Aggi, znana też jako Maame Yaa, czyli „mama” oraz ta, która urodziła się w czwartek (w języku twi czwartek to Yawada), od lat stara się w sierpniu dotrzeć do katolickiego grotto (sanktuarium), gdzie spotyka się z koleżankami z grupy świętej Teresy. Na kilka dni zamyka swój mały sklepik, który nazwała „Chwała Panu, przedsiębiorstwo” i jedzie, aby – jak mówi: „Bóg poczuł się zmęczony moimi modlitwami”.
W tym roku będzie przede wszystkim dziękować – jej najstarsza córka znalazła pracę w państwowej służbie, co w Ghanie oznacza duży prestiż i w miarę stabilną sytuację finansową. W sporej torbie, którą z gracją i zadziwiającą lekkością niesie na głowie, Aggi ma kilka sukienek: uniform Towarzystwa św. Teresy, a przede wszystkim białą koronkową suknię i turban, uszyte specjalnie na dziękczynne nabożeństwo zamykające pielgrzymkę.
To właśnie z Yaa miesiąc wcześniej witałam wracającą z Mekki mamę jej muzułmańskiej przyjaciółki. – Ej, to jak nasze grotto – skomentowała, gdy oglądałyśmy zdjęcia ludzi okrążających Kaabę i słuchałyśmy opowieści o uzdrawiającej wodzie przywożonej do Ghany i rozdawanej rodzinie oraz znajomym.
Gdy pytam chrześcijan o pielgrzymowanie, wielu wskazuje na swoich muzułmańskich sąsiadów i członków rodzin wędrujących przynajmniej raz w życiu do Mekki. Ale po chwili rozmowy okazuje się, że także ghańscy chrześcijanie wędrują do miejsc religijnie dla nich ważnych. Szukają tam przede wszystkim uzdrowienia. Rozmaite choroby i dolegliwości ciała, ale też problemy finansowe, rodzinne i zawodowe postrzegane są jako „tak naprawdę problemy duchowe”. Ich rozwiązanie – oprócz działań ściśle ludzkich – musi wiązać się również z aktem o charakterze religijnym.
Relacje, które nas tworzą
Afrykańscy badacze społeczni podkreślają istnienie – mimo olbrzymiej różnorodności kontynentu – specyficznego dla Afryki światopoglądu. Jego dominującym elementem ma być relacyjna koncepcja osoby. Jest to perspektywa, w której jednostka definiowana jest nie tyle jako samostanowiący o sobie byt, lecz część rozmaitych relacji, w których dany człowiek funkcjonuje. Zatem „ja jestem”, gdyż jestem tworzony w relacjach z bytami duchowymi, przodkami, siłami natury, ale też krewnymi, kolegami z pracy, współwyznawcami, sąsiadami, a nawet tymi, którzy urodzili się w tym samym dniu tygodnia, więc noszą wspólne „imię duszy”...
Stąd tak istotne są odwołania do związków rodowych i rodzinnych. Ale też funkcjonowanie współczesnych Afrykanów w niezliczonej liczbie stowarzyszeń i mniej czy bardziej sformalizowanych grup. Bycie członkiem takich grup wyraża różne tożsamości, wzmacnia społeczny prestiż, stanowi również realne wsparcie w sytuacjach kryzysowych.
Doskonale widać to podczas rozbudowanych, wielodniowych ghańskich pogrzebów – członkowie stowarzyszeń osoby zmarłej czy najbliższych żałobników pojawiają się wówczas w identycznych strojach i z konkretnym wsparciem finansowym. Przychodzą osoby z tej samej grupy etnicznej, tworzące związek w miejscu pracy, „siostry z jednej ulicy” – czyli właścicielki sklepików i zakładów usługowych ulokowanych w sąsiedztwie, stowarzyszenia przekupek związane z konkretnymi hurtowniami lub dostawcami produktów (w miejscowości, w której obecnie pracuję, działa „siostrzeństwo przypraw maggi”, którego członkinie na targu noszą charakterystyczne żółte chustki) czy wreszcie członkowie grup religijnych oraz rozmaitych stowarzyszeń działających w obrębie poszczególnych Kościołów albo transdenominacyjnych czy wieloreligijnych wspólnot (w Ghanie działają na przykład ponadwyznaniowe Kościoły dla policjantów i żołnierzy).
