Uczestnicy Bożej radości

Aby w noc Narodzenia stać się uczestnikiem Bożej radości, trzeba było przełamać zmęczenie podróżą i rozczarowanie z powodu zamkniętych domów, w których nie było miejsca dla brzemiennej młodej Matki. Trzeba było zapomnieć o brudzie stajni, nie zamartwiać się Herodem, ufać, że nawet chłód ciemnej nocy może głosić chwałę Boga na wysokościach. Być może właśnie dlatego słowa anioła głoszącego radość były tak bardzo potrzebne, gdyż nawet z Nocy Betlejemskiej można łatwo uczynić noc ludzkiego narzekania.
Czyta się kilka minut

Gdyby ktoś bardzo chciał narzekać w tamtą noc, to nawet aniołom oberwałoby się z powodu niewłaściwych zachowań. Zamiast śpiewać o pokoju na ziemi mogli przecież zająć się czymś bardziej praktycznym i znaleźć właściwsze miejsce na nocleg dla Świętej Rodziny. W każdej sytuacji można być zwiastunem ludzkich rozczarowań i celebrować przyziemne smutki. Znacznie trudniej jest patrzeć w niebo, dzielić radość rozśpiewanych aniołów, być uczestnikiem wielkiej Bożej radości, która płynie z tajemnicy Wcielenia. Boże Narodzenie stanowi nasz egzamin z radości, której nie wolno przesłonić tysiącem małych smuteczków.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2003