Na czym polega fenomen Sławomira Mentzena, kandydata Konfederacji na prezydenta?

Sławomir Mentzen posiada cechy, które powinny go wykluczać z poważnej polityki i nie dawać mu szans w wyścigu prezydenckim. Tymczasem właśnie one stoją za obecnymi sukcesami sondażowymi kandydata Konfederacji.
Czyta się kilka minut
Sławomir Mentzen podczas spotkania z mieszkańcami Węgrowa. 19 marca 2025 r. // Fot. Rafał Szczepankowski / Agencja Wyborcza.pl
Sławomir Mentzen podczas spotkania z mieszkańcami Węgrowa. 19 marca 2025 r. // Fot. Rafał Szczepankowski / Agencja Wyborcza.pl

Wtorek, 18 marca. Rozmowa z Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim trwa około godziny. Po jej zakończeniu Mentzen spotyka się z dziennikarzami na zaimprowizowanej konferencji prasowej; chce zapewne po części odeprzeć zarzuty o unikanie mediów, a także podjąć walkę z setkami memów, które ukazują, jak w biegu opuszcza niemal każde ze swych spotkań wyborczych. Teoretycznie po to, by zdążyć na następne, których codziennie ma kilka. Podejrzliwi twierdzą jednak, że to tak naprawdę ucieczka przed niewygodnymi pytaniami ze strony dziennikarzy oraz bliskimi spotkaniami z konkretnymi wyborcami, podczas których Mentzen czuje się zaskakująco mało swobodnie. Zupełnie inaczej niż na estradzie.

Tym razem jest inaczej. Cierpliwie rozmawia z indagującymi go przechodniami i pozuje z nimi do zdjęć. Sama konferencja też jest nietypowa. Kandydat Konfederacji wdaje się w potyczkę słowną z dziennikarką TVP, usiłującą wydobyć od niego deklarację, że słynna „piątka Mentzena”, czyli program z kampanii do Sejmu w 2019 r. (Polska bez Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej), jest nadal aktualna. Mentzen nie chce jasno odpowiedzieć, zarzuca dziennikarce, że pyta o rzeczy niewłaściwe.

Wypada to źle, a w sieci natychmiast pojawiają się komentarze, iż znów poległ w sytuacji wymagającej improwizacji. Jego najbliższy współpracownik Przemysław Wipler ma jednak inne zdanie. – To świadoma strategia. Donald Trump również ostro podchodzi do dziennikarzy, którzy stawiają mu pytania z nieprawdziwymi tezami. Trudno jest zareagować inaczej, gdy ktoś chce cię zmusić, byś po raz setny tłumaczył się ze spraw dawno wytłumaczonych. Jeśli dziennikarka propagandowej, rządowej telewizji, pracująca de facto dla Rafała Trzaskowskiego, zachowuje się w tak prowokacyjny sposób, to ja wierzę, że ludzie są na tyle mądrzy, iż postawę Mentzena zrozumieją – mówi.

To nie jest happening

Sytuacja ta obrazuje zmianę, jaka zaszła od czasu, gdy Mentzen wszedł do polityki. Kilka lat temu, gdy funkcjonował w ramach niszowej, antysystemowej partyjki, mógł sobie pozwolić na niepoprawne politycznie hasła – miał niewiele do stracenia, a wiele do zyskania – głównie rozgłos. Teraz, gdy już trafił do pierwszej ligi i pojawiła się przed nim realna szansa wejścia do drugiej tury wyborów prezydenckich, musi spoważnieć, czyli m.in. unikać kontrowersyjnych, czy wręcz niemądrych pomysłów jak „piątka Mentzena”.

Inne niż kiedyś są też jego wywiady w tradycyjnych mediach i kanałach internetowych. Stara się prezentować w nich jak państwowiec i mąż stanu, mający przemyślaną koncepcję prezydentury. W Radiu Zet mówił na przykład o swoim oryginalnym pomyśle, jak obejść ograniczone w polskiej rzeczywistości ustrojowej kompetencje głowy państwa. Zapowiedział, że zamierza bardzo często, nawet raz w tygodniu zwoływać Radę Gabinetową, pytać ministrów o najnowsze plany legislacyjne i z góry zapowiadać, co podpisze, a czego nie. W ten sposób ma oddziaływać na politykę rządu.