Modlitewny trans
Siła tutejszego chrześcijaństwa – z którym utożsamia się dziś ponad 70 proc. Ghańczyków (katolików jest ok. 10 proc.) – opiera się na praktykowaniu relacyjności i czynnym dbaniu o żywe związki z siłami boskimi oraz grupą, wraz z którą człowiek się modli. Przy czym „modlitwa” oznacza cielesne i zmysłowe zaangażowanie w spotkanie z sacrum, a jedną z ważniejszych jej form jest ekstatyczny taniec. Podobnie jak w afrykańskich religiach rodzimych, gdzie taniec umożliwia komunikację z siłami duchowymi.
Popularne pentekostalne miejsca modlitewnych spotkań – często są to wydzielone w buszu przestrzenie nazywane „obozami modlitewnymi” – ale też katolickie sanktuaria, rozbrzmiewają za dnia i w nocy rytmicznymi dźwiękami bębnów, śpiewami i klaskaniem, które ułatwiają wejście w trans i – jak mówią chrześcijanie – „otwarcie się na Ducha”, który ma wypełnić i przemienić modlących się. Wspólnota, wraz z którą człowiek się modli, ma nie tylko tę przemianę ułatwić – ma również zapewnić bezpieczeństwo. W transie bowiem ludzie otwierają się zarówno na dobre, jak i złe siły duchowe.
Zgodnie z tradycyjnymi wierzeniami, którymi przesycone jest ghańskie chrześcijaństwo, siły te często związane są z naturą – górami, skałami, rzekami i strumieniami, zagajnikami czy lasami. Nieprzypadkowo większość chrześcijańskich sanktuariów powstała w bezpośrednim sąsiedztwie rodzimych miejsc kultu, których kapłani i kapłanki nierzadko cały czas rezydują tuż obok, a ich obecność postrzegana jest jako dowód na to „że tu jest coś szczególnego”.
Ghańskie Lourdes
Właśnie z licznymi tradycyjnymi miejscami kultu związane są rozległe formacje skalne z żółtego piaskowca, rozciągające się na północ od miasta Techiman w środkowej Ghanie. W latach 80. poprzedniego wieku, po negocjacjach z lokalnym wodzem i miejscowym kapłanem, który rezydował w jednej z jaskiń, na szczycie najwyższej w okolicy skały postawiono krzyż i figury prezentujące scenę Ukrzyżowania. Dało to początek techimańskiemu grotto, które dziś stanowi ważny ośrodek pielgrzymkowy popularny wśród ghańskich chrześcijan (nie tylko katolików) oraz w Togo i na Wybrzeżu Kości Słoniowej.
W odróżnieniu od innych Kościołów, wszystkie sanktuaria, którymi opiekuje się Kościół rzymskokatolicki, są w Ghanie nazywane grotami (grottos). To nawiązanie do francuskiego Lourdes przeszczepione kilkadziesiąt lat temu przez białych misjonarzy, ma dziś swoje liczne, oddolne reinterpretacje. Groty są oficjalnie dedykowane różnym świętym postaciom – przede wszystkim Matce Bożej i Chrystusowi – lub miejscom znanym z Biblii (np. Grota Jeruzalem czy Góra Tabor). Techimańskie grotto (znane jako Grota Matki Boskiej Kalwaryjskiej), którego początek mocno naznaczyli austriaccy werbiści popularyzujący odprawianie Drogi Krzyżowej wśród skalnych wąwozów, z biegiem czasu zaadoptowało szereg globalnie rozpowszechnionych katolickich wzorców. Natomiast w sferze rytuału wyraźnie widoczne są tradycje lokalne.
