko dewastacji sądów i prokuratury przez Zjednoczoną Prawicę. Jak na świetnego prawnika przystało, mówił jasno i precyzyjnie, bez zbędnych emocji: „My, którzy reprezentujemy ponad tysiąc sędziów, zarejestrowanych w naszym związku, od dawna walczymy o tego rodzaju zmianę ustawy o ustroju sądów powszechnych, która zagwarantuje nam prawdziwy, rzeczywisty wymiar sprawiedliwości, zgodny z prawem i sumieniem; która uniemożliwi naciski na nas; która uniemożliwi wyprowadzanie z sądu bądź przesuwanie ludzi wartościowych”.

Nie, to nie słowa z niedawnych demonstracji. To fragment wystąpienia Adama Strzembosza, delegata na pierwszy Zjazd Solidarności, jesienią 1981 r. On w każdych okolicznościach stał tam, gdzie warto stać.

Chrześcijanin i prawnik

Urodzony w 1930 r., należał do pokolenia, które wojny doświadczyło, ale nie zdążyło na walkę z bronią w ręku. Nieraz powtarzał, że nigdy nie wykazywał się odwagą wojskową, ale odwaga cywilna nie pozwalała na obojętność. W 1980 r. – jako mało znany sędzia i pracownik Instytutu Badania Prawa Sądowego – podczas zebrania w Ministerstwie Sprawiedliwości ostro skrytykował realia PRL. Jak wspomniał: „Postanowiłem nie żałować sobie”. Gest sprzeciwu otworzył drogę do Solidarności, gdzie stał się jednym z kluczowych ekspertów. 

Gdy 13 grudnia 1981 r. szykował się do aresztowania, jego żona, która miała zostać sama z czwórką dzieci i bez oszczędności – powiedziała jedynie: „Żeby ci nie zabrakło odwagi”. Ostatecznie uniknął internowania ze względu na immunitet sędziowski, ale wkrótce stracił zatrudnienie.

Wypracowane podczas rewolucji Solidarności reformy – na większą, w pełni demokratyczną skalę – wcielał w życie po przełomie 1989 r. Odbudował autorytet Sądu Najwyższego jako pierwszy prezes, przewodniczył też Krajowej Radzie Sądownictwa.

W rozmowie dla „Tygodnika” w czerwcu 2017 r. na pytanie, co będzie z Polską, odpowiedział proroczo: „Zawsze byłem optymistą i nadal jestem. Problem w tym, że nie widać partii politycznej z nowym spojrzeniem na różne sprawy, wrażliwej społecznie, a jednocześnie przestrzegającej prawa. O profilu chadeckim, ale bez chrześcijaństwa w nazwie. Uznającej, że wartości płynące z Ewangelii są ważne, a zarazem nieplanującej moralności w wydaniu katolickim wpychać na siłę do przepisów prawa. Jeżeli wróci PO, które dostało nauczkę, może będzie mądrzejsze, ale mimo wszystko będzie to jajeczko częściowo nieświeże. A jeżeli duże wpływy zdobędą panowie w czarnych mundurkach, to chroń nas, Boże”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Adam Strzembosz, pierwszy sędzia RP