Reklama

Idzie Kościół i naród

Idzie Kościół i naród

05.08.2019
Czyta się kilka minut
W polskich pielgrzymkach dominują formy zbiorowe, w których przeważa konwencjonalna zabawa. Nie o dramat osobistej przemiany chodzi, lecz o proces wytwarzania się wspólnoty.
VÍŤA HOLY z Czech, La Espina, lipiec 2016 r.: – Camino oznacza dla mnie przyjaźń z niepewnością, często byłem nagradzany za miłość do niej. / FOT. Yarek Baranik z drogi do Santiago de Compostela
VÍŤA HOLY z Czech, La Espina, lipiec 2016 r.: – Camino oznacza dla mnie przyjaźń z niepewnością, często byłem nagradzany za miłość do niej. / FOT. Yarek Baranik z drogi do Santiago de Compostela
1

10 lipca w siedzibie Episkopatu odbyła się konferencja prasowa. Sekretarz KEP, bp Artur Miziński, wygłosił w jej trakcie kilka fraz, które od lat pojawiają się w okołosierpniowej katechetyce. „Całe życie chrześcijanina jest jedną wielką pielgrzymką”, a jako „Kościół także jesteśmy ludem pielgrzymującym” – mówił.

Jak co roku towarzyszyły temu informacje, że polskie pielgrzymowanie to szczególny fenomen kulturowy, co poprzeć można rzeczywiście imponującą liczbą ok. 7 mln Polaków odwiedzających różne miejsca kultu, 4,3 mln pielgrzymów przybywających rocznie na Jasną Górę oraz (to może w kontekście tego tekstu liczba najważniejsza) 255 pieszych pielgrzymek, które w 2018 r. dotarły do częstochowskiego sanktuarium.

Pielgrzymki nie są jednak praktyką szczególnie chrześcijańską. Chrześcijaństwo nigdy nie sformułowało nakazu podobnego do tego, jaki obowiązuje w islamie, który...

16235

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dlatego kocham góry , tam trzeba się wspinać , czasem upaść i odrapać karoserię do krwi . Potem się jest na szczycie , wspaniałe widoki albo wcale , wszystko we mgle potem deszcz ze śniegiem , tak właśnie było na koniec lipca na Sławkowskim ( 2452m) no i trzeba zejść , wrócić tą samą drogą miejscami trudniej niż wyjście . 10-12 gdz , ok 21 km wędrówki daje odrobinę kruszcu radości

Zostało w artykule opisane wyjątkowo odrazajace zjawisko. Podkreślę - odrazające, bo polegające na poszukiwaniu "wspólnoty" z ludźmi jedynie na podstawie tej, ze tamci też "pielgrzymują", a nawet wrzeszczą zaklęcia w tych samych momentach. Co to za ludzie, co sa warci rzeczywiście, nikogo to nie obchodzi. Zgodnie z wymaganiami Autora ja nie pielgrzymowałam, ponieważ udawałam się do sanktuariów światowych z pomocą ogólnie dostępnych środków transportu. Tych środków nie było w średnowieczu, więc ludzie pielgrzymowali konno lub pieszo. Ich sposób pielgrzymowania zależał więc od zasobu kieski. Nie dorabiano więc do łażenia na piechotę żadnej ideologii. I ja też tego nie robiłam, a podróżując sama starałam się osiągnąć korzyści, których osiągnięcie całkowicie uniemożliwia zgiełk otaczającej nas czeredy.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]