Dariusz Barski, a także wspierający go politycy PiS włącznie z prezydentem uważają, że orzeczenie Sądu Najwyższego unieważnia odwołanie go ze stanowiska. Minister sprawiedliwości Adam Bodnar oraz politycy koalicji rządowej odpowiadają, że nic się nie zmieniło, prokuratorem krajowym jest Dariusz Korneluk, a orzeczenie SN w sprawie Barskiego nie obowiązuje, bo wydali je tzw. neosędziowie.
Ta wojna oczywiście nie może dziwić. Sądownictwo i prokuratura to kolejne pałki, którymi okładają się po głowach walczące obozy polityczne. Truizmem jest też konstatacja, że jest to destrukcyjne dla państwa. Oznacza bowiem, że wymiar sprawiedliwości praktycznie nie działa.
Oczywiście wina za ten stan nie rozkłada się równo na obie strony sporu. Główną odpowiedzialność za destrukcję wymiaru sprawiedliwości ponosi rząd PiS. Tyle że do obecnej władzy też można mieć szereg zastrzeżeń do sposobu, w jaki sobie radzi z tym problemem.
Krajowa Rada Sądownictwa: czy działa legalnie
Jest faktem, że obecnie działająca Krajowa Rada Sądownictwa jest powołana w sposób wątpliwy konstytucyjnie. Czy jednak działa nielegalnie, na to pytanie już nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jej konstytucyjność nie została podważona przez polski TK, ale jego prawne umocowanie też jest wątpliwe. Były co prawda stanowiska międzynarodowych trybunałów, ale ich opinie w tym zakresie nie muszą być wiążące dla polskiego systemu prawnego. Poza tym są na tyle ogólne, że rozstrzygnięcia, do których aspektów polskiego prawa mają zastosowanie, zależy już od interpretacji.
Dowodzi zresztą tego postępowanie obecnej władzy, powołującej się na opinie międzynarodowych trybunałów. Jest oczywiste, że aby naprawić sytuację w KRS, należy przywrócić sposób jej powoływania niebudzący konstytucyjnych wątpliwości, czyli umożliwiający wybór sędziowskiej części przez samych sędziów. Zarazem jednak jest też oczywiste, że nie da się cofnąć czasu i przywrócić sytuacji z początku 2018 roku, gdy kończyła się działalność poprzedniej KRS. Oznaczałoby to podważenie wszystkich nominacji sędziowskich i wszystkich wyroków wydanych przez wszystkich nominowanych w tym czasie sędziów. Państwo by tego nie wytrzymało.
Ma tego świadomość obecna władza. Po pierwsze selektywnie podchodzi do legalności samej KRS – obecny parlament delegował przecież tam swoich ludzi. Po drugie przedstawiciele władzy na czele z ministrem Bodnarem zgodnie twierdzą, że wszelkie reformy wymiaru sprawiedliwości nie będą kwestionować wyroków, wydanych przez tzw. neosędziów.
Jeśli jednak decydujemy się na rezygnację z rozwiązań totalnych i fundamentalistycznych na rzecz kompromisu, już kwestią umowną jest, jaki będzie on miał kształt. A skoro uznajemy orzeczenia neosędziów w sądach rejonowych, to dlaczego w takim razie nie uznawać orzeczeń neosędziów w Sądzie Najwyższym. Włącznie z tym przywracającym na stanowisko prokuratora Barskiego. Niestety, nie widać tu motywów innych niż czysto polityczne.
Jak naprawić sądownictwo w Polsce
Dziś też jest coraz bardziej oczywiste, że nie uda się definitywnie naprawić sytuacji w wymiarze sprawiedliwości bez ponadpartyjnego porozumienia, czegoś na kształt okrągłego stołu. W ramach którego podjęto by próbę zarysowania możliwego do zaakceptowania przez wszystkich kompromisu. Próby zresztą były podejmowane, ale zostały zmiecione przez logikę politycznej wojny. Tak było np. z przygotowaną przez ministra Bodnara poprawką do ustawy o KRS, która dawała neosędziom bierne prawo wyborcze, a miała skłonić prezydenta Dudę do podpisania ustawy o KRS. Że rządzący rozumieją potrzebę podejmowania kroków w tym kierunku, dowodzi też przepis w nowej ustawie o TK (która niestety zapewne będzie zawetowana przez prezydenta), że sędziów Trybunału będzie się wybierać większością 3/5.
Oczywiście strona obecnie rządząca będzie twierdzić, że nie może być kompromisu z tymi, którzy są odpowiedzialni za destrukcję sądownictwa. Oraz że nie ma kompromisu w sprawie zasad.
Jednak historia wszelkich udanych kompromisów pokazuje, że nie da się ich osiągnąć bez puszczenia w niepamięć części wzajemnych win. W tej sprawie trzeba po prostu zważyć różne wartości. I stabilność państwa powinna być wartości najwyższą.
Przecież jeśli do takiego kompromisu nie dojdzie, nawet wejście w życie „słusznego” prawa po zmianie prawa nie spowoduje przywrócenia uznawanego przez wszystkich ładu prawnego. Jest bardzo prawdopodobne, że PiS takiego nowego prawa nie będzie uznawać, tak jak dziś koalicja rządząca nie uznaje stanu prawnego obowiązującego w wymiarze sprawiedliwości po 2018 roku.
Porozumienia ponad podziałami są możliwe nawet przy obecnej eskalacji politycznego sporu. Dowodzi to zgoda w sprawie obronności i w sprawie strategicznego poparcia przez Polskę Ukrainy w wojnie z Rosją. Trzeba po prostu objąć analogicznym porozumieniem wymiar sprawiedliwości, który powinien zostać wyjęty poza polityczny spór.
Mam nadzieję, że takie apele to nie jest tylko naiwne marzycielstwo.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















