Piątek 31 stycznia. O godz. 10.30 Zbigniew Ziobro powinien już siedzieć przed komisją śledczą ds. Pegasusa, ale jeszcze kilka minut wcześniej udzielał wywiadu Michałowi Rachoniowi w Telewizji Republika. I właśnie tam, po typowym dla Ziobry show, były minister sprawiedliwości został zatrzymany przez policję i odstawiony do Sejmu. Transmitowały to na żywo liczne ekipy konkurencyjnych stacji oraz portali.
Zdobywająca coraz więcej widzów TV Republika była w centrum wydarzeń nie tylko z tej okazji. Kilka dni wcześniej, przed 33. finałem WOŚP wodziła rej w atakach na zbiórkę i jej organizatora, prowadząc akcję „Nie daję Owsiakowi, wspieram Republikę”. W jej efekcie Jerzy Owsiak podczas konferencji prasowej złożył zaskakujące oświadczenie: zagroził, że zerwie współpracę z każdym podmiotem, który zareklamuje się na antenie Republiki. Osiągnął częściowy efekt; niemal natychmiast wycofanie swoich reklam zapowiedziała sieć Lidl.
To spektakularne wydarzenie w rzeczywistości mogło jednak tylko pomóc Republice, zwiększając jej rozpoznawalność i pozycjonując ją na czele medialnej opozycji wobec aktualnej władzy. Szum wokół medium Sakiewicza pozwala mu się rozwijać, wpływać coraz bardziej na polityków prawicy oraz wygrywać walkę o widzów z bezpośrednią konkurencją – telewizją wPolsce24, która w formule telewizji naziemnej nadaje dopiero od września 2024 r.
Kto jest bliżej „rdzenia”
Obie prawicowe telewizje wypączkowały z koncernów medialnych związanych z konkretnymi środowiskami. Telewizja Republika to „dziecko” „Gazety Polskiej” i portalu Niezależna.pl. Z kolei twórcami telewizji wPolsce24 są bracia Jacek i Michał Karnowscy, właściciele portalu wPolityce.pl oraz tygodnika „Sieci”.
Obie konkurencyjne grupy są też kojarzone z PiS i solidarnie korzystały z finansowego wsparcia za rządów tego ugrupowania. Jednak bliższa „rdzenia” PiS była przez lata ekipa Sakiewicza, która ma dłuższą historię i większy dorobek – środowisko to istniało już za pierwszych rządów PiS w latach 2005-07, jest też powiązane kapitałowo ze spółką Srebrna. Sama zaś Telewizja Republika powstała i zaczęła nadawać w 2013 r.; początkowo była dostępna w internecie, a potem w sieciach kablowych.
Działające od 2010 r. media braci Karnowskich długo traktowane były nieufnie. Powstały dzięki wsparciu SKOK-ów i ich barona, senatora Grzegorza Biereckiego, przez pewien czas uznawanego przez Jarosława Kaczyńskiego za rywala. Stąd też Karnowskim przez lata bliżej było do tworzącego Solidarną Polskę środowiska Ziobry.
W ciągu ośmiu lat rządów PiS w latach 2015-23 obie grupy mogły jednak liczyć na reklamy państwowych firm oraz łatwy dostęp do pisowskich prominentów. Ostatnio szczegóły tego wsparcia ujawniła telewizja TVN24, informując, że z publicznych pieniędzy (spółek Skarbu Państwa, rządowych agencji i ministerstw) na media Sakiewicza poszło rzekomo aż 150 mln zł, w tym na samą Republikę ok. 35 mln. Szczegółów pomocy dla mediów braci Karnowskich nie znamy, ale była znacząca, umożliwiając im rozwój na bardzo trudnym rynku oraz ekskluzywne eventy. Dość napisać, że już w 2017 r., w dniu otwarcia internetowej telewizji wPolsce.pl, wywiadu Karnowskim udzieliła ówczesna premier Beata Szydło, a był on równocześnie transmitowany w TVP Info.
Kadrowe rewolucje
Związek z władzą miał jednak dla mediów Sakiewicza i Karnowskich swoją cenę. Były nią nieustanne kłopoty kadrowe – wielu dziennikarzy zasiliło po 2015 r. TVP i Polskie Radio, gdzie uprawiali nieustanną propagandę prorządową, kreując przy okazji obraz opozycji jako środowiska złożonego z aferzystów i zdrajców narodu. Po zmianie władzy nie mieli szans na pozostanie w mediach publicznych, ale do niszowych mediów szli bez większego przekonania o możliwym sukcesie.
