W koalicji trzeszczy. Czy PO oprze się pokusie kanibalizacji mniejszych partnerów?

Kampania prezydencka, w której rywalizuje troje kandydatów reprezentujących władzę, źle wpływa na jakość rządzenia.
Czyta się kilka minut
Kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi. Marzec, 2025 r. // Fot. Zofia Bazak / East News
Kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi. Marzec, 2025 r. // Fot. Zofia Bazak / East News

Od wroga gorszy jest śmiertelny wróg. A od śmiertelnego wroga? Koalicjant. To znane powiedzenie okazuje się prawdziwe zwłaszcza w okresach kampanii wyborczych – gdy partnerzy koalicyjni rywalizują ze sobą, tak jak w tegorocznych wyborach prezydenckich.

Kampania prezydencka, w ramach której trzej partnerzy wystawiają swoich kandydatów, już odcisnęła piętno na koalicyjnej współpracy. Sprzeciw lewicy wobec obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, żądanie likwidacji Funduszu Kościelnego, sprawa podatku cyfrowego – te wszystkie spory ostatnich dni mają swój kampanijny kontekst. Tak jak – do pewnego stopnia – medialne doniesienia o niewłaściwych zachowaniach koalicyjnych wiceministrów, Zbigniewa Ziejewskiego czy Andrzeja Szejny.

Najbardziej widoczny skutek sporu to brak możliwości przeforsowania przez rząd Tuska wielu pomysłów. Pozornie to słabość. Jednak doświadczenia okresu po roku 2015, gdy PiS dysponowało samodzielną większością i mogło bezkarnie wdrażać w życie wszelkie pomysły, włącznie z destrukcyjnymi dla demokracji, pozwala na taki koalicyjny imposybilizm spojrzeć także jak na wartość. I lepsze odzwierciedlenie złożonych społecznie interesów.

W koalicyjnych sporach niebezpieczniejsze jest coś innego. Logika takich konfliktów, zwłaszcza w koalicjach składających się z trzech podmiotów, i z jednym dominującym, prowadzi w nieunikniony sposób do sytuacji, w której dwaj słabsi są rozgrywani przez silniejszego. Stają się przez to coraz słabsi, a większy podmiot silniejszy. Ma to również miejsce w układzie Koalicja Obywatelska–Trzecia Droga–Lewica.

Co więcej: jeśli w wyborach prezydenckich Szymon Hołownia i Magdalena Biejat otrzymają śladowe poparcie, do pełnej kanibalizacji mniejszych partnerów przez PO zostanie już tylko krok. A to z kolei wzmocni duopol na scenie politycznej, który, co wskazuje doświadczenie ostatnich 20 lat, nie służy demokracji, bo eskaluje społeczne podziały. Poza tym od duopolu jest zawsze bliżej do autokracji. Bo jeden z antagonistów może nie oprzeć się pokusie próby trwałego wyeliminowania rywala.

Klucz do rozwiązania problemu ma przede wszystkim dominujący koalicjant, jeśli będzie potrafił mądrze się samoograniczyć. Co oczywiście nie jest łatwe, a nie niemożliwe, jak wskazuje przykład z kampanii w 2023 roku. Gdy wezwanie Donalda Tuska do głosowania na inne opozycyjne listy posłużyło wszystkim.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wartość koalicyjna