Jest tu więc grota z wizerunkiem Matki Boskiej z Lourdes, rozrzucone w przestrzeni skalnego i leśnego krajobrazu rzeźby przedstawiające sceny pasyjne czy figura Chrystusa w jaskini przywołującej jerozolimski grób, ale też witająca wszystkich przybywających postać Marii trzymająca w dłoniach kulę ziemską z wyróżnionym zarysem kontynentu afrykańskiego...

Podczas corocznych sierpniowych kilkudniowych uroczystości związanych ze świętem Wniebowzięcia przez okoliczne miejscowości w szybkim tempie przemieszcza się głośna ekstatyczna procesja. Na platformie pick-upa jedzie ponad dwumetrowa rzeźba Matki Bożej Fatimskiej, a otaczający ją tłum wznosi okrzyki, macha chusteczkami i tańczy do rytmu bębnów oraz popularnych ghańskich melodii. Ze strony gapiów padają pochlebne komentarze, a niektórzy nawet przyłączają się do tańców. Rytuał przypomina typowe tutaj pochody z wodzami, którzy są uosobieniem łączności miejscowej ludności z przodkami i duchem lokalnej ziemi.
Maryja i bóstwa lokalne
Takie odniesienie do tradycji bywa też przedmiotem krytyki. W nawiązaniach do przedchrześcijańskich rytuałów niektórzy ghańscy pastorzy widzą wcielenie „pogaństwa”, a o katolickiej procesji z figurą Marii mówią: „to jest jak noszenie fetysza”. Tymczasem odwołania do inkulturacji – czyli włączania lokalnych tradycji w liturgię i rytuał chrześcijański – typowe dla posoborowego i postkolonialnego katolicyzmu przyniosły dumę z rodzimych kultur i symboli: strojów, muzyki, języków, przysłów... Dzisiejsze „czarne chrześcijaństwo” – wielu różnych nurtów i Kościołów – coraz chętniej podkreśla swoją „afrykańskość”. Co ciekawe, przynajmniej od trzech dekad tę afrykańską tożsamość spaja tzw. duchowość pentekostalna, związana nie tylko z Kościołami zielonoświątkowymi i neo-pentekostalnymi, lecz również z nurtem pierwotnego niezależnego chrześcijaństwa (w Afryce Zachodniej u jego źródeł stoją np. mistyczne Ruchy Aladura czy postacie samodzielnych prorokiń i proroków, takich jak William Wadé Harris) oraz tzw. historycznymi Kościołami misyjnymi.
Współcześni ghańscy katolicy w grotach szukają przede wszystkim fizycznego i duchowego uzdrowienia, rozwiązania konkretnych problemów czy spełnienia marzeń o bogactwie i zdrowiu – które są postrzegane jako znaki błogosławieństwa – a nawet o wizie do, jak wierzą, lepszego „zachodniego świata”. – Dla nas, Afrykanów, wszystko jest duchowe – tłumaczy mi jeden z ghańskich przyjaciół i podkreśla wagę charyzmatycznych modlitw, mówienia językami, wypędzania złych duchów czy interpretowania proroczych snów i wizji, które mogą zdarzyć się podczas pobytu w grotto.
Uderza mnie, jak podobne są te chrześcijańskie charyzmatyczne rytuały do zachowań, które obserwuję w okolicznych sanktuariach tradycyjnych, gdzie kapłani i kapłanki też wpadają w trans i „mówią językami” lokalnych abosom, czyli sił duchowych czy bóstw, a przekaz „tłumaczy” wyspecjalizowana osoba. I tu, i tam taniec oraz ekstaza stanowią podstawową formę kontaktu z sacrum, które jest źródłem uzdrowienia oraz ochrony przed złem i czarami.
Siła kobiet
Kilka razy do grotto wędruję z grupami kobiecymi z parafii katolickich w miejscowościach położonych około pięćdziesiąt kilometrów na północ od Techiman, gdzie prowadzę badania etnograficzne. Chrześcijańskie Matki, Stowarzyszenie Kobiet Katolickich czy Towarzystwo św. Teresy to wspólnoty modlitewne, ale też swego rodzaju zastępcze rodziny. W ich funkcjonowaniu dostrzegam wcielenie afrykańskiej relacyjnej koncepcji osoby. Nie oznacza to, że wśród tworzących takie grupy kobiet brak konfliktów, a pomiędzy poszczególnymi stowarzyszeniami tarć i współzawodnictwa. Chodzi raczej o autentyczne poczucie zobowiązania, konieczność dbania o relacje, łożenie na rzecz wspólnoty i wspieranie członkiń dotkniętych jakimś nieszczęściem.