Sytuacja zmieniła się po grudniu 2023 r., gdy obecna koalicja rządząca siłą odbiła media publiczne. Wówczas TV Republika, bezpośrednio transmitująca to, co działo się w gmachach TVP oraz PAP podczas krótkiej okupacji ze strony posłów PiS, z dnia na dzień zwiększyła gwałtownie oglądalność.
Stację zasilili wtedy sztandarowi dziennikarze „pisowskiej TVP” – Michał Rachoń, Danuta Holecka, Miłosz Kłeczek, Adrian Klarenbach, Jarosław Olechowski – gwarantując, że wielu widzów zgadzających się z przekazem poprzedniej władzy pójdzie ich śladem. Potem Republice pomogło zamieszanie z aresztowaniem posłów PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – wszystkie wydarzenia związane z ich epopeją stacja transmitowała na żywo.
Według pomiarów firmy Nielsen z czerwca 2024 r. (wtedy stacja zanotowała bezprecedensowy wzrost oglądalności) TV Republika wyprzedziła między innymi TVP Info, Polsat News i Wydarzenia 24, osiągając ponad 3-procentowy udział w segmencie kanałów informacyjnych. Oznaczało to prawie 4000 proc. wzrostu oglądalności w ciągu roku. Najbardziej zdumiewający był nagły przypływ widzów od razu po przejęciu TVP przez obecną ekipę – nic takiego nie zdarzyło się dotąd na polskim rynku medialnym.
– Przez osiem lat rządów PiS TVP wychowała sobie publiczność karmiącą się negatywnymi emocjami – tłumaczy medioznawca prof. Maciej Mrozowski. – I była to naprawdę wierna widownia, której nagle odebrano ulubione medium. Ponieważ Republika bardzo szybko przejęła twarze, programy i stylistykę TVP Jacka Kurskiego, stała się dla tych widzów TVP-bis.
Sukces Republiki oparty był o strategię jednostronnych, emocjonalnych słów i obrazów, z których łatwo wyczytać, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. To bardzo spójny świat, łatwy do przełknięcia dla widza i z czasem oczekiwany przez niego. Jeśli zaczyna być niuansowany różnymi odcieniami szarości, traci siłę i popularność. Oglądający chcą, by dostarczać im znanego już „narkotyku”, najlepiej w jeszcze większej dawce.
Zjawisko to jest jednym z efektów rozwoju mediów społecznościowych i obecnego w nim – jak tłumaczy prof. Mrozowski – efektu odhamowania, czyli zatarcia granic właściwych ludziom w kontaktach twarzą w twarz, oraz świadomości, że nie grozi za to żadna sankcja. – Takie skrajne media odnajdują się dobrze w panującej u nas polaryzacji i jeszcze ją napędzają. Środek zaś jest w trudnej sytuacji i to stanowi dramat wszystkich mediów, które usiłują być umiarkowane i ważyć racje – ocenia Mrozowski.
Niezwykle istotne znaczenie dla pozycji Republiki miało to, że w czerwcu 2024 r. otrzymała od KRRiT (kierowanej przez nominata poprzedniej władzy Macieja Świrskiego) koncesję na naziemnym multipleksie. Analogiczną koncesję otrzymali też Karnowscy dla swojej stacji wPolsce24.
„Walczcie fair”
Ci ostatni byli na starcie w gorszej sytuacji, bo gdy we wrześniu ubiegłego roku wystartowali z ogólnodostępną telewizją wPolsce24, większość widzów TVP Jacka Kurskiego oglądało już stację Sakiewicza. Tym niemniej uruchomienie nowego projektu Karnowskich zaostrzyło rywalizację między oboma koncernami o rząd dusz prawicowych widzów. U Karnowskich pojawili się znani dobrze z czasów pisowskiej TVP Michał Adamczyk, Magdalena Ogórek, Jacek Łęski, Samuel Pereira i Marta Kielczyk.