Cała strategia Mentzena wygląda inaczej niż nieustanny happening polityczny, uprawiany w poprzednich jego politycznych startach. Dziś jawi się jako kandydat poważny, wyborcom przedstawił np. swoją żonę Agnieszkę i dwie małe córeczki, dotąd niepokazywane publiczne. Zresztą, sama inauguracja kampanii 31 sierpnia 2024 r., czyli na niemal rok przed datą zaprzysiężenia nowego prezydenta, była czymś, co się dotąd nie zdarzało. We wrześniu ub. roku zaczął objeżdżać kraj, a jego ambicją stało się dotarcie do wszystkich powiatów. Ambitny plan okazał się sukcesem – liczba uczestników spotkań rośnie niemal w postępie geometrycznym, choć na każdym „w menu” jest to samo: uproszczenie podatków, silna armia, odrzucenie Zielonego Ładu, sprzeciw wobec Paktu Migracyjnego, a zwłaszcza przyjmowania migrantów ekonomicznych z Azji i Afryki. Mentzen za każdym razem powtarza, że w państwach, do których wpuszczono tłumy ludzi z krajów „obcych kulturowo”, zwiększyła się liczba gwałtów.

Pojawia się też oczywiście kwestia ukraińska, ale nie tylko w postaci niechęci do uchodźców korzystających z polskich programów socjalnych, ale też praktyczne rozwiązania, np. postulat, by prywatne firmy produkowały amunicję i broń, mogącą wypełnić braki związane z wojną na wschodzie, i znieść tym samym znienawidzony przez Konfederatów monopol państwa.

Kantor, kancelaria, browar, internet

Sławomir Mentzen urodził się w 1986 r. w rodzinie toruńskich matematyków. Ukończył prestiżowe, znane w całym kraju Liceum Akademickie, a potem ekonomię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, zwieńczoną doktoratem na temat długu publicznego. Ma także licencjat z fizyki teoretycznej.

Pierwszym biznesem późniejszego lidera Konfederacji był kantor wymiany walut, kolejnym: sklep myśliwski z bronią. Broń to zresztą jedna z jego pasji; w wywiadach przyznaje, że jest zwolennikiem posiadania jej w domu przez każdego Polaka.

Główną działalnością Mentzena stało się jednak doradztwo podatkowe. Prowadzi je od 12 lat, a od czterech jest właścicielem kancelarii mającej swe oddziały w Warszawie, Toruniu i Gdańsku. Osobną pasją jest produkcja kraftowego piwa, które sprzedaje m.in. poprzez pub na Rynku Staromiejskim w Toruniu – zasłynął on głównie wywieszoną przy wejściu listą polityków, których barmani nie obsłużą. Są na niej fotograficzne wizerunki całej plejady ważnych w Polsce postaci: od Mariusza Błaszczaka i Zbigniewa Ziobry, po Roberta Biedronia i Adriana Zandberga.

Antoni Dudek // Fot. Albert Zawada / PAP

– W książce „O dwóch takich, co podzieliły Polskę” piszę o roli internetu i podaję Mentzena jako przykład polityka, którego nie ma w żadnych stacjach telewizyjnych, a mimo to jest coraz bardziej znany – opowiada prof. Antoni Dudek, który niedawno gościł polityka na swoim kanale YouTube.

To fakt, Mentzen rzadko bywa w tradycyjnych mediach. Jego popularność rozlewa się zupełnie innymi kanałami, głównie tymi, na których znaleźć można młodzież. Według analiz Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z lutego 2025 r., w grupach wiekowych 18-29 oraz 30-39 Mentzen zbiera ok. połowy wszystkich głosów. Zresztą, już w 2021 r., gdy Krzysztof Stanowski – dziś rywal w wyborach prezydenckich – zapraszał go do audycji w Kanale Sportowym, mówił o nim „król internetu”. Gdyby decyzje o tym, kto rządzi, zapadały na Instagramie czy TikToku, Mentzen już dawno byłby prezydentem. Zasięgami wprost bije na głowę konkurentów.

