Dylemat Bodnara. Jak wykorzysta orzeczenie Sądu Najwyższego ws. osób transpłciowych?

Minister sprawiedliwości może sięgnąć po nią np. w sporze z najbardziej radykalnymi środowiskami sędziowskimi.
Czyta się kilka minut
Ogólnopolski Dzień Widoczności Osób Transplciowych. Poznań, 13 kwietnia 2024 r. // Fot. Łukasz Gdak / East News
Ogólnopolski Dzień Widoczności Osób Transplciowych. Poznań, 13 kwietnia 2024 r. // Fot. Łukasz Gdak / East News

Izba Cywilna Sądu Najwyższego wydała bardzo ważne orzeczenie dla osób transpłciowych: nie muszą już pozywać swych rodziców, by zmienić płeć w dokumentach. Choć sprawa tzw. uzgodnienia płci nie jest jednoznacznie uregulowana w polskim prawie, dotąd praktyka skarżenia rodziców utrwaliła się jako jedyna skuteczna droga. Jeśli ktoś uważał, że płeć wpisana w akcie urodzenia jest inna niż odczuwana, pozywał rodziców za określenie niewłaściwej. Po orzeczeniu SN oczywiście nadal nie ma nowej regulacji, ale jest przynajmniej wskazówka dla sądów, że można szukać także innych dróg prawnych.

Sprawa ta jest jednak ciekawa także z dwóch innych powodów. Po pierwsze, orzeczenie zapadło na wniosek Zbigniewa Ziobry, który złożył go, gdy był jeszcze ministrem oraz prokuratorem generalnym, i chciał raczej utrudnić zmianę płci, niż ją ułatwić.

Drugim powodem jest fakt, że w wydaniu orzeczenia wzięło udział kilku tzw. neosędziów, z I prezes SN Małgorzatą Manowską na czele. Stawia to w trudnym położeniu obecnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara (który zresztą wycofał wniosek swojego poprzednika z SN, tyle że sąd go nie uwzględnił). Jeśli zignoruje decyzję SN, to narazi interes części elektoratu obecnej koalicji, którą stanowią osoby LGBT+ i ich sympatycy. Z kolei zaakceptowanie orzeczenia oznacza wyłom w izolacji politycznej „neosędziów” i nieuznawaniu ich decyzji.

Myślę, że Adam Bodnar może całą sprawę wykorzystać w swym sporze z najbardziej radykalnymi środowiskami sędziowskimi domagającymi się cofnięcia nominacji 3 tys. neosędziów (oczywiście dopiero po zmianie prezydenta). Jego wyrazem jest także kuriozalne przedstawienie przez resort sprawiedliwości dwóch konkurencyjnych projektów ustaw w tej sprawie.

Orzeczenie może Bodnarowi posłużyć do złożenia jednoznacznej deklaracji, że o ile status „neosędziów” będzie podlegać weryfikacji, o tyle zapadłe z ich udziałem wyroki powinny zostać w interesie obywateli uznane za wiążące. Miałoby to znaczenie w ustabilizowaniu sytuacji politycznej, także w kontekście uznania ważności wyborów prezydenckich przez składającą się z „neosędziów” Izbę Kontroli Nadzwyczajnej SN. Czy minister się na to zdecyduje?
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Neosędziowie i LGBTQ+