Głośna stała się sytuacja, jaka miała miejsce w listopadzie, gdy PiS wsparł kandydaturę Karola Nawrockiego na prezydenta. Najpierw pojechał on na wywiad do Republiki, a potem miał się pojawić w siedzibie wPolsce24. Jednak rozmowę w stacji Sakiewicza znacznie przedłużono, by nie mógł już zdążyć na godzinę wyznaczoną u konkurencji.
Szef Republiki nie szczędzi też publicznie złośliwości Karnowskim: „Życzymy każdemu, kto próbuje – nawet jeżeli ma niedużą szansę – sukcesu. Niech próbują, każdy ma prawo. Zdaje się, że w różnych miejscach nie ukrywają, że zazdroszczą sukcesu Republiki, więc będą próbowali wchodzić w nasze buty. A to też świadczy o mierze naszego sukcesu” – mówił „Pressowi” Sakiewicz.
Wzajemne podszczypywanie stało się codziennością. Ostatnio Michał Karnowski skrytykował na portalu X Republikę za to, że nie potrafi przyznać, iż niektóre jej newsy są de facto kopiami ustaleń dziennikarzy wPolsce24. „Dajcie sobie spokój z marzeniami o zabiciu nas, zaakceptujcie realny pluralizm, walczcie fair” – pisał.
Dziś wPolsce24 jest wciąż telewizją biedniejszą od konkurencji, a dziennikarze wykonują tam sporo czynności wykraczających poza zakres umowy. Stacja ma też tylko jedno studio – czasem w dużym tempie trzeba w nim zmieniać scenografię. Raz w tygodniu, na program „Strefa starcia” Adamczyka, wynajmowane jest większe studio ZPR.
Tymczasem Republika przeżywa swój „gwiezdny czas”. Przeniosła się do słynnego błękitnego wieżowca na placu Bankowym, gdzie buduje nowoczesne studio. Wreszcie też regularnie płaci dziennikarzom i są to pensje wyższe niż u Karnowskich.
Sakiewicz ma swoje plany
Czy obie stacje czymś się różnią? Według dziennikarzy związanych z wPolsce24 Karnowscy mieli robić telewizję mniej agresywną, bardziej merytoryczną. Potem wyszło im z badań, że jednak trzeba ostrzej i teraz również radykalizują przekaz, by nadążyć za Sakiewiczem. Ten zaś nie przebiera w środkach. Gdy w ubiegłym tygodniu prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski poinformował, iż złożył zawiadomienie do prokuratury na premiera Donalda Tuska i członków rządu, zarzucając im niszczenie konstytucyjnych organów państwa, Telewizja Republika natychmiast rozpoczęła kampanię, wedle której w Polsce trwa już zamach stanu. Wywołało to liczne telefony od zaniepokojonych widzów, ale także kolejny pik oglądalności.
Interesujący jest klucz, według którego jedni dziennikarze TVP trafili do Karnowskich, a inni do Sakiewicza. Zdaniem naszych rozmówców znaczenie miały wojenki z „epoki Kurskiego”, np. konflikt Danuty Holeckiej z Michałem Adamczykiem i Marcinem Tulickim, w wyniku którego nie bardzo mogli pracować razem. Stąd też Holecka (wraz z Olechowskim, Klarenbachem i Kłeczkiem) trafiła do Republiki, z kolei Adamczyk i Tulicki – do wPolsce24.
Niezwykle ciekawe są też obecne, polityczne meandry obu stacji. Choć Ziobrze i Suwerennej Polsce zawsze było bliżej do mediów braci Karnowskich, to na swoje show wybrał popularniejszą Republikę. Z kolei Kaczyński, gdy startowała telewizja wPolsce24, w wywiadzie udzielonym Adamczykowi powiedział: „Podoba mi się, że jest konkurencja w naszym gronie. To, że są dwie stacje, to szansa na to, że liczba ludzi, którzy będą słyszeć prawdę, będzie większa. Są różne wrażliwości, różnego rodzaju poziomy odbioru, poziomy intelektualne i tutaj też trzeba to brać pod uwagę” – mówił.
Jednak od tamtego czasu stosunki z Republiką mocno się popsuły, gdyż Kaczyński zdał sobie sprawę, że powoli staje się klientem Sakiewicza, a nie odwrotnie. Pewność siebie Sakiewicza (oraz jego przekonanie o tym, że właśnie dzięki niemu prawica ma tak dobre notowania po roku od utraty władzy) jest tak duża, że szeregowi posłowie PiS zaczęli dostawać sygnały, iż jeśli będą chodzić do studia wPolsce24, to nie będą mogli liczyć na zaproszenia z Republiki. To zaś może wpłynąć na ich popularność w elektoracie.