Piątka do kosza

Początkiem politycznej kariery Mentzena było jego wejście do zarządu partii KORWiN w 2017 r. – Nie musiał mozolnie przebijać się przez struktury. Był jedynym doktorem ekonomii w całym towarzystwie i Janusz Korwin-Mikke wciągnął go szybko do zarządu – przyznaje były poseł Konfederacji i polityk partii KORWiN Artur Dziambor.

Sam Mentzen ponad rok temu twierdził w rozmowie z Robertem Mazurkiem na Kanale Zero, że polityką zajął się dlatego, by coś zmienić. Mówił, że odniósł sukces w biznesie, ma pieniądze. Może kupić samochód, jaki chce, dom – też jaki chce, a dzieci chodzą do najlepszych szkół. Twierdził jednak, że ma poczucie misji. Zacytował w tym kontekście Steve’a Jobsa: „Ludzie wystarczająco szaleni, żeby wierzyć w to, że zmienią świat, naprawdę ten świat zmieniają”.

Początkowo w polityce nie odnosił oszałamiających sukcesów. W 2018 r. był kandydatem na prezydenta rodzinnego Torunia, ale uzyskał ledwie 3-procentowe poparcie. Rok później, gdy startował do Sejmu z list Konfederacji, współtworzonej przez partię KORWiN, zdobył już 15 tys. głosów, ale do Sejmu też się nie dostał. Zaistniał jednak mocno, mówiąc o słynnej „piątce Mentzena”. Wtedy też zaprezentował „sto ustaw”, zakładających m.in. przywrócenie kary śmierci, więzienie za aborcję (także po gwałcie) czy przywrócenie kar cielesnych dla dzieci.

Dziś projektów tych ustaw nie sposób nigdzie znaleźć, ale Mentzen dystansował się od nich już w kampanii w 2023 r. We wspomnianej rozmowie na Kanale Zero przyznał, że formułowanie radykalnych haseł było celowym zabiegiem, by zostać zauważonym. – Polityki nie da się robić bez populizmu – stwierdził Mentzen, tłumacząc w ten sposób swoje ówczesne antysemickie i homofobiczne poglądy. Na dobrą sprawę do dziś nikt nie wie, czy kłamał wtedy, czy maskuje się teraz, wiedząc, że z takim przekazem nie zyska głosów większości Polek i Polaków.

Jego skuteczność w walce o wielkie cele będzie można ocenić dopiero w maju, ale na pewno mniejsze szczyty zdobywać już umie. Chodzi tu nie tylko o przebicie sondażowej bariery 20 proc. i deptanie po piętach „obywatelskiemu” kandydatowi PiS Karolowi Nawrockiemu. W politycznych bojach sukcesy odnosił niemal od samego początku, jeszcze za formalnego przywództwa Janusza Korwin-Mikkego w partii. Już wtedy miał duże wpływy – doprowadził do odejścia z Konfederacji posłów Artura Dziambora, Jakuba Kuleszy i Dobromira Sośnierza.

O okolicznościach zdarzeń sprzed trzech lat opowiada Dziambor. – Sławek miał od dawna plan startu na prezydenta w 2025 r., a ja mu w tym przeszkadzałem, ponieważ w 2020 r. wygrałem wewnątrzpartyjne wybory w KORWiN-ie, a w całej Konfederacji miałem trzeci wynik – mówi były poseł. – Od tamtego czasu robił, co mógł, żeby środowisko się ode mnie odwróciło. Był skuteczny, choć robił to metodami putinowskimi.