– W grotto (zapełniające się w sierpniu oraz podczas diecezjalnych spotkań poszczególnych stowarzyszeń) można odetchnąć i być razem z siostrami oraz z Bogiem – mówi Hannah, która jest jedną z liderek Chrześcijańskich Matek. To stowarzyszenie popularne zwłaszcza wśród kobiet, które osiadły w okolicach Techiman jako migrantki z uboższej północy kraju. Najczęściej pochodzą z grup etnicznych o patriarchalnej strukturze i patrylinearnym systemie dziedziczenia (w przeciwieństwie do matrylinearnych Akanów, którzy stanowią większość rodzimej ludności na południu i w centrum).
Szczególnie w wypadku uboższych, często niewyedukowanych członkiń mieszkających w wioskach i pracujących na roli, stowarzyszenie jest grupą wsparcia. Osoby takie jak Hannah – nauczycielki, pielęgniarki, urzędniczki albo przedsiębiorczynie, które stają na czele lokalnych religijnych grup – bywają prawdziwymi adwokatkami, interweniując w trudnych sprawach rodzinnych, także związanych z przemocą wobec kobiet czy oskarżeniami o czary. Grupa – umocowana w oficjalnej strukturze, jaką jest parafia – pozwala na negocjowanie ze starszymi rodów i szukanie sprawiedliwych rozwiązań. Nierzadko sama podróż do grotto jest aktem emancypacji – niełatwo zgromadzić odpowiednie fundusze i wyrwać się na trzy lub cztery dni z kieratu domowych obowiązków.
Paradoks genderowy
Jednak to właśnie kobiety liczebnie dominują podczas wszystkich uroczystości w grotto – podobnie jak podczas niedzielnych nabożeństw czy innych aktywności w obrębie parafii. „Paradoks genderowy”, opisywany przez badaczy chrześcijaństwa na całym świecie, jest szczególnie wyrazisty w Kościele katolickim, którym kieruje patriarchalna struktura klerykalna. Tymczasem kobiety wspierają się oddolnie i w obrębie stowarzyszeń tworzą modlitewne kręgi.
Dziś coraz głośniej mówi się o teologii w praktyce czy teologii oralnej afrykańskich kobiet – nawet tych niepiśmiennych lub nieoczytanych, za to wyrażających swoją siłę duchową poprzez typowe dla lokalnego kontekstu formy: przypowieść, nauczanie symbolami i przysłowiami, układanymi na żywo pieśniami oraz tańcem, a nawet ubiorem. Warto zauważyć, że pentekostalizacja ghańskiego chrześcijaństwa oraz rehabilitacja religii rodzimych przypomina Afrykankom o kapłańskiej roli kobiet w różnych kontekstach wierzeniowych.
***

Ze skał w grotto pielgrzymujący wybierają żółty piasek i czerpią wodę. Mają mieć moc – duchową, a zarazem fizyczną. Piasek i woda dają siłę i uzdrowienie ponad religijnymi podziałami. Po zakończonej pielgrzymce będą przekazane dalej: do członków rodzin, sąsiadów i współpracowników niezależnie od wyznania. Grotto przywołuje to, co w afrykańskiej duchowości zdaje się być pierwotne i najsilniejsze.
Anna Niedźwiedź – profesor UJ, antropolożka kulturowa, autorka m.in. książki „Religia przeżywana. Katolicyzm i jego konteksty we współczesnej Ghanie” (2015). Obecnie realizuje projekt badawczy NCN poświęcony pozycji afrykańskich kobiet w kontekście katolicyzmu w Ghanie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