Od polityków PiS można usłyszeć (by nie narazić się Sakiewiczowi, proszą o anonimowość), że Kaczyński bardzo nieufnie patrzy dziś na poczynania szefa Republiki. – Prezes uważa, że Sakiewicz gra na siebie, na Czarnka i na zmianę pokoleniową w partii. Nie chodzi więc do Republiki, a ostatni raz udzielił wywiadu Holeckiej podczas październikowej konwencji w Przysusze – mówi poseł PiS.
Otoczenie Kaczyńskiego miało nawet próbować wstrzymać na jakiś czas koncesję dla Republiki, by Sakiewiczowi utrzeć nosa. Jednak polityczne wpływy tego ostatniego w KRRiT okazały się zbyt duże, a poza tym ciężko byłoby te niuanse wyjaśnić własnym wyborcom. Trzeba byłoby przyznać się do wewnętrznego konfliktu w środowisku.
Wojna o pieniądze elektoratu
Mimo prób skrywania problemu, iskrzenie widać gołym okiem. Gdy 30 sierpnia 2024 r. na konferencji prasowej Kaczyński apelował o finansowe wsparcie dla PiS, pozbawionego subwencji przez PKW, Republika jako jedyna telewizja informacyjna nie transmitowała tego wydarzenia, tylko spotkanie klubów „Gazety Polskiej” w Sulejowie, na którym gościli Przemysław Czarnek, Jacek Sasin i Daniel Obajtek. Apelowano na nim o wsparcie nie dla PiS, ale dla stacji, co skłoniło posłankę PiS i członkinię Rady Mediów Narodowych Joannę Lichocką, przed laty związaną z Republiką, do głośnego protestu na antenie. Zarzuciła ona Republice egoistyczne działania na własną rzecz kosztem PiS, jednak trafiła na kontrę prowadzącego program Klarenbacha, po czym do sprawy odniósł się też Sakiewicz, nazywając słowa Lichockiej nietaktem, a o Republice mówiąc w znamienny sposób: „Jeśli ktoś nie potrafi docenić tego skarbu, to jest po prostu niewiarygodnie głupi”.
Z drugiej strony, ogromna popularność Republiki sprawia, że stała się ogromnym problemem dla obecnie rządzących, podobnym do tego, jakim TVN24 była dla PiS w latach 2015-23. Tak ważnego oręża Kaczyński nie może stracić, a w obecnej sytuacji, gdy nie może już karmić Sakiewicza pieniędzmi, nie ma go również czym zastraszyć.
Lider PiS musi uważać z krytyką zwłaszcza teraz, gdy po aferze z Owsiakiem po stronie rządowej pojawiły się głosy twierdzące, że istnieją podstawy do odebrania Republice koncesji (skandaliczny przekaz, podejrzenia o przywłaszczenie pomocy publicznej). Sugerował to wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, jednak dziś taka operacja jest nierealna z uwagi na skład KRRiT, w większości pisowski.
Tymczasem oglądalność Republiki jest od miesięcy lepsza niż np. TVP Info, znajdującej się, jak wszystkie media publiczne, cały czas w stanie likwidacji. Co prawda koalicja rządząca ma już większość w RMN, wciąż władnej zmieniać władze mediów publicznych, ale by to uczynić, należałoby najpierw cofnąć stan likwidacji. A do tego nie kwapi się Donald Tusk, bojąc się przepychanek z koalicjantami o podział medialnego tortu.
Wiele dziś wskazuje na to, że na razie Republika czy wPolsce24 nie będą musiały spodziewać się poważnej konkurencji ze strony mediów publicznych. – Mamy czasy triumfu postprawdy. Tu nie chodzi nawet o to, że postprawda jest kłamstwem, ale o to, że liczą się nie fakty, tylko opinie o nich i związane z tym emocje. Im bardziej wyraziste, tym bardziej zauważane. To jest zmiana cywilizacyjna, której się nie powstrzyma. Na tej fali Republika będzie płynąć – uważa prof. Mrozowski.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