Prorosyjskie wypowiedzi Korwin-Mikkego były zresztą bezpośrednim powodem odejścia Dziambora z partii. Sam Korwin zrezygnował z przywództwa w październiku 2022 r., a zastąpił go właśnie Mentzen. Wkrótce partia zmieniła też nazwę na Nowa Nadzieja. – Mianowanie Mentzena następcą było największym błędem personalnym Korwina – uważa dziś Dziambor. – Mówiłem mu, że jeśli pozwoli Sławkowi przejąć partię, to nie zostanie honorowym prezesem, któremu stawiać się będzie pomniki, tylko będzie następny do odstrzelania. I tak się stało.

Polityk w spektrum

Były poseł mówiąc o osobowości Mentzena nawiązuje do jego trudności w relacjach interpersonalnych. – W jednym z wywiadów Sławek przyznał, że orzeczono u niego zespół Aspergera. Rozbroił w ten sposób bombę, która w pewnym momencie mogła eksplodować. Jego środowisko to akceptuje, bo Korwin był taki sam. Tym ludziom imponowało, że nie rozczula się nad płaczącymi sierotami – wspomina Dziambor.

Zespół Aspergera to zestaw cech ze spektrum autyzmu, objawiający się m.in. niską zdolnością do odczuwania empatii, trudnościami w nawiązywaniu bliskich relacji i w ogóle interakcji z ludźmi, a także brak zdolności do rozumienia metafor, czy też słaba zdolność do zachowań spontanicznych oraz szybkich, celnych ripost. – W polityce kariery robią ekstrawertycy, krzyczący nieustannie na siebie. Jednak ani Kaczyński, ani Tusk tacy nie są. Mentzen trochę ich w tym przypomina, z tym, że jest dużo bardziej wycofany. To może doprowadzić do katastrofy, jeśli zdarzy mu się „zawieszenie” np. podczas debaty telewizyjnej – ocenia prof. Dudek. Z drugiej strony, jeśli Mentzen wejdzie do drugiej tury, będzie dla Trzaskowskiego trudniejszym przeciwnikiem niż kandydat PiS. – Jest inteligentniejszy od Nawrockiego, ma większą wiedzę ogólną i nie daje się łatwo sprowokować – mówi historyk.

W wyborach 15 października 2023 r. Mentzen zdobył upragniony mandat poselski, ale musiał kandydować z Warszawy, z rodzinnego Torunia nie miał szans. W Sejmie nie był dotychczas zbyt aktywny, co mógł tłumaczyć tym, że mandat łączył z działalnością gospodarczą. Wszystko zmieniło się jesienią 2024 r., gdy rozpoczął kampanię. Od tego momentu co prawda w Sejmie bywa gościem, ale zwykle na początku każdego posiedzenia wbiega na mównicę i zgłasza jakąś propozycję, żeby zwrócić na siebie uwagę (tak było z pomysłem sejmowej uchwały gwarantującej, że Polska nie wyśle żołnierzy na Ukrainę). Zazwyczaj chwilę potem opuszcza salę obrad Sejmu i rusza w kampanijną trasę. Bardzo często nie ma go podczas głosowań.

Samo wystawienie Mentzena jako kandydata na prezydenta dowodzi, jak szybko potrafił zbudować silną pozycję w swym środowisku. Wbrew temu, co postulował Krzysztof Bosak, w Konfederacji nie przeprowadzono prawyborów, jak poprzednio – w 2020 r. Oparto się bardziej na internetowym potencjale poszczególnych kandydatów, a tu zdecydowanie brylował Mentzen. Istnieje jednak teoria, wedle której Bosak chciał dać się „wystrzelać” szefowi Nowej Nadziei, by samemu dopiero za pięć lat, gdy przyjdzie prawdziwy czas Konfederacji, stanąć w szranki. Nie wiadomo, na ile ta teza jest prawdziwa, ale na pewno Mentzen świetnie wykorzystał swą szansę. Raczej nie poniesie w wyborach klęski, która przekreślałaby jego karierę w przyszłości.

Czy dogoni Nawrockiego

Sukcesy sondażowe Mentzena są największą niespodzianką trwającej obecnie kampanii. Niemal dogonił Karola Nawrockiego i wręcz zdystansował Szymona Hołownię. Ale o ile ten pierwszy raczej stara się kokietować elektorat Konfederacji, a samego kandydata dyplomatycznie oszczędzać, to marszałek Sejmu niemal nieustannie atakuje Mentzena. Momentami wygląda to tak, jakby głównym elementem programu Hołowni była obrona Polski przed nominatem Konfederacji.

Marszałkowi wtórują politycy Polski 2050. Najgłośniej zrobił to dotychczas poseł Sławomir Ćwik, który zarzucił Mentzenowi nierzetelne praktyki biznesowe. Spotkał go za to proces w trybie wyborczym, ale bez porażki.

Poseł Ćwik przekonuje, że nie zarzuca Mentzenowi łamania prawa, tylko stosowanie nieetycznych praktyk. – Po pierwsze wykorzystał popularność polityka, żeby sprzedawać drożej swe akcje. Po drugie nadużył nowych przepisów o fundacji rodzinnej do agresywnej optymalizacji podatkowej. W lutym wniósł do niej akcje spółki, a w marcu je sprzedał. Pozyskał w ten sposób 12,5 miliona złotych bez obowiązku zapłaty podatku od sprzedaży akcji – wyjaśnia poseł Polski 2050.

Czy kandydat Konfederacji może pokonać Nawrockiego i wejść do drugiej tury wraz z Trzaskowskim? Dziś w niektórych sondażach obaj mają zbliżone poparcie, bliskie 20 proc. Jednak prof. Anna Wojciuk, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, iż Mentzen dotąd prowadził kampanię na swoich warunkach, teraz zaś zacznie być ostrzej atakowany. Również debaty między kandydatami, do których zapewne dojdzie, nie muszą mu pomagać, gdyż nie jest dobry w interakcjach i sytuacjach konfliktowych. – Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz taki, jak przed wyborami w 2023 r. A to oznacza, że Mentzen, tak jak wówczas Konfederacja, już teraz jest w okolicach szczytu – ocenia prof. Wojciuk.

W PiS panuje jednak wielki strach; politycy tej partii zaniepokojeni są zwłaszcza wsparciem od Andrzeja Dudy, który w minionym tygodniu już drugi raz spotkał się z Mentzenem podczas tej kampanii. Choć prezydent nie udzielił kandydatowi Konfederacji oficjalnego poparcia, to nie ma wątpliwości, jak te spotkania są odbierane. – Dla mnie jest oczywiste, że prezydent bardziej wesprzeć nikogo nie może. To budzi zawiść w PiS – uważa Przemysław Wipler, którego dobrym relacjom z Marcinem Mastalerkiem przypisywane są wizyty Mentzena w Pałacu.

Kandydata Konfederacji od innych różni ważna cecha. Ma zdolność łączenia przeciwieństw, które wykluczać go mogą w środowisku starszych wyborców, ale dla młodzieży wcale nie są niespójne. W rozmowie na Kanale Zero Mentzen przyznał, że jest za legalizacją marihuany i sam palił ją kilka razy, gdy był młodszy. Jednocześnie wyjawił, że chciałby być „hardcorowym katolikiem” i że wiara jest w jego życiu bardzo ważna, ważniejsza od polityki. 

Ujawnił też osobliwy rys swej osobowości. Wyjawił, że kiedyś pasjonował się piłką nożną, ale pewnego dnia stwierdził, że oglądanie meczów to strata czasu – od tej pory nie obejrzał żadnego. Podobnie było z czytaniem powieści. Kiedyś czytał ich dużo, m.in. Dostojewskiego, ale w pewnym momencie uznał, że to strata czasu – dziś nie czyta ich w ogóle. – Pan jest robotem – skomentował prowadzący.

Jeden z naszych rozmówców, pragnący zachować anonimowość, dodaje: – To typ selfmademana-cyborga. Jeśli sam się nie złamie, nie ma chyba żadnej siły, która by go powstrzymała.

współpraca Marek Kęskrawiec

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Pan jest robotem